Polska nam chyba pękła. A PAP dał straszną plamę.

Tak sobie myślę, że Polska nam po afersze teczkowej pękła na dwie nierówne połowy (tym, co to każdy zwrot rozumieją śmiertelnie dosłownie a i mają charakter tzw. piczek-zasadniczek, wyjaśniam: czasami żartuję, a w ogóle to wiem, że połowy są równe…). Nie ma już – tak mi się zdaje – ludzi o poglądach pośrednich, bez opinii. Są – przynajmniej wśród moich znajomych, bliższych i dalszych – wyłacznie wściekli przeciwnicy obecnych rządów (to jest ta większa połowa) i równie wściekli zwolennicy. Przyznam, że samemu mi dokucza najbardziej to właśnie, że tych zwolenników obdarzam coraz mniejszą sympatią, chociaż na razie nie chcę jeszcze sięgać po dubeltówkę. Złości mnie, że rządzący pisiarze doprowadzili do tego, że emocje są tak spolaryzowane i pozbawili mnie znajomych, z którymi – gdy hormony polityczne nie grały tak dziarskiego parademarscha – dawało się bez przykrości walnąć kielicha czy piwko.

A na marginesie – dziś w TOK-FM Jacek Żakowski powiedział, że PAP nadał informację o „aferze taśmowej” w 3.5 godziny po fakcie. Uczestniczący w dyskusji Tomasz Lis uznał to za  niesłychany skandal i zażądał natychmiatsowej dymisji szefa agnecji, nominowańca pisuarów, Piotra Skwiecińskiego. Przy okazji powiedział coś bardzo złośliwego o „niezależnych dziennikarzach”, wynagrodzonych przez PiS za ową „niezależność” licznymi posadami i innymi bonusami…

Kilka godzin później wysłuchałem w tejże stacji rozmowy jednej z jej dziennikarek (nie znam nazwiska, lecz brawo ta panna: zdecydowana i nieustępliwa, ale bardzo kulturalna) toczyła rozmowy z onym Skwiecińskim, który zapowiedział… wytoczenie procesu Żakowskiemu, bo wprawdzie PAP nadała wiadomość jako ostatnie medium w Polsce, ale nie 3.5 ale 1.5 godziny po zdarzeniu. Bo „trzeba takie ważne informacje dobrze przemyśleć i wyjątkowo odpowiedzialnie formułować”. Panna nie dała się zrobić w bambuko i dość uporczywie pytała, czemu w takim razie nie poszła informacja tzw. krótka (jednozdaniowa), że coś się w ogóle ważnego zdarzyło w kraju – ale w odpowiedzi był tylko pisuarowy bełkot i pieprzenie o odpowiedzialności za słowo.

Wiele lat temu, gdy pracowałem w agencji AR, wspaniały jej szef Jacek Groszkowski opieprzał nas (łagodnie, prawdę mówiąc, bo człowiek był złotego serca) najostrzej za spóźnienie się z informacją o byle duperelu  o 20 minut. A tu był scoop, najważniejsza informacja dnia!

Jako staremu agentowi (=dziennikarzowi agencyjnemu, wyjaśniam) we łbie mi się to nie mieści. Jest to plama przerażająca. Naprawdę, Lis ma 100% racji. Do dymisji!

nie.jpg

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Polska nam chyba pękła. A PAP dał straszną plamę.

  1. Żal tych kielichów i piwek.
    A na serio – faktycznie polityka alternatywna doprowadza do podziału na dwa obozy. Mam dziwne wrażenie, że ten w sejmie jest (w liczbach niebezwzględnych) mniejszy od rzeczywistego. Obym się nie zawiódł dwunastego dnia listopada…

    Polubienie

  2. Mam wrażenie, że teraz będziemy mieli nawał spraw wytaczanych przez pisuary każdemu, kto wytknie im błędy i partactwo. Przyczynę widzę jedną – następna linia obrony montowana przez towarzysza Kurskiego opierać się będzie na zdaniu „X nas krytykuje, a przeciwko niemu toczy się postępowanie w sądzie”.
    Jak wiadomo, ciemny lud to kupi i w ten elegancki sposób będzie można pogrążyć każdego krytyka, czy to dziennikarza, czy polityka.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.