Czy polscy dziennikarze muszą być prawicowi?

czerwona kartkaPod tym właśnie tytułem dzisiejsza "Trybuna" publikuje następujacy tekst; do omawianego w nim badania już w tym miejscu – bez komentarz zresztą – nawiązywałem:

Media * W opozycji do reszty świataKról lustratorów, Bronisław Wildstein, od kilku dni prezes telewizji publicznej, uprawiał niedawno w ekskrólewskim tygodniku „Wprost” ulubione zajęcie. Dokonał otóż politycznej i ideologicznej lustracji polskich dziennikarzy. Lustracyjny tytuł „Prześwietlenie dziennikarzy” zaanonsowano na okładce, opatrując ją fotografiami tuzów trzech telewizji tzw. głównego nurtu czyli TVP, Polsatu i TVN, Moniki Olejnik, Tomasza Lisa i Bogdana Rymanowskiego. Na wstępie Wildstein zasygnalizował, że „polscy dziennikarze są mniej lewicowi od zachodnich, większość popiera podatek liniowy, chce sprywatyzowania służby zdrowia i ograniczenia państwa opiekuńczego”. Nie ma powodu, by nie wierzyć badaniom, na które Wildstein się powołuje, a które pokazują charakter poglądów środowiska dziennikarskiego na kilkanaście istotnych kwestii związanych z życiem społeczno-politycznym w Polsce. Jednakże wstępna konkluzja Wildsteina, że dziennikarze polscy „są mniej lewicowi od zachodnich” wydaje się co najmniej niezbyt precyzyjnie sformułowana. Chciałoby się rzec – to mało powiedziane. Z analizy tej wynika bowiem, że – jeśli przyjąć kryteria europejskie – dziennikarze polscy odróżniają się od swoich kolegów w innych krajach tym, że są zdecydowanie i wszechstronnie prawicowi. Nie jest to rzecz jasna prawicowość typu LPR-owskiego, w stosunkowo niewielkim stopniu jest to też prawicowość á la PiS, lecz jest to – ujmując rzecz najogólniej – prawicowość na modłę Platformy Obywatelskiej. Streszcza się ona w konserwatyzmie w sferze społeczno-obyczajowej, nieco stonowanym, ale w istocie niewiele różniącym się od konserwatyzmu obecnej ekipy, a także zdecydowanym neoliberalizmem w zakresie poglądów na ekonomię. Potwierdzają to przytoczone przez Wildsteina cząstkowe wyniki badań ankietowych, przeprowadzonych wśród dziennikarzy. I tak np. wskazują one, że 60 proc. dziennikarzy głosowało na Platformę Obywatelską w wyborach parlamentarnych (o jeden proc. więcej głosowałoby na tę partię obecnie) i aż 77 proc. na Donalda Tuska w wyborach prezydenckich. 66 procent dziennikarzy opowiada się za powszechnym dostępem do teczek IPN, 68 proc. uważa, że w Polsce potrzebna jest lustracja. 59 proc. popiera prywatyzację służby zdrowia, a 65 proc., że szkolnictwo wyższe powinno być częściowo odpłatne. Aż 75 proc. dziennikarzy (i jest to jeden z dwóch najwyższych wyników liczbowych uzyskanych w tym badaniu) opowiada się za podatkiem liniowym.* W odpowiedzi na pytanie o zasadność wprowadzenia religii do szkół, 51 proc. dziennikarzy uważa ją za słuszną.Częściową dopuszczalność aborcji popiera 61 proc., przy czym w kontekście struktury szczegółowych odpowiedzi na pytanie dotyczące tej kwestii owe 61 procent opowiada się po prostu za ustawą w jej obecnym, restrykcyjnym kształcie. Tylko dla porządku warto wspomnieć, że jedynie w kwestii kary śmierci dziennikarze polscy zbliżeni są do poglądów dominujących w Europie – 73 proc. spośród nich jest przeciw karze śmierci. Nietrudno zauważyć, że taka struktura odpowiedzi ankietowanych przedstawicieli środowiska dziennikarskiego, w stopniu niepozostawiającym wątpliwości, wyczerpuje katalog podstawowych poglądów prawicowo-konserwatywnych i neoliberalnych w sferze ekonomicznej.Wildstein słusznie zauważa, że Polska jest pod tym względem ewenementem na skalę europejską, a może nawet światową. Od swojego zarania zawód dziennikarski grupował bowiem na ogół ludzi o poglądach postępowych, wolnościowych, takich, które z dzisiejszego punktu widzenia można określić jako lewicowe.Wynikało to z logiki tkwiącej u podstaw narodzin tej profesji, co w nowożytnej postaci nastąpiło w epoce Oświecenia. Dziennikarze byli na ogół rzecznikami klas upośledzonych przeciw możnym, nawet jeśli część z nich towarzysko usytuowana była na obrzeżach burżuazyjnych salonów. Oni też byli rozsadnikami idei demokratycznych i współtwórcami wolnej opinii publicznej. Zdarzały się co prawda, w pewnych okresach nawet liczne, przypadki służenia przez dziennikarzy i publicystów możnym tego świata, finansowym elitom, ale z tego powodu otaczani byli na ogół pogardą.Taka pozycja dziennikarzy została niejako ostatecznie legitymizowana w okresie ruchów kontestacyjnych w Europie Zachodniej i USA w 1968 roku. W społecznym pojęciu ukształtowal się wizerunek dziennikarza jako osoby, której powinnością jest nie tylko informowanie, ale także kształtowanie opinii w duchu prospołecznym, krytycznym wobec kapitalizmu i wolnościowym w płaszczyznie społeczno-obyczajowej.
Dziś widać, że jedynym krajem, w którym ukształtował się inny od tamtego, dominujący model poglądów dziennikarza jest Polska. Większość dziennikarzy polskich jawi się bowiem jako apologeci kapitalizmu i przeciwnicy modernizacji obyczajowej.
Biorąc pod uwagę fakt, że dziennikarze mają generalnie ogromny wpływ na kształtowanie opinii publicznej i społecznych nastrojów, odpowiedź na pytanie o przyczyny tego stanu rzeczy jest bardzo istotna. Poprzestanie na konstatacji to za mało. To bowiem naprawdę bardzo intrygujące, dlaczego dominująca pod względem ilościowym, a także – jak można wywnioskować z opublikowanych przez Wildsteina wypowiedzi kilkorga bardzo znanych telewizyjnych dziennikarzy głównego nurtu – pod względem skali wpływów, część środowiska dziennikarskiego zdecydowanie popiera idee i poglądy zdecydowanie (lub w najlepszym razie umiarkowanie) prawicowe w sferze ekonomicznej i konserwatywne światopoglądowo.
Pełna, wszechstronna i podbudowana naukowo odpowiedź na to pytanie wymagałaby gruntownego zbadania. Takich badań nie przeprowadzono, a przynajmniej ich wyniki nie są mi znane. Jednak w oczekiwaniu na naukową ekspedycję w świat źródeł postaw polskich dziennikarzy pozwolę sobie postawić kilka hipotez, publicystycznych, ale opartych na wieloletniej obserwacji tego zjawiska.
Po pierwsze, wydaje się, że jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest wychowanie się ogromnej części dziennikarzy w antypeerelowsko zorientowanych kręgach rodzinnych, głównie katolickich, niejednokrotnie umiarkowanie klerykalnych, w których panowała niechęć do Polski Ludowej i do socjalizmu, niezależnie od szczegółowych źródeł tej niechęci. Dotyczy to, przede wszystkim, młodszej części środowiska dziennikarskiego, ludzi w przedziale wieku między 25 a 40 rokiem życia. Gołym okiem widać, że to przede wszystkim z tej grupy wiekowej, a nie spośród dziennikarzy między 40 a 65 rokiem życia, wywodzi się większość dziennikarzy najbardziej krytycznie, a raczej nienawistnie nastawionych do PRL.

* Nietrudno to zauważyć, śledząc możliwie szerokie spektrum prasy i publicystykę w mediach elektronicznych.
Tzw. „pampersi”, którzy panowali w telewizji publicznej w latach 90. i którzy nadal, w rozproszeniu, mają spore wpływy w różnych stacjach, wyznaczyli pewien wzór postawy młodego dziennikarza, wzór o kolorycie prawicowym, który obficie się przyjął.
Po drugie, konsekwencją tego była idealizacja sił, które kontestowały realny socjalizm, czyli kręgów PRL-owskiej opozycji, szeroko rozumianego ruchu solidarnościowego oraz Kościoła katolickiego. A przecież, mimo powtarzanych z uporem godnym lepszej sprawy bzdur o „PRL-owskich korzeniach kapitalizmu”, „czerwonej pajęczynie” i „uwłaszczonej nomenklaturze”, fakty są takie, że grupa ludzi poprzedniego systemu, która wzbogaciła się na kapitalistycznej transformacji ustroju jest znikoma, jeśli nie marginalna. Większość beneficjentów polskiego neokapitalizmu, to nie „postkomuniści”, ale znaczna część elit „postsolidarnościowych”, biznes nie związany z polityką oraz Kościół katolicki. To te kręgi, współtworzące establishment ekonomiczny odpowiedzialne są zasadniczo za opresyjny kształt kapitalizmu w Polsce, czyli za monstrualne bezrobocie, wyzysk i zdemontowanie państwa socjalnego. Fakt, że rządy SLD w latach 2001 – 2005 konserwowały ten system to osobny, wielokrotnie omawiany, ale niezmieniający zasadniczego obrazu, aspekt tej kwestii.
Po trzecie, skoro to właśnie posolidarnościowe elity (w tym właśnie także Platforma Obywatelska, mieniąca się częścią „Polski posierpniowej”) stanowią istotną część klasy panującej, zatem tak uformowani środowiskowo dziennikarze sprzyjają jej poglądom i wyrażają je.
Po czwarte, dochodzi do tego nieodłączne w życiu społecznym zjawisko konformizmu. Media głównego nurtu są w rękach zwolenników i mandarynów neoliberalnej wersji kaptalizmu, nic więc dziwnego, że dziennikarze podporządkowują się wyznaczonej z góry linii. A że na ów konformizm nakładają się często wspominane podstawy socjologiczne, wynikające ze społecznego i środowiskowego rodowodu znacznej części dziennikarzy, zwłaszcza młodszego pokolenia, to taka interferencja daje tym mocniejszy efekt w postaci naśladownictwa poglądów, postaw i stylu życia tzw. tuzów dziennikarstwa głównego nurtu. Należą oni do najlepiej opłacanych grup zawodowych, a ich najściślejsza czołówka niewątpliwie zalicza się do elity zarobkowej.

* Ludzie ci popierają więc system, który uważają za czynnik sprawczy ich życiowej prosperity.
W tym kręgu przyjął się niewątpliwie skrajnie indywidualistyczny, zmitologizowany sposób myślenia, oparty na przekonaniu, że są oni zwycięskimi kowalami swojego losu, ludźmi, którzy wszystko zawdzięczają swojej pracy i zdolnościom, które tylko w kapitalistycznej gospodarce liberalnej mogły przynieść takie owoce. Zjawisko to analizuje Jarosław Klebaniuk w bardzo interesującym szkicu, pomieszczonym w godnym polecenia tomie „Media i władza”, pod redakcją Piotra Żuka.
I choć większość dziennikarzy trudno zaliczyć do elity zarobkowej kraju, to przecież każdy, zwłaszcza młody człowiek, ma prawo wierzyć, że nosi buławę w plecaku. Także zatem większość tych, którym bardzo daleko do zarobków na poziomie telewizyjnych „kontraktów gwiazdorskich” lubi sobie pomarzyć i stąd po części bierze się takie myślenie. To sprawia, że rodowód nienawiści do poprzedniego systemu nie ma w tych kręgach wyłącznie charakteru retrospektywnego, antypeerelowskiego, mającego źródło w ocenie niewątpliwie istniejących negatywnych stron życia w Polsce Ludowej, ale że są to poglądy antylewicowe i antysocjalistyczne w podstawowym, niepropagandowym, nieemocjonalnym znaczeniu tych terminów, żywe także w wyabstrahowaniu od historycznego kontekstu.
Kuriozalne na tle standardów europejskich zjawisko afirmowania przez większość dziennikarzy polskich idei, które trzon dziennikarzy w innych krajach kontestuje, jest zbyt poważnym zjawiskiem rangi kulturowej, by nadal zbywać to milczeniem.

* Nad Wisłą jesteśmy świadkami osobliwego zjawiska.
Znacząca część polskich dziennikarzy, ludzi w większości młodych, zaangażowała się w kultywowanie kanonu poglądów, które w Europie uważane są za zmurszałe, by nie powiedzieć reakcyjne. To, że „reakcja” polska jest młoda i najsilniejszy przyczółek ma w środowisku mediów, jest smutnym symptomem zamętu mentalnego, duchowego i intelektualnego panującego w Polsce. „W Polsce propaganda neoliberalna z powodzeniem koegzystuje z klerykalną – napisał we wspomnianym szkicu Jarosław Klebaniuk. – Na razie trudno dostrzec przesłanki zmiany tego stanu rzeczy”. Nic dodać, nic ująć.
Mój komentarz: uważam, że ten tekst jest niegłupi. Tyle, że bardziej opisuje on rzeczywistośc, niż ją wyjaśnia. Konserwatyzm polskiej żurnalistyki jest widoczny gołym okiem, ale dla genetycznego inteligenta od paru pokoleń – za jakiego się uważam – jest to zjawisko trudne do pojęcia. Ten zawód od dobrych 200 lat byłw Europie libertyński (żeby nie powiedzieć – anarchistyczno-rozpustny), wolnomyślicielski, ostro antyklerykalny i buntowniczy. Czemu teraz jest inaczej? Może to całe pokolenie jest takie? Może specyfika zawodu została przygłuszona specyfiką pokolenia, które odreagowuje w ten sposób lata lansowania kolektywizmu? Warto o tym chyba pogadać…

PS. Co do koalicji – jak zawsze. Pora kończyć, panowie.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Czy polscy dziennikarze muszą być prawicowi?

  1. Pingback: tadalafil
  2. to ja teraz przedstawię kontropinię Wildsteina ..”Dziennikarze w większości nie są intelektualistami, ale pracując w sferze idei, propagują zwykle obiegowe w tych środowiskach opinie. W dzisiejszej Europie poglądy dziennikarzy również są przesunięte na lewo i wiele nawet tradycyjnie uznawanych za prawicowe mediów, jak „Le Figaro”, zmieniło już swój charakter. Przykładem może być wojna w Iraku czy sprawa Rocca Buttigilionego, który nie został zaakceptowany na stanowisko komisarza Komisji Europejskiej z powodu swego katolicyzmu. W odpowiedzi na pytanie stwierdził, że jako katolik przyjmuje katolicką interpretację homoseksualizmu, co jednak nie wpłynie na jego działania jako komisarza. To wyznanie uniemożliwiło mu sprawowanie funkcji unijnej. Trudno sobie wyobrazić bardziej dobitny przykład dyskryminacji…” Żeby było speawiedliwie. I prawie 😉 http://media.wp.pl/kat,37978,wid,8300236,wiadomosc.html

    Lubię to

  3. ach, i zapomniałem dodać: jestem konserwatywnym (?) (?) intelektualistą w 1-szym pokoleniu: poprzednio byli Malarz, Murarz, Hutnik Szkła, Szewc, Praczka…
    (prawie) sami Socjaliści lub Spółdzielcy…;-)

    Lubię to

  4. czy polskie blogi sa (w większości) Prawicowe?
    (tak napisalem kilka lat temu; ale dziś…)
    czy polskie społeczeństwo jest (w większości) Prawicowe?
    i pro-amerykańskie?
    (odwrotnie niż np. we Francji?)
    czy…
    nie.
    to są procesy DYNAMICZNE. Trochę tu (niestety, bo nie lubię.:-( z Hegla… teza, antyteza, i te pe.
    tak, Odreagowanie — jest słuszną koncepcją.
    ale i GENEZA polskiej tzw. Inteligencji: jedynej w swoim rodzaju w Europie. bezproduktywna, zubożala szlachta…
    i te pe.
    no i z tym Libertynizmem intelektualistów — też bym nie przesadzał.
    jest kilku Myślicieli o „prawicowych” „konserwatywnych”… poglądach.
    a to, że nam przez lata Kommuny (tfu!) serwowano praktycznie wyłącznie Lewicę; a jako „odważnego” pana Sartre’a… i innych myślicieli z FPK…
    i francuską „oświeceniową” myśl…
    … to też nie powód, aby sądzić, że w Hiszpanii, Szwecji czy Niemczech…
    Konrad Lorenz, Heidegger, Jaspers; czy wreszcie biologicznie (a nie „humanistycznie”) myślący psychologowie…
    amerykanski konserwatyzn wreszcie… Ludwik Mieses…
    świat jest złożony; a NAWET Polska.
    choć ostatnio chyba nieco mniej…

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.