Odszczekuję niewyszczekane

woj.jpgNie ukrywam, że nie przepadam za przyznawaniem się do błędu. Ale… Amicus Plato,majew.jpg amicus Socrates, sed magis amica veritas, jak powiadał niejaki Arystoteles (kto nie rozumie, albo nie wie, kto zacz ów Arystotel, niech poszuka w encyklopedii, albo raczej w ogóle niech nie odwiedza tej witryny; ona nie dla niego). Więc się przyznam; i to do takiego, którego publicznie nie popełniłem. Otóż przez bardzo długi czas jak pies do jeża odnosiłem się wewnętrznie do dwóch panów: do Szymona Majewskiego i do Kuby Wojewódzkiego. Występy tego pierwszego w tokszole niejakiej Alicji Resich-Modlińskiej, pierwszej damy szmiry telewizyjno-radiowej, kompletnego beztalencia i ogólnej katastrofy medialnej, bardzo skutecznie mnie do niego zniechęciły. Humor, polegający na ściąganiu spodni, jakoś mnie mało bawi. Rozkochanie w sobie i w rozpytywaniu gości o szczegóły seksualno-anatomiczne przez tego drugiego szołmena także mnie raczej mierziły… Sądziłem – na użytek wenętrzny – że pierwszy z tych panów, to zwykły błazen, drugi zaś – skończony płytki cham.
No i zmieniłem zdanie. Program Majewskiego w TVN ma we mnie od pewnego czasu wiernego widza. Uważam, że jest w swojej klasie świetny. Inteligentne parodie, żarty na wysokim poziomie (choć niekiedy koszarowe – ale w najlepszym gatunku), świetna realizacja. Sam Majewski – doskonały, konsekwentny jako postać i błyskotliwy. A Wojewódzki? Grube są jego żarty nadal. Nie zrezygnował też z penetrowania gościom majtek. Ale widzę teraz, że robi to po coś. Że jest antymieszczański i libertyński. Że chce szokować tego samego klienta, którego ja chętnie kopnąłbym w zadek.

Panowie: czy to wy staliście się ideowo wyraziści i dojrzeliście, czy też ja zmądrzałem?

Myślę, że to obojętne. Szymonie, Kubo: przepraszam za złe myślenie i chapeau bas.

Koalicja PiS-Samoobrona-LPR: a ja was skreślam.

Reklamy

3 myśli na temat “Odszczekuję niewyszczekane

  1. a czasami ktoś, kto wydaje się być po naszej stronie barykady — bywa tylko Oszołomem (?) opętanym chęcią maszerowania Z Falą…
    w kierunku sobie wiadomym.
    a my, w Dobrej Wierze — bierzemy go sobie — na Wspólnika…
    (bo „okoliczności” nas do tego zmuszają (podobno…;-)

Możliwość komentowania jest wyłączona.