Miotła pracuje: odwet kołtunerii na inteligencji?

Kolejne dzienniki donoszą, że w TVP Bronisława Wildsteina trwa czystka kadrowa. Dotychczasowe zwolnienia kilkudziesięciu kierowników będą telewizję kosztować ok. 1,5 mln zł. Tyle trzeba będzie wydać na odprawy i odszkodowania za zwolnienie przed końcem kontraktu. „Gazeta Wyborcza” przypomina, że to nie koniec zwolnień. Bronisław Wildstein jest prezesem telewizji od połowy maja. Od tego czasu zwolnił już kilkudziesięciu dyrektorów i kierowników. Tak jak obiecywał, kiedy tydzień po nominacji na prezesa TVP zapowiadał, że „oczyści Woronicza”. Wymianę kadr prezes zaczął od ludzi kierujących wszelakiego rodzaju programami: informacyjnymi, publicystycznymi, społecznymi, kulturalnymi, reportażowymi, dokumentalnymi, a nawet edukacyjnymi dla dzieci i młodzieży

Wymianę kadr prezes zaczął od ludzi kierujących wszelakiego rodzaju programami: informacyjnymi, publicystycznymi, społecznymi, kulturalnymi, reportażowymi, dokumentalnymi, a nawet edukacyjnymi dla dzieci i młodzieży – przypomina dziennik. Sam moment zwolnienia wyglądał podobnie. Wizyta u prezesa trwała ok. minuty. Prezes mówił tylko: mam inne plany i podsuwał do podpisu zwolnienie. I do widzenia. Ani słowa, dlaczego – opowiadają.

Tak, może to trwało z minutę – opowiada Piotr Dejmek, b. wiceszef „Jedynki” – tyle co podpisanie dokumentów. Od prezesa nie usłyszałem, dlaczego. Prezes oczywiście miał prawo mnie zwolnić, ale winien mi wyjaśnić, dlaczego nie chce czy nie może ze mną współpracować. Czuję obrzydzenie do takiej formy zwalniania ludzi, bo wiem, że inni tak samo zostali wyrzuceni. Już po odwołaniu Dejmek publicznie skomentował ten tryb zwolnienia jako „brak kindersztuby prezesa”. – I za to prezes pozbawił mnie premii – mówi Dejmek.

Sławomir Siwek (w zarządzie z rekomendacji PiS i Kościoła) mówi: – Prezes nam się z tych zmian nie spowiada. Ma taką cechę, że trudno mu zaakceptować inne kandydatury niż jego, te zawsze wydają mu się najlepsze.

W „Gazecie Polskiej” Wildstein tłumaczył, kogo będzie zwalniać: „Poza merytorycznymi będą również kryteria moralne, czyli po prostu przyzwoitości. Słowo »moralne « wywołuje ostatnio oburzenie u wielu osób, ale ja się tego określenia nie boję. W telewizji nie powinni pracować ludzie, którzy mają na swoim koncie manipulacje albo działania przeciwko wolności mediów, tacy, którzy kiedyś zamykali usta innym”.

Na pierwszy ogień poszli tzw. ludzie Dworaka, czyli ci, których poprzedni prezes ściągnął na Woronicza, by oczyścić telewizję z kwiatkowszczyzny. Szef „Jedynki” Maciej Grzywaczewski musiał odejść jako pierwszy, bo Wildstein został prezesem pod warunkiem, że nowym dyrektorem „Jedynki” zostanie Małgorzata Raczyńska, bliska znajoma braci Kaczyńskich. Tak bliska, że Jarosław w czerwcu podczas uroczystości pobłogosławienia jej związku małżeńskiego był świadkiem. Raczyńska w wywiadzie dla „Życia Warszawy” opowiada o swojej przyjaźni z Kaczyńskimi i ich matką: „Przyjaźnię się z panią Jadwigą Kaczyńską. Cieszę się zawsze, kiedy tylko mogę z nią rozmawiać. Każdy, kto poznał panią Jadwigę, wie, o czym mówię. Z sympatią i szacunkiem odnoszę się do także do panów Kaczyńskich. Znamy się głównie z kościoła. Z czasów, kiedy byliśmy na marginesie życia politycznego. Przyjeżdżałam wtedy z Bonn, gdzie byłam korespondentem, spotykaliśmy się w kościele i rozmawialiśmy o bardzo różnych sprawach”.

Raczyńska w wywiadzie przemilcza, że przyjaźniła się też z Danutą Waniek, która z namaszczenia SLD zasiadała w poprzedniej KRRiT. Byli członkowie rady przypominają teraz, że gdy Waniek została trzy lata temu szefową Krajowej Rady, Raczyńska bezskutecznie starała się zostać jej rzecznikiem prasowym.

Piotr Radziszewsk
i, dyrektor programowy TVP, którego Dworak ściągnął z TVN, został odwołany jako drugi. Zastąpiła go jego wicedyrektor Hanna Andrzejczyk. Powód: nieznany (Radziszewskiemu, oczywiście)

Potem Wildstein odwołał Roberta Kozaka, szefa „Wiadomości”. I to w najbardziej niefortunnym momencie, bo tuż na początku pielgrzymki papieża Benedykta XVI do Polski, czyli największym informacyjnym przedsięwzięciu w tym roku. Zrobił to, choć potem przez tygodnie szukał jego następcy. Na tzw. telewizyjnym korytarzu, który żyje plotkami, można było usłyszeć, że to Jarosław Kaczyński domagał się odejścia Kozaka. Kaczyński nawet przez jakiś czas bojkotował „Wiadomości”, odmawiając im komentarzy. Rzecznik PiS Adam Bielan tłumaczył wtedy, że „Wiadomości” „prowadzą wojnę z PiS”.

Kozak jako pierwszy chciał wystąpić z pozwem do sądu przeciwko TVP. Wildstein bowiem w uzasadnieniu jego zwolnienia napisał, że „Wiadomości” za kadencji Kozaka straciły na oglądalności. – Powiedziałem prezesowi, że to nieprawda – opowiada nam Kozak – a prezes na to: możesz iść do sądu.

Więc poszedł. Zażądał 300 tys. odszkodowania i przywrócenia do pracy. TVP szybko poszła z Kozakiem na ugodę. Kozak zyskał oprócz zapisanej w kontrakcie odprawy (sześć pensji za okres wypowiedzenia i trzy za zwolnienie przed wygaśnięciem kontraktu) jedną dodatkowo. Wildstein będzie też musiał napisać list, w którym podziękuje mu za sukcesy „Wiadomości”, w tym zwiększenie ich oglądalności i prestiżu. Kozak już znalazł pracę. Od 1 września będzie „łowcą głów” w amerykańskiej firmie headhunterskiej Russell & Reynolds i m.in. zajmie się wyszukiwaniem prezesów i członków zarządów do firm medialnych.

Nowy szef „Wiadomości” pojawił się dopiero 1 lipca. Został nim Andrzej Mietkowski, bliski znajomy Wildsteina, b. dziennikarz m.in. RWE.

Dejmek pytany, jak ocenia zmiany dokonane przez Wildsteina, komentuje: „Odwet kołtunerii na inteligencji„.

Wildstein pytany przez dziennikarzy, dlaczego zwalnianie zaczął od ludzi, którzy przyszli do TVP za Dworaka, a nie od tych, co pracowali jeszcze za Roberta Kwiatkowskiego, mówił: – Zwalniam osoby na kluczowych stanowiskach. A tam są ludzie zatrudnieni przez Dworaka. Jeśli chce się reformować, od tego trzeba zacząć.

I dodawał: – Bo ja rzeczywiście zamierzam zrobić, to, co wcześniej nikomu się nie udało – zmienić TVP.

Sęk w tym, że te właśnie zwolnienia są dla TVP niezwykle kosztowne. Średnio ci zatrudnieni na kluczowych stanowiskach zarabiali 15-20 tys. i teraz należą im się trzymiesięczne wypowiedzenia (czyli trzy pensje) i co najmniej trzy pensje tytułem odszkodowania. Niektórzy mają jeszcze kilkumiesięczny zakaz pracy u konkurencji (zwykle od trzech do sześciu miesięcy), co oznacza, że w tym czasie dostają pensję. Poprosiliśmy asystenta prezesa Bartosza Niemczynowicza o szacunkowe dane, ile TVP będzie musiała wydać na te wszystkie zwolnienia. Przyznał, że nie wie, ile osób już zostało zwolnionych i nie wie, jak sprawdzić, ile będzie to telewizję kosztowało.

A Wildstein zwalniał, zwalniał, zwalniał. Odeszli m.in.: Piotr Dejmek, wiceszef „Jedynki” ds. programowych, Dorota Warakomska, wiceszefowa „Jedynki” ds. informacji i publicystyki, Krzysztof Knittel, szef redakcji publicystyki kulturalnej w „Jedynce”, Andrzej Godlewski, kierownik redakcji publicystyki w „Jedynce”, Dorota Reczek, wiceszefowa redakcji audycji młodzieżowych i edukacyjnych.

Na ich miejsce przyszli nowi, m.in.: Paweł Nowacki, producent programu „Warto rozmawiać” został wiceszefem „Jedynki” ds. informacji i publicystyki. Piotr Legutko z „Nowego Państwa” został najpierw kierownikiem redakcji publicystycznych w „Jedynce”, teraz jest wiceszefem Agencji Informacji, która nadzoruje wszystkie programy informacyjne.

Pod koniec maja w „Ozonie” w wywiadzie z Anitą Gargas deklarował: „Będę dbał o to, by w TVP znajdowały wyraz rozmaite poglądy, a nie tylko te uznawane za poprawne politycznie”. Gargas jest od 1 sierpnia kierownikiem redakcji publicystyki i reportażu w „Jedynce”.

Wildstein, przystępując do „oczyszczania” telewizji, deklarował: „Przyjdą najlepsi, będzie konkurencja, inni będą odchodzili. Normalne procesy”.

Ogromne wzburzenie wywołało odwołanie Andrzeja Titkowa, wiceszefa dokumentu w „Jedynce”. Dokumentaliści napisali list otwarty w obronie Titkowa. I nic. Wildstein tak to tłumaczył w wywiadzie dla „Życia Warszawy”: „Pan Titkow został zwolniony w ramach restrukturyzacji anteny przez szefową Jedynki Małgorzatę Raczyńską. (…) Kto powiedział, że tylko ludzie z branży mogą się sprawdzić w TVP i dlaczego uznani twórcy muszą mieć tu posadę?”.

Titkowa zastąpiła Jadwiga Nowakowska, o której Raczyńska mówi: „autorka wielu filmów tego gatunku”.

Dotychczas Wildstein skoncentrował się na zmianach w „Jedynce”. I choć odeszła z „Dwójki” jej wieloletnia szefowa Nina Terentiew, to II program dopiero czeka na „oczyszczanie”. Terentiew zachowała swój program „Bezludna wyspa”.

Mój komentarz: Troszkę mnie zdumiewa powszechność tych uzasadnień i oburzeń typu „czemu człowiek Dworaka, a nie Kwiatkowskiego?”. A – kretynkowie mili – nie łaska zapytać, czy dana dama lub facio coś umie? A nie o stajnię, z której pochodzi, albo o to, czy mówi paciorek przed snem, czy też czyta „Kapitał” niejakiego Marksa?

PS. Tym bardziej stop.jpg

Advertisements

15 thoughts on “Miotła pracuje: odwet kołtunerii na inteligencji?

  1. no sentyment i tyle. Ale, że wzwiedziony jest ponad miarę..
    Za to gramotny, a idiotów nie znoszę 🙂
    serdeczności
    J

  2. Ha, pewno że masz rację co do wyższości BW nad JK. Też wolę mieć pryszcz na odwłoku, niż raka mózgu. Do BW za jego numer z listą i ogólną nabzdyczoną obrzydliwą agresywność trudno mieć jednak chyba jakikolwiek sentyment; stąd czytając twój post zamieniłem sie w podwójny znak zapytania. Ale de gustibus…
    Nieco poważniej: TVP w ogóle nie miała szczęścia do szefów. Najlepszym był chyba Sokorski, ale to tylko dlatego, że za jego czasów nikt jeszcze nie wiedział, że telewizja jest ważna (stąd mogliśmy robić różne figle dziś nie-do-pomyślenia). No i samemu Sokorowi wszystko wisiało paczką kitu u sufitu w charakterze frędzla. Poza młódkami, naturalnie. Ech, było życie…

  3. si, jak najbardziej. To o Ziemkiewiczu i sednie.
    Tylko jest jeszcze jeden pan co to z czapy potrafi nadawać nawet 2 godziny, z pozoru po polsku… Dobra, już nie żartuję niesmacznie.
    Też bym chciała, żeby telewizja była doludzka, a nie „trzymała poziom oglądalności”. Na to musi być robiona przez fachowców a nie aparatczyków z nadania.
    No i tak na marginesie dodam, że akurat- zaskakująco- nie jestem sympatykiem PiS, ale do BW mam pewnien sentyment i z ..trojga złego wolę jego niż Jacusia np..

  4. Ad 10. Nie zauważyłem, żeś Baba. Sorry, pięć punktów więcej (zdecydowanie preferuję Paniną płeć – co, mam nadzieję, nie dyskwalifikuje mnie ideowo; zresztą w moim wieku, to już kwestia przede wszystkim poczucia estetyki, niestety…). Bez żartów teraz: oczywiście, że prywatnie żałuję Titkowa. Ale w tym blogu – jak mogę – na ogół staram się unikać emocji (coraz ciężej mi to idzie, bo niektóre poglądy bardzo trudno odpierać argumentami, tzw. „mocniejsze słowo” samo się nieraz pcha do pyska) i skupiam się – w złożeniu – na sprawach bardziej ogólnych. Co do ludzi z TV zaś – ha, wiem, że każdy ma jakieś poglądy (w tym znaczny odsetek jeden: nachapać się i w krzaki). I niech sobie mają. Ale chodziłoby o to, by z dwóch kandydatów (na stanowisko, do występowania na ekranie itp.) dobrać lepszego warsztatowo nawet wtedy, gdy jest z przeciwnego obozu. Wiem, że to mrzonka; choć TVN jest tu dla mnie krzepiącym przykładem. I pewno to jest przyczyna postępującej degrengolady w TV.
    Na przykładach: w „mojej” TVP byłoby miejsce dla Rafała Ziemkiewicza, choć urodę ma „niewyjściową” i poglądy o lata świetlne od moich, ale to inteligent i potrafi „z czapy” mówić pięknym językiem i dobrym głosem na dowolny temat 10 minut; i jeszcze będzie w tym pointa. Nie byłoby miejsca dla Piotra Semki, bo mówi koszmarną polszczyzną, w dodatku sepleni i wygląda jak hipopoptam. Rozumiemy się?

Możliwość komentowania jest wyłączona.