Tym razem o kompleksach lewej strony

Trybuna” publikuje dziś artykuł „Wyganiają pluralizm z Woronicza”, poświęcony przede wszystkim programowi „Forum”, który Bronisław Wildstein ma podobno zamiar usunąć z anteny. Niezmiennie sprzyjam – nie ukrywam, macie to teraz nawet w podtytule tego blogu – lewicy, ale nie znaczy to, że z zasady akceptuję każdy pomysł z tej strony sceny politycznej, bez względu na jego sensowność. Albo że odrzucę każdy pomysł prawicy, tylko z tego powodu, że się stamtąd właśnie wywodzi. Ale najpierw – przedruk tekstu, potem komentarz.

Wyganiają pluralizm z Woronicza

TELEWIZJA * Kolejny pomysł Wildsteina

Pomysły prezesa TVP Bronisława Wildsteina wyraźniej biją w misję telewizji publicznej. Wczoraj napisaliśmy, że plan przekształcenia TVP 3 w kanał TVP Info doprowadzi do unicestwienia regionalnych ośrodków telewizyjnych („Zamach Wildsteina”). Także dzisiaj nie możemy odpuścić prezesowi, bo dowiedzieliśmy się o kolejnych zamiarach, tym razem zagrażających pluralizmowi telewizji.
Okazuje się, że na celowniku Wildsteina znalazł się najbardziej pluralistyczny program publicystyczny publicznej, nadawane raz w tygodniu w Jedynce „Forum”. Skontaktowaliśmy się z Tomaszem Różańskim, rzecznikiem Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, który powiedział nam, że na początku lipca do sekretariatu przewodniczącego KRRiTV wpłynęło oficjalne pismo od Wildsteina.

T. Różański zacytował nam fragmenty tego pisma. Wildstein napisał w nim m.in.: „Według powszechnej opinii, formuła emitowanego w TVP 1 programu »Forum«, przedstawiającego poglądy ugrupowań politycznych, uległa wyczerpaniu”. Prezes TVP podkreśla również, że „naszym zdaniem rezygnacja z regulacji wpływających negatywnie na formułę tego programu byłaby z korzyścią zarówno dla widzów, jak i dla środowisk politycznych”.

Analiza tego fragmentu pisma Wildsteina prowadzi do wniosków zadziwiających i pytań złośliwych. Jego wywód trudno bowiem zrozumieć inaczej niż tylko jako mało zawoalowane wyrażenie przekonania, że „przedstawianie poglądów ugrupowań politycznych” jest niestosowne w telewizji publicznej w IV Rzeczypospolitej. Jak na dłoni widać, że Wildstein chce nakłonić Elżbietę Kruk i jej organ do poparcia „rezygnacji z regulacji wpływających negatywnie na formułę tego programu”.

Przetłumaczone na ludzki język oznacza to, że chodzi o wyrzucenie do kosza podpisanego jeszcze przez poprzednią przewodniczącą KRRiTV Danutę Waniek rozporządzenia z 24 kwietnia 2003 r. Nakłada ono na telewizję publiczną obowiązek nadawania programu, który stwarzałby możliwość prezentowania w nim poglądów przez różne siły polityczne, od lewa do prawa. Kiedy natomiast Wildstein pisze o „korzyści zarówno dla widzów, jak i dla środowisk politycznych”, to brak sprecyzowania, o jakie środowiska chodzi, nasuwa uzasadnione podejrzenie, że chodzi o korzyść tego środowiska, które uczyniło go prezesem telewizji.

Zamiary Wildsteina niepokoją polityków opozycji. – Program „Forum” okazuje się, jak widać, zbyt demokratyczny jak na oczekiwania obecnej władzy – mówi poseł SLD, wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Kultury i Środków Przekazu Jerzy Wenderlich. – Rozumiem, że po jego likwidacji lub zmianie formuły w programie tym będzie słychać głównie peany na cześć Prawa i Sprawiedliwości, nowej przewodniej siły narodu.

Poseł PSL Jan Bury, członek Komisji Kultury, nie dziwi się poczynaniom Wildsteina. – Obecna władza jest bezwzględna i dąży do eliminacji lub co najmniej do ograniczenia w telewizji publicznej programów, które zgodnie z ustawą medialną mają prezentować szerokie spektrum polityczne. To mieści się w koncepcji IV Rzeczypospolitej i pan prezes Wildstein to realizuje – mówi.

Inny opozycyjny poseł z Komisji Kultury Arkadiusz Rybicki (PO) uważa, że ewentualna zmiana formuły programu „Forum” nie może naruszyć zasady umożliwiającej prezentowanie poglądów przedstawicielom różnych partii. – Dopuszczam jakieś korekty czy zmiany w audycji, jeśli mają poprawić jej atrakcyjność i oglądalność, jeśli jednak zmiana miałaby doprowadzić do zamknięcia takiej możliwości, to jestem stanowczo przeciwny – deklaruje.

Rzecznik KRRiTV nie ustosunkował się do pisma szefa TVP i przypomniał, że w tej sprawie Krajowa Rada ma jedynie prawo do przedstawienia swojej opinii. – Do pisma prezesa Wildsteina Krajowa Rada odniesie się na najbliższym posiedzeniu 29 sierpnia – powiedział nam Tomasz Różański.

Cała sprawa niepokoi, bo program „Forum” jest tylko papierkiem lakmusowym pokazującym nastawienie kierownictwa telewizji do pluralizmu.


Mój komentarz: a ja pożegnam owo „Forum” bez żalu. Gniot to był bowiem warsztatowo zupełnie niebywały. Program był zazwyczaj śmiertelnie nudny, często zaś zamieniał się w magiel i pyskówkę. Powiem wam, że jak dziś słyszę to (częste w tym programie) wycedzone przez zęby „ja panu nie przerywałem”, to mam ochotę wyrżnąć kapciem w odbiornik.Rzecz wymaga kilku słów jednak więcej. Otóż sądzę, że w ogóle należałoby do absolutnego minimum ograniczyć obecność polityków w mediach. Jak najmniej tak zwanych „setek”, to znaczy zarejestrowanych wypowiedzi na żywo. Za koszmarnych czasów sanacji – pardon, PRL-u – był taki usus w TVP, że z dźwiękiem pokazywało się tylko I Sekretarza KC PZPR i to w maksymalnym wymiarze 20 sekund (chyba, że była inna decyzja – ale ona musiała zapadać na najwyższym szczeblu); inni (premier, ministrowie, nie mówiąc o politykach szczebla regionalnego) mogli mieć tylko dziennikarski komentarz z offu i to do króciuteńkiej migawki. Każdy wyjątek wymagał decyzji Biura Prasy KC.
Oczywiście, było to wredne zapobieganie jakiejkolwiek działalności opozycyjnej, trzymanie opinii publicznej za mordę, chronienie miernot przed kompromitacją, itp. Ale popatrzmy na to z miejsca… widza: zabrano w ten sposób żurnalistom podstawowy dzisiaj temat; siłą faktu, musieli się zająć innymi dziedzinami: nauką, kultura, publicystyką zagraniczną – czyli dziedzinami, bądź w ogóle obecnie w informacji nieistniejącymi (nauka!), bądź obecnymi szczątkowo. Mam wewnętrzne przekonanie, że ten skutek nie był taki zły…

Więc: może w ogóle nie zapraszać polityków lub ograniczyć ich obecność w programie do absolutnego minimum? Nie pozwolić im wyplatać kiepskim językiem co im ślina na język przyniesie? Może przyjąć zasadę, że we wszelkich wiadomościach i dziennikach krajowa polityka nie może zająć więcej niż 30% czasu (a przy okazji: tzw. życie religijne – nie więcej, niż 0,5% czasu, ale to inna historia)? Może bardziej zaufać profesjonalnym dziennikarzom: niech to oni mówią co politycy nowego narobili, niech to oni to komentują, niech oni – własną, poprawną polszczyzną – opowiedzą „co artysta miał na myśli”?

A na „otwartą konfrontację poglądów” pomysł mam taki (publikuję go na zasadzie licencji GPL, każdy może dowolnie korzystać lub modyfikować bezpłatnie i bez powoływania się na źródło): weźmy dwóch wybitnych dziennikarzy i rzeczywiście uzdolnionych telewizyjnie dziennikarzy, z prawicy i z lewicy (niekoniecznie skrajnej; mogli by to być np. Ziemkiewicz i Żakowski, czy Gabryel i Toeplitz; ale prawdziwa zabawa byłaby dopiero wtedy, gdyby to byli przedstaiwciele poglądów arcyskrajnych – tylko tam nie ma ludzi o odpowiednim poziomie predyspozycji i warsztatu). Niech teraz pan A zaproponuje panu B temat sporu (może być jakaś aktualność); i odwrotnie. Potem obaj panowie wypowiedzą w obu sprawach swoje zdanie, w ciagu – powiedzmy – 5 minut, podpierając się ewentualnie dowolnymi ekspertami, rekwizytami itp (na ich życzenie telewizja ma bez dyskusji oddać im wszelkie wymagane środki: kamery, wozy transmisyjne, satelity i cokolwiek tam im się zachce). A na końcu telewidzowie rozsądzą, czyja argumentacja była lepsza. Żadnej oceny, żadnego komentarza: czysty wynik głosowania widzów.

Że taką konkurencję wygra nie pogląd słuszny, tylko lepiej przedstawiony? Ależ oczywiście, na tym polega polityka! A przy okazji – pełne wzajemnej kurtuazji i elegancji (to zakładam!) spotkanie dwóch przeciwników, którzy nie będą się kopali po kostkach i nawzajem opluwali, nauczy ludzi, że można (i trzeba) współżyć i współpracować niezależnie od poglądów, religii lub jej braku, orientacji seksualnej itp. Że absolutnie dla każdego jest miejsce.

Ech, marzyciel ze mnie.

PS. As usual: stop.jpg

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Tym razem o kompleksach lewej strony

  1. Obawiam się, że wiara, że wraz z Forum zniknie z TVP polityka, jest „pozostawaniem w mylnym błędzie” :] Ale ja, na szczęście, nie posiadam telewizora.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.