Pójdą na całość

czerwona kartkaJak podał PAP, w ciągu roku powinno dojść do lustracji środowisk, które pracują w tzw. sektorze zaufania publicznego – powiedział premier Kazimierz Marcinkiewicz. Oznacza to, że procesowi lustracji zostaną poddani również dziennikarze i pracownicy mediów – uważa "Nasz Dziennik". Premier był w niedzielę gościem Radia Maryja i Telewizji Trwam.
Szef rządu powiedział, że najdalej w ciągu roku dojdzie do lustracji środowiska dziennikarzy. Premier Marcinkiewicz – według gazety – potwierdził tym samym wcześniejsze informacje dziennika, zgodnie z którymi do przygotowywanego projektu tzw. ustawy lustracyjnej wprowadzona zostanie poprawka rozszerzająca katalog osób objętych lustracją o pracowników mediów.Gazeta przypomina, że na początku maja pisała, iż dokumenty mogące wskazywać na współpracę niektórych dziennikarzy z peerelowskimi służbami specjalnymi znajdują się w archiwalnych zasobach Instytutu Pamięci Narodowej.

To, co było złego w przeszłości, musi zostać ujawnione, tak by budowa nowego państwa nie powielała starych błędów – przekonywał premier.

Choć projekt ustawy o ujawnianiu informacji dotyczących dokumentów organów bezpieczeństwa państwa komunistycznego, który trafił do prac w sejmowych komisjach, nie zakładał objęcia tzw. weryfikacją lustracyjną dziennikarzy, to jednak – jak niedawno ujawnił "Naszemu Dziennikowi" poseł Arkadiusz Mularczyk (PiS), współautor projektu – ostatecznie w ustawie ma znaleźć się niezbędny zapis pozwalający na ujawnianie konfidentów SB obecnie pracujących w mediach.

Musimy doprowadzić do lustracji tych środowisk, które pracują w szerokim sektorze publicznym, wykonują zawód wymagający zaufania publicznego – powiedział w niedzielę prezes Rady Ministrów.

Potwierdzenie: Potwierdzeniem tej zapowiedzi jest informacja "Wirtualnych Mediów", które precyzują:

Poznamy nazwiska dziennikarzy agentów

IPN rozpoczyna prace nad wielkim projektem badawczym, który zanalizuje działania bezpieki wobec dziennikarzy, artystów i naukowców.
"Projekt koordynuje dr Małgorzata Ptasińska-Wójcik. Chcemy m.in. zbadać działania SB wobec dziennikarzy w latach 1945-1989" – potwierdza informacje "ŻW" dr hab. Jan Żaryn, szef Biura Edukacji Publicznej IPN. Wyniki prac zostaną opublikowane w opracowaniach naukowych Instytutu.

W jakich redakcjach bezpieka najchętniej umieszczała agentów? "Najwięcej było ich w telewizji publicznej" – mówi jeden z historyków IPN.

Równie intensywnie SB rozpracowywała redakcje prasowe. Jak się dowiedziało "ŻW", w IPN znajdują się dokumenty dowodzące, że z bezpieką współpracowało pięciu wciąż czynnych zawodowo publicystów jednego z największych tygodników.

Mój komentarz: Wolna prasa jest zbyt groźna dla ludzi z zapędami totalitarnymi, niezależnie od tego, czy jest to totalizm lewacki czy prawicowy. Było od początku oczywiste, że nacjonalistyczna katoprawica weźmie się za środowisko. Nic to, że ustawa o IPN nie przewidywała lustracji dziennikarzy; znaleziono furtkę w postaci "projektu badawczego". Działa tu niejaki Żaryn, bez uzasadnienia nazywany już przez gorliwych pismaków "profesorem"; dobrze byłoby zapytać o jego działalność z lat 70. i 80. ubiegłego wieku. Czy to przypadkiem nie ten sam red. Żaryn z moczarowskiego "Ekranu"? I czy metody nie te same? Czy publicystyka niektórych pism nie przypomina co starszym niesławnej "Rzeczywistości"?

Za wszystkim (te "pięciu zawodowo czynnych publicystów jednego z największych tygodników"; czyżby chodziło o "Gościa Niedzielnego"?) kryje się po prostu zawiść niezdolnych miernot i gówniarstwa wobec tych, którym się udało. Jeszcze jeden powód, by zrobić wszystko, by tę koalicję szybko uprzątnąć ze sceny politycznej. Ale roboty ze sprzątaniem po nich będzie co nie miara.

Reklamy