Dzięki Renacie Beger pisuary w sidłach. Brawo TVN!

Gdyby w Polsce dawano nagrodę Pulitzera – Andrzej Morozowski i Tomasz Sekielski z TVN mieliby ją za ten rok jak w banku. Zrobili pisuarów i Czwartą RP w babmuko jak rzadko. Ich prowokacja dziennikarska była mistrzowska; kłaniam się im nisko czapką ku ziemi. A Renacie Beger z chęcią posłałbym kwiaty; zachowała się wspaniale i wykazała gigantyczną odwagę cywilną. Ale zanotujmy – dla historii – opis sprawy. Oto wyjątki ze stenogramu jej rozmowy z niejakim Lipińskim (kto znał przedtem to indywiduum?), dygnitarzem PiS zresztą…

22 września 2006 r.


(…) Adam Lipiński: Czyli pani z grupą pięciu osób…Renata Beger: Ja mówię o sobie.

AL: Czyli pani z grupą pięciu osób, czyli razem sześć osób, pani chciałaby wstąpić do PiS-u, a oni do tamtego klubu albo zakładają inne koło, to dobrze, jakie są oczekiwania?

RB: No tak jak powiedziałam.

AL: Czyli co? Sekretarz stanu w ministerstwie rolnictwa, tak?

RB: I to natychmiast.

AL: Wie pani, to żaden problem, bo my mamy mnóstwo wolnych stanowisk, znaczy mnóstwo, to nie ma żadnego problemu z tym, a te pozostałe osoby?

RB: One…

AL: Wolałbym, żeby nie szarpali sekretarzy stanu…

RB: Nie, nie, one będą wówczas same rozmawiały.

AL: Aha.

RB: I ja jestem pewna, tak na 100 proc. na trzy osoby, a dwie to takie są…

AL: Bo tam są różne możliwości, niektórym zależy na reelekcji, to my też mamy pewne możliwości, np. można się dogadać, jeżeliby komuś to odpowiadało, z Giertychem, Giertych ma w niektórych miejscach po prostu białe plamy, jeśli to się nałoży na siebie, to wtedy ten ktoś może wejść do klubu LPR-u, Giertychowi zależy, żeby się troszeczkę, że tak powiem nadymać i może mieć gwarancję reelekcji z listy LPR-u, też PiS wchodzi w rachubę, wchodzi w rachubę ten klub, tak, że tutaj pole manewru jest spore.

RB: Najpierw porozmawiajmy o mnie!

AL: Ale rozumiem, ze pani propozycja to jest kwestia sekretarza stanu w ministerstwie rolnictwa i wstąpienia do PiS-u, to jest moja jedna rozmowa z prezesem, szczerze mówiąc…

RB: No tak, ale ja powiedziałam więcej.

AL: To znaczy?

RB: Ja powiedziałam o moich sprawach sądowych…

AL: Ale jak pani sobie wyobraża te sprawy sądowe załatwić?

RB: To państwo jesteście od tego, a nie ja. Wojtkowi mówiłam.

AL: Nie ma co pani tutaj okłamywać, ja bym to zrobił tak…z panią by się spotkał ktoś kto ma wiedzę na ten temat. Pani by powiedziała, o co chodzi, to znaczy on by przedstawił pani jak to się będzie toczyło, bo jeżeli coś jest… Ja się nie znam na tym, on pani powie i pani podejmie decyzję, jeżeli są jakieś sprawy one się toczą i mają taki przebieg, tego nie można w żaden sposób zatrzymać…

RB: Nie, można.

AL: Nie znam się na tym, jak pani chce, ja mogę się dowiedzieć, dobrze? I pani powiem.

(…)

RB: O klubie mówiliśmy, i stanowisku mówiliśmy, pierwsze miejsce na liście w moim okręgu.

AL: To jest okręg pilski?

RB: Pilski, tam był teraz pan poseł Kraczkowski.

AL: Rozumiem, dobrze, ja to sobie zanotuję.

RB: Tak, no i oczywiście praca dla moich ludzi, bo część ludzi w terenie ze mną przechodzi, wybory samorządowe, oni są już uwzględnieni na liście do sejmiku, dwa wysokie miejsca mnie interesują.

AL: Nie tak szybko (Adam Lipiński notuje – red.), sejmik wojewódzki?

RB: Tak.

AL: Jak ma to wyglądać?

RB: Dwa wysokie miejsca, z tego mogę dać jedno nazwisko Beger. To mówiłam, to mówiłam…

AL: No dobra, to w takim razie…

RB: Z tym, że ja zaznaczyłam, chcę to od państwa na piśmie, i mówiłam i Wojtkowi (Mojzesowiczowi – red.) i pozostałym osobom, które się ze mną kontaktowały, że chcę podpis…

AL: No wie pani, nie wiem czy to jest możliwe, bo my możemy się umówić…

RB: …że chcę podpis pana premiera, dla mnie to on jest autorytetem

AL: Ale możemy się umówić, bo wie pani to…

RB: Gramy o dużą stawkę.

AL: Ale wie pani, sądzę, że premier jako premier może pani zagwarantować to, że pani dostanie nominację na sekretarza stanu, no to jest możemy się umówić, że pani jest sekretarzem stanu, może mi pani wierzyć, nie wierzyć, ale załóżmy, ze mi pani wierzy, sekretarz stanu to nie ma problemu.

RB: Twardo rozmawiamy.

AL: Jedynka na liście pilskiej, to już jest kwestia umowy, musiałaby pani mieć z PiS-u deklarację, ze my pani gwarantujemy, sprawy sejmiku wojewódzkiego, też może być deklaracja prezesa partii czy szefa zarządu głównego, jakoś tam parafowana przez prezesa, no te inne sprawy, to oczywiście nie.

25 września 2006 r. – poniedziałek

Renata Beger: I co tam w naszej sprawie?

Adam Lipiński: No więc tak: po pierwsze pani musiała mówić jeszcze komuś o tych swoich warunkach

RB: Z Kuchcińskim rozmawiałam

AL: Aaa

RB: Z Kuchcińskim, bo on mnie pierwszy zaprosił.

AL: Rozumiem, dobrze, dobrze, to nie żaden zarzut, tylko żeby nie było potem na mnie, bo ja obiecałem, że… Ja rozmawiałem z premierem.

(…)

AL: Jeżeli chodzi o sekretarza stanu, to prezes na razie tego pomysłu nie zaakceptował. Ja pani powiem tak: znaczy mówię pani szczerze, także…

RB: No tylko szczerze możemy grać.

AL: Jasne. Nie zaakceptował teraz, aczkolwiek to jest tak, że my mamy teraz zablokowane, że tak powiem, przechodzenie ludzi z Samoobrony, ponieważ jest ta sprawa weksli. Posłowie się po prostu boją.

(…)

AL: Ja rozmawiałem dzisiaj z ministrem Ziobro na ten temat i on twierdzi, że z jego wiedzy którą teraz ma, po rozmowach z prawnikami w ministerstwie, Lepper może uruchomić te weksle, to może trwać kilka miesięcy, przy czym nie jest w stanie wejść na majątek, jeżeli posłowie od razu zareagują. To znaczy to będzie tak: on uruchamia weksle, jest zgłoszona nie wiem w jakiej formule prawnej skarga czy odwołanie posła, weksel jest zablokowany, trwa proces i ten proces jest wygrany. Według Ziobro ten proces jest wygrany. (…)

RB: Ja pomyślałam o takim czymś, że skoro są posłowie, którzy czekają na moją decyzję, to może państwo jesteście w stanie zabezpieczyć mnie w razie czego finansowo, a reszta przejdzie jak…. wie pan, gęsiego.

00:12:32

AL: Myśmy się dzisiaj zastanawiali nad tym czy nie uruchomić… Bo teoretycznie to nawet można Sejm obciążyć tymi pieniędzmi, gdyby Lepper… Teoretycznie jest to możliwe.

RB: No ale jak? W jaki sposób?

AL: No że Sejm… że komornik może odebrać do czasu jakby skutkowania tej apelacji posłów… że Sejm by jakby te pieniądze w jakiś, nie wiem jaki, nie jestem prawnikiem, prawny sposób zabezpieczył.

RB: Finansował by jakby, tak?

AL: Tak, bo myśmy też myśleli o tym żeby stworzyć jakiś fundusz, który do czasu kiedy ta sprawa nie będzie rozstrzygnięta mógł, że tak powiem, założyć za tych posłów, gdyby nie daj Boże tam wszedł komornik.

(…)

RB: No i sprawa tych moich spraw sądowych.

AL: Ja wiem, wszystko wiem.

RB: A co z tym?

AL: Ponieważ, no, na razie nie ma armat, to znaczy ten pierwszy nie został spełniony, więc ja już dalej nie drążyłem. Zresztą nie chciałem nawet tego robić nawet z tego względu… bo jak ja bym to powiedział prezes mógłby to komuś powiedzieć…

RB: I za daleko by poszło.

AL: No właśnie. Także dla pani dobra… Dla naszej umowy…

RB: To znaczy wie pan, to i tak jest, wie pan, cała Polska o tym wie.

AL: Nie, nie, to ja wiem chodzi tylko nie wie, że pani…

RB: Tak, nie wie, że ja to podałam.


Mój komentarz: wszystkie media mają to dziś na pierwszych miejscach. Rzeczywiście, to co wczoraj zrobili Sekielski i Morozowski do spółki z posłanka Beger w swoim doskonałym programie „Teraz my”, to niesamowita bomba. Czy rzeczywiście jej eksplodowanie oznacza koniec IV RP, oby szczezła raz na zawsze, czy też nie – okaże się wkrótce. Osobiście jestem przekonany, że Kaczyński tak łatwo nie zrezygnuje; ta paczka ma sumienia twarde i pęd do władzy nieograniczony. Zresztą wiedzą, że jeśli teraz odejdą – to już jest ich całkowity koniec, a w perspektywie po nowych wyborach impeachment wobec dugiego Kaczyńskiego wcześniej czy póżniej jest też pewny; więc będą się bronić rękami i nogami. Większość opinii będzie teraz na nich pluła, a oni będą udawałi, że to deszcz pada. I wcale nie jestem pewien, że ta afera ich wykończy tak natychmiast. Choć, oczywiście, powinna. Jedno jest raczej pewne: że PSL teraz w żaden sposób nie może nawet miauknąć o wejściu z pisuarami w koalicję, więc szybkie wybory są na bank.nie.jpg

Reklamy

6 uwag do wpisu “Dzięki Renacie Beger pisuary w sidłach. Brawo TVN!

  1. Pingback: UK:PL » Begergate
  2. Grzegorz Miecugow w szkle kontaktowym smutno zauważył, że przecież to nie „tylko posłowie” kurompali Begerównę i innych, ci ludzie są w rządzie, są z władzy wykonawczej i próbują wywierać wpływ na władzę ustawodawczą. I to jest cały wielki dramat.

    Rewolucja moralna to semantyczne nadużycie.

    Lubię to

  3. Nic a nic. Panowie działają w spółce; to raz. Po drugie, ja nie nawołuję do tego, tylko przewiduję co zrobi opozycja. Bez usunięcia obu panów raz na zawsze ze sceny politycznje, razem z Giertychem, Wrzodakiem i całą neoendecją – nic się w tym kraju nie da zrobić.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.