Sprawa dla reportera na półce…

No i mamy cenzurę prewencyjną jak miło. Nie przepadam za programami Elżbiety Jaworowicz, które uważam za często histeryczne i demagogiczne, ich prezenterkę zaś za hałaśliwie afektowaną – ale w żadnym wypadku nie usuwałbym ich z anteny; są ważne. Jeśli nawet ich wydźwięk bywa subiektywny i wątpliwy, to podejmowane w nich tematy są niewątpliwie nośne. I oto … okazuje się, że nowe władze TVP – jak można się było spodziewać – będą je tolerować tylko wtedy, gdy ów wydźwięk przypadnie im do gustu. Gdy okaże się wątpliwy…

Oto tekst Agnieszki Kublik z „Gazety Wyborczej”:


Pracuję tu od dziewięciu lat i po raz pierwszy mamy taki kłopot z gotowym programem – mówi jeden z pracowników „Sprawy dla reportera” Elżbiety Jaworowicz. Reportaż o SKOK-ach zatrzymała wiceszefowa redakcji reportażu TVP 1 Anita Gargas, bo dostrzegła w nim błędy warsztatowe.

Jaworowicz głównymi bohaterami „Sprawy” uczyniła poszkodowanych przez jedną z byłych pracownic SKOK-u Warszawa. Z tej kasy przez ponad dwa lata „wyparowało” ponad milion złotych, bo pieniądze były wypłacane na podstawie sfałszowanych dokumentów. Ale to ofiary tych oszustw muszą spłacać te kredyty, np. bezrobotny alkoholik, na którego konto wyłudzono 12 kredytów i ociemniała emerytka, z której komornik chce ściągnąć ponad 40 tys. zł.Ta dwójka obecna w studiu oskarżyła zarząd SKOK-u o brak nadzoru oraz bezwzględność w ściąganiu od nich pieniędzy, tak nie przystającą do wizerunku samopomocowej, szlachetnej instytucji. Podkreślali, że szefostwo SKOK-ów nasyła na nich sądy i komorników, choć doskonale wie, że doszło do wyłudzeń.

Nikt z PiS nie pojawił się w studiu, choć podobno zaproszenia skierowano do Artura Zawiszy i Przemysława Gosiewskiego. SKOK-ów bronił ich rzecznik i adwokat.Program o SKOK-ach miał się ukazać 11 września na antenie TVP1 w nowym paśmie publicystycznym „Nie ma przebacz”. Nie ukazał się ani 18 ani 25 września. – Pracuję tu od dziewięciu lat i po raz pierwszy mamy taki kłopot z gotowym programem – mówi jeden z pracowników „Sprawy”. Przyznaje, że Jaworowicz jest tym bardzo zdziwiona. Sama Jaworowicz nie chce tego komentować.

W TVP mówią, że do zablokowania „Sprawy” mieli doprowadzić właśnie politycy PiS. SKOK- i mają dobre kontakty w PiS. Posłowie tej partii w zeszłej kadencji przeforsowali w Sejmie korzystne dla nich przepisy, a gdy powstała sejmowa komisja śledcza ds. banków ze wszystkich sił starali się nie dopuścić do tego, by prześwietliła SKOK-i.

Anita Gargas, wiceszefowa redakcji reportażu TVP 1, która emisję programu Jaworowicz wstrzymała, została ściągnięta na Woronicza przez dyrektorkę telewizyjnej „Jedynki” Małgorzatę Raczyńską, przyjaciółkę rodziny Kaczyńskich.

Zainteresowaliśmy się więc, dlaczego program spadł z anteny.Na początku usłyszeliśmy, że „chodzi tylko o techniczne poprawki”. Potem, że „trzeba poprawić błędy w produkcji”.

W poniedziałek Adam Kruk, kierownik produkcji powiedział nam: – Program jest w końcowej fazie produkcji, ale ja się tym nie zajmuję.

„Gazeta” – Kto, jak nie kierownik produkcji, zajmuje się zatem fazą końcową produkcji?

Kruk: – Nie jestem upoważniony do rozmów. Proszę pytać biuro prasowe.

Pytamy i dowiadujemy się, że „autorzy materiału poświęconego SKOK-om pracują nad poprawkami zgłoszonymi przez kolegium redakcyjne”.

Anna Menclewicz z publicystyki w „Jedynce”: – Program o SKOK-ach nie przeszedł kolaudacji, bo zawierał warsztatowe błędy. Po raz pierwszy zdarzyła się nam taka sytuacja w „Sprawie”. Pani Gargas wstrzymała program, spotkała się z panią Jaworowicz i wyjaśniła jej swoją decyzję. Program został poprawiony pod dyktando pani Gargas.

Menclewicz nie chce wyjaśnić, o jakie błędy warsztatowe chodzi i czy program w ogóle się ukaże. Odsyła do Gargas.

Gargas prosi o pytania na piśmie i zapowiada, że odpowiedź nadeśle w ciągu dwóch tygodni.

Mec. Roman Nowosielski, który broni SKOK-ów i który wystąpił w programie Jaworowicz, powiedział nam wczoraj, że trudno mu ocenić, czy program mógłby zaszkodzić wizerunkowi kas. – Pani Jaworowicz starała się przedstawić strony sporu, ale poszkodowani zachowywali się bardzo emocjonalnie i nie było to łatwe. To, czy program będzie rzetelny i obiektywny, zależy od montażu, bo my nagraliśmy niemal półtorej godziny – mówi mec. Nowosielski.

Programy Jaworowicz to kontrowersyjne reportaże interwencyjne. Bywają oceniane jako demagogiczne i populistyczne. Jaworowicz jedzie w teren z kamerą, ściąga tzw. zwykłych ludzi, których spotkało jakieś nieszczęście i nagrywa ich opinie. Bywa, że bohaterowie podają niesprawdzone informacje, półprawdy i operują stereotypami, np.że każda prywatyzacja jest złodziejska, a władza sama się wyżywi. Potem – już w studiu – Jaworowicz szuka winnych tego nieszczęścia.

Mój komentarz kieruję tym razem w formie pytania do grupy zapiekłych wrogów PRL: szanowni państwo, czy dostrzegacie jakąkolwiek różnicę między postępowaniem tej bandy z IV RP, a działaniami – powiedzmy – tow. Stefana Olszowskiego czy tow. Jerzego Łukaszewicza? Bo ja – który przeżyłem PRL – mówię wam: nie ma żadnej.

nie.jpg

Reklamy

17 uwag do wpisu “Sprawa dla reportera na półce…

  1. Dziękuję za informację, myślałem że portal Nasza klasa nienaturalnie już umiera dzięki podstępnym manipulacją Agory i gazeta.pl…?
    Jak bardzo się cieszę zapewne trudno wyrazić czcionką… nasze roczniki albo są niekomputerowe, albo… im się nie chce.
    Jeśli cośkolwiek kojarzysz bliżej postaraj się mi przypomnieć.

    Polubienie

  2. Proponuje przeniesc sie do Afryki. Tam przynajmniej czlowiek wie czego oczekiwac. Nie mydla mu oczu, pseudo wolnoscia jednostki. Pozdawiam.

    Polubienie

  3. Kochany Anonimie: z przyjemnością uścisnę dłoń pana Adama; tylko nie wiem, czy zasłużyłem na taki zaszczyt (głupkom wyjaśniam: mówię w tej chwili najzupełniej serio i z najwyższym szacunkiem dla p. Michnika).

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.