„Ozon” na ostatniej prostej?

Wczoraj udziałowcy wydawnictwa Ozon Media sp. z o.o. podjęli decyzję o rozwiązaniu spółki , która przyniosła ponad 20 mln zł strat.  – Udziałowcy zarekomendowali jednocześnie zarządowi podjęcie czynności mających na celu zachowanie ciągłości wydawania tygodnika Ozon – poinformował wortal Wirtualnemedia.pl Tomasz Kępiński, szef PR tygodnika.  W tym celu powstała nowa spółka.

 – Na kontynuowanie wydawania tytułu pozwoliła inicjatywa zespołu redakcyjnego. Powstała nowa spółka, w którą zainwestowała grupa polskich inwestorów. Prezes Ozon Media sp. z o.o, w porozumieniu z udziałowcami wydawnictwa, zdecydował się wyjść naprzeciw oczekiwaniom redakcji i wydzierżawić tytuł, ponieważ zachowanie ciągłości wydawania tygodnika  ma wpływ na wartość spółki – dodał Tomasz Kępiński.

Zgodnie z ustaleniami podjętymi w dniu wczorajszym, najbliższy numer tygodnika ma być już wydany przez nowego wydawcę. Wartość oraz biznesowe szczegóły transakcji z nowym wydawcą  są objęte tajemnicą handlową.

Po dokonaniu transakcji wydawnictwo Ozon Media sp. z o.o. zostanie zamknięte. Jak deklaruje Janusz Palikot, większościowy udziałowiec spółki Ozon Media sp. z o.o., wszystkie należności w stosunku do pracowników istniejące na dzień 30 lipca 2006 r. zostaną uregulowane. Będą one wypłacone do końca września 2006 r.

Kiedy rok temu otwieraliśmy Ozon zadeklarowałem swój udział w wysokości 4 mln zł, w rzeczywistości moje zaangażowanie finansowe wzrosło do ok. 20 mln zł” – mówi Janusz Palikot. Do dnia dzisiejszego spółka nie uzyskała jeszcze parametrów ekonomicznych pozwalających na samodzielne funkcjonowanie na rynku.

Początkowo kapitał zakładowy spółki wynosił 6 mln 600 tys. zł. Potem wzrósł do 26 mln 366 tys. zł, z czego tylko 3 miliony trafiły do firmy od początku bieżącego roku, kiedy zostałem prezesem Ozon Media sp. z o.o.” – mówi Leszek Kurnicki, prezes wydawnictwa. „Cel związany z poprawą jakości merytorycznej i graficznej tygodnika, a co najważniejsze wzrostem sprzedaży tygodnika Ozon został osiągnięty. Niestety postępujący od początku tego roku spadek czytelnictwa tygodników opinii, spowodował obniżenie wartości przedsiębiorstwa w oczach potencjalnych inwestorów, co w konsekwencji uniemożliwiło spółce kontynuowanie działalności” – powiedział Leszek Kurnicki.

Wg Tomasza Kępińskiego „Ozon” miał w ostatnich trzech miesiącach najlepszą sprzedaż od ponad roku, przy kilkakrotnie niższym nakładzie niż na początku istnienia tytułu.

Ozon nigdy nie był tak dobrym tygodnikiem, jak w tej chwili. Żałuję, że obecna ekipa nie tworzyła pisma od początku. Bylibyśmy w tej chwili w zupełnie innym miejscu”, mówi Janusz Palikot, komentując decyzję o przekazaniu praw do wydawania tygodnika Ozon nowemu wydawcy.

 Tygodnik „Ozon” wychodzi od kwietnia 2005 r. W pierwszych tygodniach istnienia osiągał średnią sprzedaż rzędu 70 tys. egzemplarzy przy nakładzie ponad 450 tys. egzemplarzy oraz silnej kampanii reklamowej (telewizja, billboardy, radio, promocja w punktach sprzedaży). Po zakończeniu kampanii sprzedaż spadła do około 25 tys. (od lipca 2005 r.) i stopniowo obniżała się do nieco ponad 20 tys. (I kwartał 2006 r.). Wprowadzenie nowej strategii wydawniczej oraz relaunch pisma spowodował wzrost średniej sprzedaży tygodnika Ozon (ponad 43 tysiące w maju 2006 r., przy nakładzie poniżej 140 tys. egzemplarzy).

Bliższe informacje o nowym wydawcy i dalszej strategii tygodnika „Ozon” mają być ujawnione w momencie wejścia na rynek następnego numeru tygodnika.

Mój komentarz: obserwuję całą sprawę z dużą uwagą. Tłumacznie, że wszystkim tygodnikom opinii  spadło – jest bałamutne, trochę na zasadzie przysłowia zanim gruby schudnie, to chudego diabli wezmą. To trzeba było nie być chudym… Fronda Light jest od początku – moim zdaniem – nieporozumieniem biznesowym (nie: wydawniczym, bo jak ktoś ma kasę to może sobie wydawać co chce i tracić tyle, na ile go stać); w Polsce XXI wieku, jak w całej Unii Europejskiej, nie ma rynkowego miejsca na fundamentalizm religijny (obojętne: chrześcijański, muzułmański czy jaki tam inny). Przejęcie pisma przez zespół redakcyjny – piękna sprawa, ale do wykonania w wypadku „Polityki” i „Wprost”; nikogo innego; to zresztą już historia i to se ne vrati. Więc: adieu, Ozon.

PS: stop.jpg

Reklamy

9 uwag do wpisu “„Ozon” na ostatniej prostej?

  1. Przyjmuję te wyrazy współczucia; i odwzajemniam po libertyńsku. Ponadto: Białorusi nie kocham, ani Korei Płd. Nie odrzucam natomiast doświadczeń Chin – w tym sensie, że doradzam się nad nim zastanowić (jeśli mózg pozwala, naturalnie). A jakbym miał wybierać miejsce zamieszkania, to w kolejności: Nowa Zelandia, Dania, Norewegia, Francja. Ale z absolutną pewnością nie wśród jakiejkolwiek Polonii, brr…

    Polubienie

  2. Do pana Misia,
    Jest mi pana niezmiernie zal. A to dlatego, ze w USA, ktora przoduje w zachowaniach jak pan je nazywa libertynskich itd. bardzo wielu mlodych ludzi, oczywiscie, mieszkajacych tu Polakow czytalo OZON. Co do panskiego komentarza – hmmmm, coz. Jak sam pan stwierdzil i przedstawil swoj rodowod polityczno-moralno-etyczny – „nie dziwi nic”…
    A samo slowo fundamenalizm – warto by przesledzic jego zrodloslow. Bo i pan jest fundamentalista tylko inaczej czyli lewicowym i napral pan sobie glowke bredniami, ktore chwile temu sie skompromitowaly. Jeszcze tylko Fidel padnie, a potem, zastanowmy sie – zostanie panu tylko Bialorus albo Korea Pln.
    Biedaku….

    Polubienie

  3. Mnie się to też podoba. Dołożył bym jeszcze wyrazy ubolewania za owinięcie niewiat w jakieś ohydne szmaty i parę innych rzeczy. Ale co do przyszłości jestem cokolwiek innego zdania: przyszłością Europy – ale i świata – są, jak mi się wydaje, Chińczycy. Którzy to ludkowie nie będą mieli żadnego problemu z islamistami; i pewno nie tylko…
    Pamiętam, jak gdzieś w latach 60. rozmawiałem z chińskim kolegą-dziennikarzem, który nie mógł się nadziwić, że w Polsce istnieje prostytucja. „Myśmy ten problem w Szanghaju rozwiązali radykalnie” – powiedział. „Po prostu, wywieźlismy wszystkie prostytutki poza miasto, a potem przejechała tamtędy dywizja pancerna”.
    W każdym razie – czy wygra integryzm katolicki, fundametalizm islamski, czy Chinole – to już, z racji metryki, nie mój kłopot. Bawcie się dobrze, chłopaki!

    Polubienie

  4. Oczywiscie Panie Misiu, Pan tylko nazywal zjawiska. Jesli jednak wolno mi cos zasugerowac to proponuje uzywanie w stosunku do konserwatywnego katolicyzmu tradycyjnego pojecia – integryzm. Fundamentalizm nabral znaczenia pejoratywnego ostatnimi czasy i kojarzy sie glownie z islamem.

    Z wnioskami odnosnie XXI stulecia tez bym raczej byl ostrozny. Skoro jednak bawimy sie we wrozenie, to ja Panu powiem, ze wieszcze, iz w XXI wieku europa bedzie miejscem renesansu bardzo tradycyjnej religijnosci. I tu sie razem z Panem pograze w zalu – ale z innych powodow. Ja bede zalowal, ze to nie moja bedzie moja religia i ze Prorok nie uczynil wyjatku dla win z doliny Loary.

    Mysle, ze obecna laicyzacja, ktorej jest pan entuzjasta, przygotowuje bardzo dobry grunt pod kolejna wedrowke ludow.

    Polubienie

  5. Tzw. gryząca ironia w kwestii fundamentalizmu laickiego… Tą metodą można każdego kota odwrócić ogonem do góry, jak to ładnie powiedział niedawno któryś z prominentntych pisuarów, bodajże sam brat Jarosław. W takim ujęciu programowy brak zasad też się stanie fundamentalizmem i w ogóle będzie nim kazdy trwały zespół przekonań, samo słowo zaś stanie się oceną, i to pejoratywną. A tu nie chodziło o cenzurki. Mówiąc o fundamentalizmach religijnych stwierdzam tylko, że mówię o zespołach bardzo trwałych i jednoznacznie wyznawanych wierzeń. Nic nie mówię, że one są be albo cacy. I stwierdzam tyle tylko, że w XXI stuleciu ustępują one pola zespołom zachowań laickich czy libertyńskich; znów tego zjawiska nie oceniam – przynajmniej w tym, co do tej pory napisałem. Ale – sprowokowany – piszę wyraźnie: osobiście nie znam niczego gorszego i cywilizacyjne bardziej szkodliwego niż fundamentalizmy religijne właśnie. I jestem zachwycony procesem laicyzacji Europy; dla mnie osobiście to niezwykle krzepiące zjawisko.
    A co do „Trybuny”: kuleje, chudnie, robi bokami, nakład jej spada – to święta prawda. Reklam państwowych, niestety, nigdy niemal nie miała. Prywatne też się nie pchają; niezdrowo jest dziś przyznawać się do lewicowości czy tego typu sympatii. Pewno gazeta padnie; będę żałował, „Ozonu” zaś – nie. Ale będę ją czytał (a przynajmniej kupował) do ostatniego numeru. Dokładnie tak samo, jak byłem w pewnej organizacji aż do słynnego „sztandar wyprowadzić”. Choć – dokładnie jak w wypadku „Trybuny” – zgoła nie wszystko mi się podobało.

    Polubienie

  6. „nie będę musiał czytać pani Gargas”
    To ktos zmuszal? Pewno kaczysci…

    Co do Ozonu – pogloski o jego smierci sa jednak mocno przesadzone. Zmienia sie po prostu wydawca.

    A w kwestii miejsca na „fundamentalizm” – co tam slychac u fundamentalistow laickich? Jakze sprzedaz Trybuny w tych ciezkich czasach bez reklam panstwowych?. Jak akcje AGORY? Ciagle leca w dol?

    Schadenfreude to jednak straszne uczucie 🙂

    Polubienie

  7. Nie dobrze – konkurencja jest zawsze zdrowa. Ozonu czytać się nie dało i być może szkoda na niego papieru ale jest mi szczególnie smutno jak widzę, że dziś szansę wbicia się na rynek mają tylko pisma plotkarskie.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.