Genialna Torańska

Od dawna bardzo lubię i cenię dziennikarstwo Teresy Torańskiej. Ta z pozoru nieśmiała i ustępująca wszystkim, niezbyt efektowna z wyglądu pani, jest absolutną mistrzynią obnażania psychicznego swoich rozmówców. Owija się wokół nich jak wąż i wysysa z człowieka wszystko, zanim delikwent zdoła się zorientować, że za chwilę z ręki tej delikatnej blondynki grozi mu śmierć lub kalectwo. Jest absolutną, genialną żmiją. Jej „Oni” zwłaszcza to światowa klasyka i niezwykle cenny wkład w analizę totalitaryzmu, ostatnio wydała zaś niemal równie dobrych „Byłych”; powiem zaś wam na marginesie, że uważam ją za o eony lepszą od samej Oriany Fallaci. Choć równie – jesli nie bardziej – zjadliwą. Chciałem wam tu zacytować jej ostatni wywiad z Marcinem Wolskim, pisuarowym nominatem na stolec szefa Programu 1. Polskiego Radia. Niestety, „Gazeta” w swoim portalu tekstu tego nie publikuje; lećcie więc czym prędzej do kiosku po papier. To jest MAJSTERSZTYK dziennikarstwa! Ani jednego bezpośredniego ataku, ani jednego złośliwego słowa – a rozmówca zrobiony w szmatę. Poprostu wtarty w ziemię i ugnieciony.

Kocham Teresę Torańską. Ale jakby chciała ze mną pogadać, to chyba bym sobie w łeb strzelił na 10 minut przed rozmową. To chyba jedyny sposób, by ta cudowna jędza się głupio poczuła. Ale – cholera wie. Kapelusz z głowy, pani Tereso. Mistrzostwo świata i okolicy.

A poza tym: stop.jpg

Reklamy

9 uwag do wpisu “Genialna Torańska

  1. Na Karola Marksa, kolego: czytaj, co piszę! Ta uwaga była o Wolskim, co chyba jasno wynika z kontekstu! Jeśli nie – to ja przepraszam! Absolutnie to nie było o Panu! Uśmiechy. BM

    Polubienie

  2. „zapatrzony w siebie hipokryta przegapił”

    Nie chciałem, żeby tak Pan odebrał moje słowa (wiem, że kiedyś tak Pana określiłem w kontekście znaków interpunkcyjnych), aby trzeba było wytaczać takie działa.
    Po prostu chciałem zauważyć, że znalazłem jednak wyraźne złośliwe sformułowanie.

    Przepraszam, jeśli Pana uraziłem 🙂

    Polubienie

  3. Ad 5: och, to kwestia – zapewne – stępionej wrażliwości, a może i przyzwyczajenia z ostatnich lat. Dziś, gdy w modzie walenia pałą i zaglądanie w rozporki oraz do cudzych sypialni, delikatna i inteligentna złośliwość bywa w ogóle niezauważalna; w konsekwencji tak się jej nie nazywa. Zresztą złośliwość to może być złośliwe sformułowanie (popieram i sam chętnie używam) albo cecha charakteru; tego ostatniego nie znoszę. Ale merytorycznie oczywiście ma pan rację; więcej powiem: cały wywiad jest potworną i bardzo wyrafinowaną złośliwością, którą zapatrzony w siebie hipokryta przegapił…

    Polubienie

  4. Nie do końca „ani jednego złośliwego słowa”, panie Bogdanie. Było, bodajże na dole drugiej szpalty (nie mam DF przy sobie). Gdy pani Torańska wykorzystała wcześniejszą wypowiedź Wolskiego na temat różnicy między satyrą przed i po nominacji. Wolski wspaniale się oburzył.

    Mała, ale jednak złośliwość.

    Polubienie

  5. p.s. przeczytałem ten wywiad / Wolski mówi że musiał poprosić o przesłanie dżingli by się dowiedzieć że nie ma w nich CHoPiNa 🙂 to znaczy że radia którym kieruje nie słucha 😉 może z zawodu jest kolegą Kaczyńskiego? jak było w jednym filmie Barei 🙂

    Polubienie

  6. 🙂 Używając Pana słownictwa pamiętam taki program w TVP2 kiedy to ś.p. mecenas Edward Wende „zrobił w szmatę” panią redaktor Torańską, która nieudolnie usiłowała przeprowadzić wywód na temat rzekomej krzywdy jaka się dzieje osobom lustrowanym. Cały trik polegał na tym, że zaprosiła ona do studia nie osoby które podlegały ustawie a etatowych SBków, którzy opowiadali o swojej krzywdzie. Zdemaskował to mecenas Wende jednym zdaniem. Program runął 🙂 a Torańska dociągnęła go ledwo do końca w żenującym stylu. Ten incydent kładzie cień na jej dorobku, choć „Byli” i „Oni” to bardzo dobre cykle dziennikarskie. Zgadzam się z tym, że Torańska potrafi wdeptywać w ziemię z klasą i bez zacietrzewienia.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.