Wszystkim spada, ale „Polityka” górą

Polityka"Polityka" odnotowała najwyższą sprzedaż* spośród wszystkich tygodników opinii w marcu 2006 i umocniła się na pozycji lidera – wynika z danych Związku Kontroli Dystrybucji Prasy. Średnia sprzedaż "Polityki" ("Polityka" Spółdzielnia Pracy) wyniosła 174 919 egz. (spadek o ponad 5 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2005 roku). Drugie miejsce zajął tygodnik "Wprost" (AWR "Wprost"), który zanotował ponad 18 proc. spadek sprzedaży. Na trzecim miejscu znalazł się "Newsweek Polska" (Axel Springer Polska) ze sprzedażą 137 373 egz. (spadek o ponad 20 proc.).

Warto zwrócić uwagę na kolejny wzrost "Gościa Niedzielnego" i kolejny znaczny spadek "Przekroju".

marzec
ZKDP 2006 2005

Średni nakład jednorazowy** Rozp. płatne razem* Średni nakład jednorazowy Rozp. płatne razem
Polityka 265735 174919 296090 185724
Wprost 269402 153821 290567 186036
Newsweek 230390 137373 269995 174611
Gość Niedzielny 171625 127424 160162 118263
Przekrój 139700 81308 173686 96588
Przegląd 81250 34074 99225 36224
Ozon 66024 25894
Tygodnik Powszechny 44428 21771 39175 21759

Wśród tygodników zamieszczających przedruki z prasy polskiej i zagranicznej liderem jest "Angora" (kolejny znaczny wzrost sprzedaży), wyprzedzając "Forum".

marzec
ZKDP 2006 2005

Średni nakład jednorazowy** Rozpow. płatne razem* Średni nakład jednorazowy Roz. płatne razem
Angora 428171 290656 396567 244064
Forum 36065 20281 42948 21077

dane za luty 2006

*Dane Związku Kontroli Dystrybucji Prasy – rozpowszechnianie płatne razem.
**Dane Związku Kontroli Dystrybucji Prasy – średni nakład jednorazowy

Mój komentarz: oznacza to, że jeszcze nie całkiem zgłupieliśmy. A "Polityki" już się prawica zaczyna czepiać, że jej istnienie, to wynik "uwłaszczenia grupy PRL-owskich propagandystów" (pismo wydaje spółdzielnia dziennikarska; na marginesie: gdy przejmowała tytuł, był on w marnej sytuacji finansowej – w odróżnieniu np. od sławnego "Razem" czy "Radaru", które za to padły po przejęciu przez "słuszne siły narodu" niemal natychmiast…). Rozumiem, że te ludziki tak się bronią przed uznaniem własnej nieudolności i braku kompetencji, ale argumentują po prostu komicznie. No i, rzecz jasna, mamy w ten sposób kolejny argument za stałym apelem: odsuńmy to-to od władzy, bo schrzanią nam wszystko.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Wszystkim spada, ale „Polityka” górą

  1. I jeszcze jedno – w sprawie stwierdzenia, że uwłaszczenie zespołów dziennikarskich było formą zawłaszczenia.

    Uważam to za wierutne głupstwo. Na dobrą sprawę każde "socjalistyczne przedsiębiorstwo" powstało jako dorobek całej "klasy pracującej", fakt. Ale to populistyczna propaganda (taka sama, jak pieprzenie, że "wszyscy mają identyczne żołądki"; fizycznie – tak, ale tym żołądkom towarzyszą jednak różne… mózgi), w każdym razie z pewnością w odniesieniu do gazet i czasopism. Gazeta – to w 99% zespół i naczelny, w 1% tylko lokal, wyposażenie itp. Jak chłopcy z KPN dostali – dobry, renomowany! – tytuł "Razem", to po paru miesiącach go nie było, bo to byli głupawi amatorzy. Mniej więcej to samo było ze "Sztandarem Młodych" i paroma jeszcze tytułami. "Politykę" stworzył MFR z określonymi ludźmi; część z nich odeszła z tego zespołu (i odnalazła się z sukcesem w innych pismach tworzonych od nowa, jak "Wyborcza"), część – została, wzięła słusznie im przynależny tytuł i wyprowadziła go na szerokie wody. Chłopcy odnieśli sukces bo byli świetni, są świetni i potrafili znaleźć świetnych następców. Więc, Mr Makowski, nic się panu z tej puli nie należało. Tak zresztą, jak i mnie.

    Lubię to

  2. Widzicie, panowie – ja nie badam mediów. Ja je – wybiórczo, choc dość łapczywie – czytam; powiedzmy z fachowego punktu widzenia. Nie ukrywam jednak swoich poglądów i upodobań: są – w szczególności – dość skrajnie libertyńskie i wolnomyślicielskie, z pewnością ostro antyklerykalne. Nie stać mnie na czytanie wszystkiego, choć chciałbym – uprzedzeń nie mam. Ale mając tyle czasu i środków finansowych, ile mam – wolę "Politykę" od "Ozonu", i tak dalej. Czy to jest uprzedzenie? Chyba nie, to po prostu wybór. Bywa jednak, że biorę do ręki nawet "Nasz Dziennik", choć mnie stronniczość tej gazetki skręca. Bywa, że spojrzę na ekran z TV Trwam, choć wymiotuję. Podobnie kiedyś czytywałem sporadycznie koszmar narodowo-komunistyczny pod tytułem "Rzeczywistość".
    Obawiam się jednak, że coś, co jest na prawo (cokolwiek by miało to znaczyć) od (nudnego i inteligentnego) "Tygodnika Powszechnego" jest dla mnie całkowicie nie do przyjęcia i szkoda mi na to czasu; to po prostu jest to krzycząco nie moje. Choć rozumiem (ale po co ja tu to piszę, to chyba jasne), że ktoś może mieć zupełnie inne poglądy i upodobania; nikogo z tego powodu ani nie proponuję uśmiercić, ani zamknąć, ani nie chcę uniemożliwić mu wypowiedzi. Niechaj kwitną wszystkie kwiatki, a ja będę używał konsekwentnie swojej kartki wyborczej; i tyle.
    Z tymi "tygodnikami opinii" – obawiam się – jest jak z większością pojęć w naukach humanistycznych. Mgliste to i niejasne. Myślę, że "tygodnikiem opinii" jest to, co… się uważa za tygodnik opinii. A nieco poważniej: to (określenie moje) pismo nierozrywkowe, nieproduktowe, niebranżowe, którego redaktor naczelny i zespół reprezentują czytelną (politycznie i poznawczo) linię programową i które ma – domyślnie lub expressis verbis – w sformułowaniu swej misji wspieranie lub/i upowszechnianie określonego zespołu poglądów. Proponuję zresztą, byśmy wspólnie spróbowali uzyskać zadowalającą definicję.

    Lubię to

  3. Panie Bogdanie!

    Faktycznie, zgodzę się z moim przedmówcą, iż „Gość Niedzielny” to nie pismo narodowo-katolickie, ale i daleko mu profilem do „Tygodnika Powszechnego”. To coś „pomiędzy”, co chyba dobrze ukazał mój imiennik. Piszę to jako niedawny współpracownik i stały czytelnik tego – skąd inąd sympatycznego – pisma.

    Uważam, że warto – zwłaszcza chcąc badać media – przełamywać pewne uprzedzenia i choć czasem przeglądać czasopisma o profilu światopoglądowym odmiennym od naszego – dlatego też nie unikam lektury „Polityki” jak i nawet od czasu do czasu biorę do ręki „Nie” podrzucane mi przez mojego przedmówcę. 😉 Z tej też przyczyny nie zawahałem się również umieścić linku do Pana strony na moim blogu.

    A przy okazji – mam pytanie. Czy zetknął się Pan może gdzieś w literaturze z definicjami „tygodnika opinii” tudzież „opiniotwórczości” danego pisma? Poszukuję takich informacji do mojej pracy magisterskiej.

    Pozdrawiam!

    Lubię to

  4. Co prawda nie jestem socjologiem, ale myślę, że częściowo mogę odpowiedzieć, jako że czasem czytam GN.
    Sądzę, że sukces „Gościa” nie jest związany ani z kwietniem 2005, ani z majem 2006. Protestuję przeciwko używaniu zbitki „katolicko-narodowy” w odniesieniu do GN. Skrajni prawicowcy uważają (uważali) to czasopismo za liberalne – tak przeczytałem w jednej z pozycji „Polskiego Wydawnictwa Encyklopedycznego”; tytułu nie pomnę.
    Trudno się dziwić, GN od dawna reprezentuje zachodnią (=śląską) wersję katolicyzmu: ekumenizm plus papizm (nie w sensie głupiego uwielbienia, a raczej w znaczeniu szacunku wobec papieża i stosowania się do encyklik).
    Z moich informacji wynika też, że wydawca GN (kuria katowicka) w osobie abp. Zimonia zakazała wjazdu na teren archidiecezji niejakiemu Rydzykowi.

    Lubię to

  5. Po pierwsze: przytoczenie całej tabeli oznacza, że jednak „GN” jest traktowany jako tygodnik opinii. Zwyczajowo (może raczej: z rozpędu…) zajmujemy się pierwszymi trzema; pewno niesłusznie, bo „GN” rzeczywiście wyrasta na pewien fenomen. Warto sobie zadać pytanie: czemu? Czy to tylko konformizm postpapieski i nawiązanie do sukcesu narodowo-katolickiego nurtu politycznego? Sam nie wiem, bo pism wyznaniowych ani „stowarzyszonych” (typu „Ozon”) w zasadzie nie biorę do ręki, podobnie jak tabloidów. Ale chętnie bym poznał odpowiedź jakiegoś socjologa.

    Lubię to

  6. Dlaczego nie uznaje Pan „Gościa Niedzielnego” za tygodnik opinii?
    Tytuł wskazywałby na to, że wszystkim tygodnikom opinii sprzedaż spada. W przypadku GN (i w mniejszym stopniu TP) możemy jednak zaobserwować wzrost (GN: 118263 -> 127424).

    Lubię to

  7. a ja właśnie przed chwilą u p. Urbanowicza napisałem:

    no, patrz Pan… a ja właśnie w marcu miałem (kolejny) rekord wejść na stronę: ponad 6 tys.
    ciekawe, czy to ma jakiś związek
    z (papierowymi)
    tygodnikami…;-)
    (ale teraz mi spadło: ciekawe, czy IM wzrośnie…;-)
    ech, ta Sieć… 1-den Passent, który
    (z dinozaurów) coś z tego rozumie
    (w blogach;) a i to
    (post)kommuna…
    komedia…

    (też jakby nie na temat, prawda…;-)
    ps.
    tzw. uwłaszczenie prasy RSW-prasowskiej było jednak formą zawłaszczenia mienia, które jednak przez kogo innego (też) zostało stworzone…
    (ot, choćby ja; szary pracownik przez wiele lat… a w 1989 — już „na swoim”… no to wypadłem z rozkradania Łupów, prawda?;-)
    nie ma Sprawiedliwości.
    (o Prawie nie wspominając…;-)

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.