Reklamy zbyt głośne?

Zwiększenie natężenia dźwięku podczas emisji reklam telewizyjnych narusza prywatność odbiorców – uważa Rzecznik Praw Obywatelskich. RPO apeluje, by sprawę głośnych reklam zbadała Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji. Na zbyt głośne reklamy skarżą się RPO sami telewidzowie. – Wydaje się, że niespodziewane zwiększanie natężenia dźwięku od kilku do nawet kilkunastu decybeli przy nadaniu reklamy, (która nie musi interesować telewidza) w przerwie programu stanowi naruszenie ich prywatności – czytamy w liście RPO do przewodniczącej KRRiT, którego kopię otrzymała PAP.

Rzecznik zwraca ponadto uwagę, że nagła zmiana natężenia dźwięku przy nadawaniu reklamy zmusza odbiorcę do ciągłego regulowania odbiornika. – Praktyka ta jest postrzegana przez zainteresowanych jako naruszenie ich praw. W tym kontekście trzeba wskazać, że spokój psychiczny należy niewątpliwie do otwartego katalogu dóbr osobistych chronionych na podstawie art. 23 kc. – podkreśla.

Rzecznik przypomina także, że w 2002 r. interweniował już w tej sprawie w KRRiT oraz w TVP.

TVP zapewnia z kolei, że emitowane w niej reklamy nie są głośniejsze niż inne programy. Telewizja przypomina ponadto, że w związku z zarzutami głośniejszego nadawania reklam „Wydział Kontroli Technicznej Ośrodka Emisji TVP przeprowadził stosowne pomiary urządzeń nagrywających i odtwarzających sygnał foniczny reklam oraz trasy światłowodowej pomiędzy Biurem reklamy, a Ośrodkiem Emisji TVP”. Nie stwierdzono nieprawidłowości.

– Jednak mając na uwadze skargi telewidzów Biuro Reklamy TVP w porozumieniu z Wydziałem Kontroli Technicznej począwszy od marca 2005 emituje reklamy z obniżonym o 3 decybele poziomem dźwięku – informuje rzecznik TVP.

Szef Międzynarodowego Stowarzyszenia Reklamy w Polsce Bohdan Pawłowicz wyjaśnia z kolei, że każda stacja telewizyjna ma określone parametry dopuszczalności poziomu nagrania reklamy i spoty, które ich nie przestrzegają nie są dopuszczane do emisji.

Mój komentarz: ta – z pozoru błaha – sprawa jest cokolwiek tajemnicza. Fachowcy telewizyjni twierdzą, że robiąc spot reklamowy można tak posterować dźwiękiem, że zachowane będą w normie fizyczne parametry nagrania (poziom nagłośnienia w decybelach), ale subiektywne odczucie będzie właśnie takie: zwiększona głośność. Dlatego telewizje mogą bujać KRRiT: fizycznych dowodów przekroczenia przepisów nie ma, a reklamodawca jest zadowolony. Nie mam zielonego pojęcia, jak to jest możliwe; oni nie chca o tym mówić, a moja wiedza techniczna jest tu za mała. Może ktoś się na tym zna?

BTW.: Wybór RPO nie wzbudził mojego entuzjazmu; jego poglądy wydawały mi się (i pewnie są) bardzo dalekie od moich. Ale muszę przyznac, że coś robi. Nie jest najgorszy w tym rozdaniu personalnym, w każdym razie. Co nie zmienia faktu, że – jak zwykle:

stop.jpg

Reklamy

11 uwag do wpisu “Reklamy zbyt głośne?

  1. Jest to dla mnie uporczywy problem. Nadawcy nie zdają sobie sprawy z szkodliwości tych metod. Od materialnych czyli częsta wymiana baterii w pilocie do zdrowotnych czyli nerwica i inne zaburzenia. Osobiście strasznie mnie to denerwuje i staram się znaleźć rozwiązanie tego problemu. Ale dlaczego klient ma inwestować w kolejne zabawki, czyli w odbiorniki z funkcją AVL zamiast szukać rozwiązań w eliminacji przyczyny. Opłacając abonament i czasem podpisując w z związku z tym umowy nie wyrażamy w niej zgody na niszczenie sobie zdrowia czy konieczności zakupu aparatury korygującej wadliwą transmisje.

    Dlaczego nie stosować metody weryfikacji poprawności dostarczanego materiału reklamowego na zasadzie badań „grupy testowej”. Całą idea polegałaby na tym, że uczestnicy tej grupy mogli by oceniać w określonej skali odczucia dotyczące odbieranych wrażeń słuchowych. Oczywiście grupa testowa musiałaby spełniać odpowiednie kryteria związane z prawidłowym słuchem, obejmować grupę społeczną od młodzieży do osób starszych, reprezentować obie strony płci. Czy wiąże się to z kosztami? Pewnie tak ale skoro producenci TV kombinują to mieli by to na własne życzenie. Należałoby wypracować zasady pracy takiej grupy, jej liczbę, warunki w których mieliby przeprowadzać badania. Czy w domu czy w pomieszczeniu kontrolnym. Z moich doświadczeń wiem, że słuchanie głośnych reklam bezpośrednio z głośników telewizora nie jest aż tak uciążliwe czy nawet zauważalne jak z kolumn głośnikowych podłączonych do średniej klasy wzmacniacza. Grupa ta musiałaby być anonimowa dla stacji nadawczych. Co najważniejsze zamiast stosowania kar pieniężnych opracować wykluczenia na ich emisje. To bardziej dotkliwe niż wkalkulowanie określonych kar w koszt reklamy.

    Na koniec apelując dodam, że jest wiele starszych osób, które nie posiadają odbiorników z pilotem lub są uszkodzone a w dodatku telewizja to jedna forma kontaktu z otaczającym światem. Czy wobec powyższego należy takich ludzi katować zmuszając do wstawania i gmerania gałkami? Niektóre reklamy są nawet sympatyczne. Nie chodzi tu o walkę z nimi tylko wypracowanie złotego środka.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.