Kuba w TVN

woj.jpgPrzyznam, że z dużym zainteresowaniem czekałem na nowy (odnowiony) show Kuby Wojewódzkiego. Już zwiastuny programu – oparte na skojarzeniu imienia bohatera z nazwą wyspy – były doskonałe: świetne graficznie, zaskakujące, pomysłowe. No i wczorajsza premiera… Oddajmy najpierw głos „Gazecie Wyborczej”, która po prostu ryknęła z zachwytu…


Patrząc na czarne porsche carrera 911 Kuby Wojewódzkiego zaparkowane przed studiem TVN, pomyślałem, że absolutnie na nie zasłużył.Jego talk show – jeżeli zaakceptujemy jego ryzykowną formułę – może być wentylem bezpieczeństwa w coraz bardziej ciasnych mentalnie czasach.Po pierwsze: Wojewódzki wciąż znajduje nowe sposoby, by „rozbroić” polityczną propagandę IV RP. W pierwszym odcinku po przenosinach z Polsatu do TVN sięgnął po prosty chwyt: króciutkimi przerywnikami jego wywiadów z Aleksandrą Kwaśniewską („Taniec z gwiazdami”) i Anną Muchą („M jak miłość”) były cytaty z przemówień Jarosława Kaczyńskiego i Andrzeja Leppera. Wyjęte z kontekstu partyjnego wiecu slogany w stylu „Polska potrzebuje spokoju” czy „Bierzemy odpowiedzialność za kraj” stają się tym czym są – bańkami mydlanymi.Po drugie: w czasach, gdy telewizyjne celebrities stały się nową elitą, opisywaną z uwielbieniem przez kolorowe magazyny, u Wojewódzkiego narażone są na drwiny, odsłaniające pustkę ich wypromowanych przez działy PR „karier”. Anna czy Aleksandra, które na co dzień dbają o image przy pomocy autoryzacji tekstów i wyboru najlepszych zdjęć, tu są wykpiwane („Olu, kiedy wreszcie weźmiesz się do uczciwej roboty?”), a zainteresowanie plotkarskich mediów obnażone jako głupota („Oto osławione » otłuszczone plecy «Anny Muchy”).Przede wszystkim jednak Wojewódzki jest zabawny. Stać go na zbijające z tropu, a jednocześnie aluzyjne pytania (do Oli Kwaśniewskiej: „Potrafiłabyś komuś powiedzieć » Spieprzaj dziadu? «”), celne zapowiedzi („Jeżeli chcecie oglądać ciekawy program z inteligentnym prowadzącym i cynicznymi komentarzami, to nie wiem, czy dobrze trafiliście”), ryzykowne komentarze (do Oli Kwaśniewskiej, gdy chciała się napić: „leje sobie, jak jej stary w Charkowie”).

Można zadać pytanie o celowość tych wygłupów, bo jak bardzo może nas obchodzić półgodzinna rozmowa z Anną Muchą o jej wizerunku medialnym? Ale przecież współczesna telewizja – oparta wyłącznie na wizerunkach – to nie jest złe miejsce do poruszania tego typu zagadnień. A w dobie rozwlekłych publicystycznych nasiadówek, zwłaszcza w propagandowej TVP, gdzie eksperci w rzekomej „debacie” zastanawiają się nad dobrem Polski, show Wojewódzkiego z jego błyskotliwością, humorem, niedojrzałością i brakiem szacunku dla „wartości” pozwala na złapanie koniecznego oddechu przy „hurrapatriotycznej” zadyszce.

Na koniec Wojewódzki wręczył Kwaśniewskiej i Musze koszulki z wizerunkiem Jacka Kuronia i cytatem: „Nie palcie komitetów, ale zakładajcie własne”. Koszulki wymyślone przez grupę artystyczną Twożywo mają zdaniem Wojewódzkiego przypominać w czasach „politycznych hucpiarzy” o autentycznych autorytetach. I znów zaskoczył wszystkich, wykorzystując swój rzekomo prostacki program do choćby kilkusekundowego przypomnienia oglądającym go młodym widzom, że byli kiedyś prawdziwi, nie wykreowani przez speców od wizerunku, bohaterowie.

Za to wszystko Wojewódzki zasłużył na swoje czarne porsche carrera.


Tyle „Wyborcza”. Mój entuzjazm jest nieco mniejszy; ale to pewno dlatego, że mam w innym miejscu, troszkę wyżej niż autor tej recenzji, próg wrażliwości – nazwijmy to tak – dobrowychowaniowej. Rozumiem doskonale potrzebę i pochwalam ideę walczenia z wszelkiego typu tabu, chwytam „poetykę” tego show i w zasadzie ją akceptuję, ale obawiam się, że za chwilę zaczną padać w programie sformułowania, przy których te rodem spod budki z piwem będą wykwintnymi bonmotami. Przekonać ludzi do słusznej nad wyraz postawy „żadnych świętości” można jednak – chyba – troszkę inaczej, nieco bardziej elegancko. Oczywiście, jak się wali przeciwnika w łeb, to walonemu jest z grubsza wszystko jedno, czy dostanie cios maczugą umoczoną w dodatku w gnojówce, czy też sterylną pałką z tytanu; skutek jest mniej więcej ten sam: czacha do kasacji. Ja jednak jestem – po staroświecku – za tym drugim rozwiązaniem. A może nawet za eleganckim, szybkim i morderczym pchnięciem szpadą?Ale Wojewódzki będzie miał we mnie widza. Wali swoją maczugą dokładnie tych samych, wobec którym ja z chęcią użyłbym szpady. I jeszcze jedno: niby wystrój studia podobny do polsatowego – a jednak TVN wobec Polsatu to Sheraton wobec hotelu miejskiego w Kaczym Dole…No i chyba po raz ostatni w tej wersji:stop.jpg; może więc tak: nie.jpg

Reklamy

8 uwag do wpisu “Kuba w TVN

  1. Ja za to zupełnie nie bawię się przy tym show wojewódzkiego. Nie wiem, lubię Jay Leno i Conana O’briena z MS NBC, oglądam dość regularnie i świetnie się bawię, przy okazji z racja wychowania na angielskim Cartoon Network (a poziom trzymał wtedy świetny jeśli chodzi o kreskówki, żadnych Witch czy innych głupot bez ukrytego zamysłu) świetnie orientuję się w amerykańskiej kulture, także w tych jej aspektach, których nie eksportują w paczkach popkulturalnych w postaci seriali,reality show, muzyce pop itd.

    Wojewodzki po prostu do mnie nie trafia, szczerze mowiac ostatni talk-show jaki mnie w polsce interesowal to Marcin Szczygieł i jego goście na polsacie, chociaz jak zaczal zapraszac dziwki, jasnowidzow itd, to przestalem go ogladac – wtedy bylem znacznie mlodszy, w podstawowce. Potem dlugo dlugo nic i chyba dzis bawi mnie tylko Szklo Kontaktowe jesli chodzi o polska telewizje. Nawet Majewski, u ktorego widac inspiracje amerykanskimi komicznymi show, nudzi mnie do bólu.

    Polubienie

  2. Dla potomności dane statystyczne: Prawie 4,2 mln widzów zgromadził przed telewizorami pierwszy odcinek talk show Kuby Wojewódzkiego w telewizji TVN – wynika z danych AGB Nielsen Media. Udział stacji w rynku wyniósł ponad 37 proc. W grupie docelowej (16-49) TVN odnotował udział na poziomie niespełna 39 proc. Wiosenną edycję programu w Polsacie oglądało średnio 2,15 mln widzów (udział w rynku na poziomie 21 proc.).

    Pierwszy odcinek programu w TVN przyciągnął przed telewizory głównie kobiety (62 proc.), a także widzów powyżej 45 roku życia. Większość z nich pochodzi z małych (poniżej 50 tysięcy) lub dużych miast (powyżej 200 tys), z przewagą wykształcenia podstawowego i średniego.

    Polubienie

  3. Widać mam inny gust niż recenzent GW – oglądałem spory fragment Kuby i zupełnie to do mnie nie trafiło. Podobnie jak Anna Mucha, której się wydaje, że jest gwiazdą. To już panna Kwaśniewska dużo lepiej wypadła, ale pewnie jest z lepszego domu.

    Jestem za to fanem Majewskiego – to zupełnie inna klasa.

    Polubienie

  4. Szanowny panie,

    Nie będąc w najmniejszym stopniu entuzjastą tego, co dzieje się w polskiej polityce i życiu spolecznym, jednocześnie nie jestem enztuzjastą postaci, w jaką wciela się Kuba W. I proszę mi wierzyć, że nie o „brzydkie” słowa czy rubaszność tu chodzi. Czuję doskonale, jak pięknie może brzmieć przekleństwo w odpowiednim momencie i kacencie wypowiedziane; wiem, jaką oczyszczającą siłę ma pantagrueliczna rubaszność. Ale to nie jest Kuba W., wbrew temu, co się jemu i innym wydaje. Kłpot w tym, że jest on – na moje odczucie – tak samo sztuczny i nieprawdziwy, jak liderzy dzisiejszej polityki. Że reprezentuje znak przeciwny względem nich, tak, to prawda… Ale w sposobie aktywności, w tej sztuczności, w braku kręgosłupa jest niemal z nimi tożsamy… I oni, i on, robią z siebie „małpy” (jak z piosenki Młynarskiego) i udają, udają, udają… Dla mnie Kuba W. miałby najwyższy szacunek i uwielbienie, gdyby ze swoimi słuszymi – wg mnie – preferencjami politycznymi realizował siebie w inny sposób. No, ale wtedy nie miałby porsche carrera…

    Pozdrawiam serdecznie

    OldboyJack

    Polubienie

  5. a ja żałuję, że nie oglądałem, a lubiałem czasami obejrzeć na Polsacie, w nastęną niedzielę tak sobie zorganizuję czas żeby mi wystarczyło na Cubę

    Polubienie

  6. Panie Bogdanie – miło powitać po urlopie.
    Nie oglądałem Kuby W., więc mogę mieć wiele do powiedzenia, bo to u nas tradycja narodowa – nie widzieć a wymądrzać się! Ogólnie mam mieszane odczucia sprowadzające się do kwintesencji – nie cierpię chamstwa, nawet jeśli jest tylko stylizacją intelektualisty koniunkturalisty. Stylizacja na chamstwo to też chamstwo, a czynienie z niego smacznej potrawy poszerza grono zwoleników takich zachowań. A że można z tego zarobić na porsze? To zupełnie jak rym do „jedzcie dorsze…”

    Jedno jest usprawiedliwiające, choć mało, politycy odgrywają takie piruety chamstwa, takie popisy chamstwa, że zastanawiam się czy nie zmienić nazwy bloga…

    Pozdrowienia i powodzenia

    Polubienie

  7. Całkowice moje odczucia… po raz pierwszy obejrzałem do końca od początku i pomimo, że „format” programu nie do końca mi leży – Kuba ma inteligencję i oko na kłamstwo i zadęcie…

    A.

    Polubienie

  8. komentarz LEJE SOBIE JAK JEJ STARY W CHARKOWIE był genialny 😉 generalnie lubię Wojewódzkiego. choć żenujące jest jak się popisuje że zna dzieci Tuska ( bo nad czym tu się zachwycać:) )albo jak się wstydzi że pochodzi z miasteczka na pomorzu a nie z warszawy

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.