Język czasem kołkiem staje i najlepszym…

tvn24.jpgUsłyszałem wczoraj z ust jednej z prezenterek TVN24 zwrot, który dosłownie obrócił mi łeb o 180 stopni. No – pomyślałem – aleś się, panienko, śmiesznie przejęzyczyła… Tymczasem dziś ta sama dama powtórzyła to samo; jeśli zaś tak, to mamy do czynienia nie z kiksem, ale z powaznym błędem. Z którego w dodatku coś wynika…

Ten zwrot, to przestawienie słów w dopóty… dopóki. Otóż popularne przysłowie mówi dopóty dzban wodę nosi, dopóki się mu ucho nie urwie, a nie dopóki dzban… dopóty i tak dalej. A tak właśnie mówi panna (skądinąd sympatyczna) Marta Sakowska. Co świadczy: a) o jej poważnych brakach w erudycji i oczytaniu, b) o wysokim prawdopodobieństwie nieposiadania przez TVN24 własnej placówki kontroli poprawności językowej.

Taka redakcja przed laty istniała przy Komitecie ds. Radia i Telewizji (jako wspólna dla obu mediów). Prowadzili ją słynny prof. Miłosz Stajewski (nie jestem pewien, czy nie tytułowano go profesorem na tej samej zasadzie, na której dziś tak nazywamy Władysława Bartoszewskiego – z szacunku, po prostu) oraz genialny spiker radiowy, Janusz Kiljański (w cywilu: zięć Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, czyli mąż jednej z najpiękniejszych kobiet, jakie w życiu spotkałem, Kiry). Otóż owa redakcja prowadziła przede wszystkim stałe szkolenia językowe i prowadziła monitoring anteny. Robiła też takie – dziś zapewne zdumiewające – rzeczy, jak uczenie sprawozdawców sportowych poprawnej wymowy nazwisk zawodników – powiedzmy – chińskich czy kolumbijskich… Wydawała również co miesiąc biuletyn z (imiennym!) wykazem „wpadek” spikerów i prezenterów – z omówieniami istoty błędu. Kilkakrotne trafienie na łamy tego biuletynu owocowało często zdjęciem delikwenta z anteny; wówczas zresztą absolutnie niedopuszczalne były jakiekolwiek kolokwializmy, nie mówiąc już o myleniu dopóty z dopóki. Obowiązywała wyłącznie literacka inteligencka polszczyzna; i nie powiem, bym tego nie akceptował.

Wracając jednak do TVN24. Stacja ta ma renomę dbającej o dobór i przygotowanie profesjonalne reporterów i prezenterów. Są z reguły lepiej i staranniej ubrani niż w innych stacjach, nieźle też wyglądają. Niestety, ostatnio z językiem jest wyraźnie gorzej. Poza opisywanym incydentem „błysnęła” wczoraj też nowa reporterka sejmowa, niejaka Agnieszka Czajkowska, jesli nie mylę nazwiska. Panna jęczy, stęka, nie potrafi poprawnie sformułować zdania z właściwą kolejnością podmiotu i orzeczenia; słowem – jest językowo zieloniutka jak świeża pietruszka. Owszem, aparycja – ujdzie, nawet bardzo ujdzie. Ale za wcześnie wpuściliście to dziewczę na antenę, kochani. Cofnijcie ją do szkółki jeszcze na jakieś pół roku, może rok.

I to co zwykle, choć tym razem zupełnie bez związku: stop.jpg

Reklamy

9 uwag do wpisu “Język czasem kołkiem staje i najlepszym…

  1. Oskarku, zanim …(itd. , zwrot powyżej często używany, z tym bólem na końcu też), bezsens to jedno słowo i powinno się je odmienić w dopełniaczu „bezsensu”, ale Bogdan Miś pisał o sensie a nie o bezsensie, a konkretnie o braku sensu (a nie bezsensu), co przekładając na Twoje rozumienie możnaby (razem pisane!) podciągnąć pod takie, na przykład, wyrażenie: Oskarek jest bezmózgiem, bo jest bez mózgu. O kim mówię? O Oskarku Bezmózgu lub o Oskarku bez mózgu. Staraj się rozumieć co czytasz. Miałeś w szkole „czytanie ze zrozumieniem”?

    Lubię to

  2. Bogdan Miśku, zanim Ty na kogoś naskoczysz, to też pomyśl, to nie boli. Pisze się „bezsensu” (razem), a nie „bez sensu” (osobno) – jak napisałeś.
    Serdecznie pozdrawiam.

    Lubię to

  3. Szanowny anonimie: nie chodzi o przestawienie słów (rzecz jasna, dopuszczalne), ale o ich całkowicie błędne użycie. Mniej więcej tak: dopóki dzban wodę nosi, dopóty mu się ucho nie urwie. Co, oczywiście, jest zupełnie bez sensu. A zanim na kogoś naskoczysz – pomyśl. Nie boli.

    Lubię to

  4. Szanowny Wyławiaczu cudzych „błędów”,

    w sprawie dopóki i dopóty polecam lekturę: Słownik poprawnej polszczyzny PWN, Warszawa 2002,s. 106:

    „dopóki: spójnik wprowadzający zdanie podrzędne (…),często używany w połączeniu z wyrazami dopóty, póty; kolejność członów zdania z tymi wyrazami jest przy tym dowolna. Np: Dopóty siedział na podwórzu,dopóki wszyscy się nie rozeszli. Dopóki się wszyscy nie rozeszli, dopóty siedział na podwórzu.

    Jeśli kogoś oskarżasz o brak erudycji i oczytania to najpierw sam się zastanów jak jest w Twoim przypadku.

    Lubię to

  5. Wczoraj w głównym wydaniu wiadomości rządowych w TVP1 pokazano materiał o upadku toru wyścigów konnych na Służewcu i wypowiedź pana z branży. Jak głosił podpis, był pracownikiem Stadniny Ogierów! Kiedyś ze zdumieniem dowiedziałem się, że Stadnina jest wtedy, gdy hoduje się Panów Koniów i Panie Klacze a Stado, gdy są w nim sami Panowie Koniowie.

    Informatorzy z głównego wydania publicznych i rządowych INFORMACJI są w tej materii (a może i wielu innych?) wyraźnie niedoinformowani…

    Z uszanowaniem
    zdumiony jotesz

    Lubię to

  6. eh w przyplywie sarkazmu nachodza mnie watpliwosci czy poprawnosc jezykowa jest priorytetem dla tvn czy jakiejkolwiek innej stacji komercyjnej. wyznacznikiem powodzenia stacji jest ogladalnosc, a ja okreslaja ciemne masy, ktore nie zwracaja uwagi na takie „pierdoly” jak poprawna polszczyzna, tylko na konkrety – czy babeczka jest ladna, czy ladnie sie usmiecha itd. wiem, wiem tvn24 ma troche inna widownie niz polsat, ale mysle, ze cos w tym jest.

    Lubię to

  7. No cóż nawet najbardziej renomowanym firmom zdarzają się wpadki :] TVN24 nie powinno spuszczac z tonu i pozwalać swoim dziennikarzom na tego typu błędy językowe. To, że przez 5 lat zdobyli taką pozycję na rynku medialnym nie zwalnia ich od ogromnej odpowiedzialności. Nie zwalania również od ciągłego unowoczesniania, kontrolowania i rozwijania się stacji i dziennikarzy w niej pracujących.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.