Cyryl jak Cyryl; ale te metody?

Co młodszym wyjaśnię: na warszawskiej ulicy Cyryla i Metodego (tak, tak: wiem, że świętych; mam to w nosie) mieściła się groźna niegdyś siedziba milicji, a może nawet i bezpieki – juz nie sklecę. Do dziś jest tam zresztą chyba jakiś komisariat. No i stołeczna ulica – zawsze skłonna do żartów i kpin – tak właśnie, jak w tytule niniejszego postu, okresliła sytuację. Metody postępowanie z przeciwnikami politycznymi rzeczywiście wówczas były mocno wątpliwe; niestety, trzeba tamto powiedzenie powtórzyć dzisiaj. „Zasługę” mają dwie gazety: „Dziennik” i „Życie Warszawy„.

Najpierw „Dziennik”. Jakiś nikomu nieznany facet o nazwisku Pompka, czy jakoś tak – pierwsze słyszę, więc pewno pseudonim, w każdym razie jakiś nikt – postanowił wykorzystać fakt, że publika najchętnie czyta o seksie i rozmaitych nieobyczajnościach. Jak się to połączy z polityką – będzie coś do czytania, pomyślał. I wypichcił na podstawie archiwów bezpieki tekścidło o tym, jak to czołówka opozycjonistów okresu stanu wojennego, zanim zaczęła paktować z SB i wymodziła zdradziecki Okrągły Stół, kopulowała na potęgę z cudzymi żonami zdradzając własne, kradła kolegom albumy rockowe, chlała do upadłego i tak dalej. A różni „legendarni bohaterowie podziemia” (zwrot jednoznacznie identyfikujący osobę, jakby kto miał wątpliwości – i niech mi autor tego donosu nie pieprzy za uszami, że nie było to jego zamiarem!) po prostu paktowali z SB i tą metodą budowali swój ówczesny i późniejszy autorytet.

„Życie Warszawy” natomiast, powołując się na superprawicowe „Arcana” „ujawnia” (nienawidzę tego wyświechtanego szablonu dziennikarskiego, podobnie jak analogicznego „dotarło do…„; na ogół należałoby uczciwie napisać, że „otrzymało od wrogów opisywanej osoby następujące materiały„…), że Jacek Kuroń „prowadził w latach osiemdziesiątych rokowania z bezpieką”…

Ręce i piersi opadają, jak to mawiało się niegdyś. Nie ulega najmniejszej wątpliwości, że oto ruszyła po prostu z pełnym rozmachem kampania dyskredytowania tych ludzi opozycji, którzy doprowadzili do Okrągłego Stołu. Banda prawicowych gnojów, zbyt młodych, by się wówczas załapać na „konspirę”, wsparła ówczesną drugą – a może i trzecią – ligę opozycji (intelektualnie to jakąś czwartą), sfrustrowaną do biegunki tym, że dotychczas jej przedstawiciele zasłużenie pozostawali w cieniu, do której dołączyli jeszcze rozmaici podejrzani „przywódcy ludowi”. Dziś jedni i drudzy i trzeci twierdzą głośniej lub ciszej, że należało wtedy robić coś w rodzaju Powstania Warszawskiego i dekorować latarnie „komuchami”; ci zaś, którzy wybrali drogę rokowań, negocjacji i pokoju – to zdrajcy i „różowi”, co „sprzedali Polskę”, zazwyczaj „międzynarodowemu żydostwu i niemieckim rewanżystom”, albo „niedobitkom KGB”…

Powiem jedno: hańba.stop.jpg

 

 

No i przyszła pora, żeby zmienić oceny historii. Tak te karzełki mentalne sobie wymyśliły.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Cyryl jak Cyryl; ale te metody?

  1. @Makowski – problem w tym, że w kontekście esbeckich materiałów zatraciła się gdzieś przyzwoitość. Dlatego bardziej przekonujący był dla mnie „histeryczny” Frasyniuk niż obaj panowie z doktorskimi tytułami, którzy wtedy byli dzieciakami.

    Polubienie

  2. >> Wimmer
    …ciekawa była rozmowa w TVN24 o 21:00…
    ciekawa?
    „zbowidowcy solidarności” (czasem histerycznie) narzekali, że nikt ich nie docenia, ich Męki i Cierpień…
    — a Dudek usiłował przypominać „pałacową historiografię”. (że nie ma sensu; bo nie ma.)
    tak to jest, jak się konfrontuje Emocje (czasem głębokie i prawdziwe; często — pozorowane i „harcerskie”…)
    – z OCENA dokonywaną przez (mniej lub bardziej) bezstronnego naukowca.
    i obie 2 strony pozostały na swych pozycjach,
    (nie) wymieniwszy się poglądami.
    a tamten czas — wymaga DYSTANSU.
    dla oceny.

    Polubienie

  3. i sprostowanie:
    idzie (chyba) o odwołanie kilku spotkań; nie wizyty. ale terminy w Interii i GW są zadziwiająco nieprecyzyjne
    jak piszą: „…odwołał (…) spotkanie…” — to ja rozumiem: SPOTKANIE. a nie „spotkania”.
    o co w tym idzie…
    nie wiem; ale JA — przepraszam za Wysokie C. podpisano: amator, nie -zawodowiec…;-)

    Polubienie

  4. Ten pan doktor Głębocki z Krakowa, który to badał, jest związany z ultraprawicowym pisemkiem „Arkana”, które mojej sympatii zdecydowanie nie budzi.

    Swoją drogą, ciekawa była rozmowa w TVN24 o 21:00.

    Polubienie

  5. mnie tam martwi co innego:
    w TVN-owskim podsumowaniu dnia — pół godziny dyskusji (?) o Przeszłości
    (znaczy o tzw. „sprawie Kuronia”; wstawiam i kursywę i cudzysłów i „tzw.” — bo ostatnio ludzie są bardzo niedomyślni)
    — a nie o PRZYSZLOŚCI.
    czyli nic o skandalu z odwołaniem wizyty (ich) Premiera w bruxeli.
    (zresztą mało o tym i w innych portalach; a już więcej w blogach; znamienne.)
    Kuroniowi ci durnie nic nie zrobią; ale Jaruś „Trzęsidupa” K. — naszemu krajowi może.
    bardzo zaszkodzić…
    takimi.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.