Czy media mają władzę?

logo… zastanawiali się uczestnicy czwartkowej dyskusji: "Władza mediów, władza nad mediami", zorganizowanej przez Fundację Batorego. Zdaniem wiceministra kultury Jarosława Sellina, media mają władzę, wobec której trzy pozostałe władze (ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza) są bezsilne. "Dziennikarze, którzy mówią, że tej władzy nie mają, są hipokrytami" – powiedział wiceminister. Jego zdaniem, władza mediów polega m.in. na tym, że to one decydują o tym, co się ukaże w serwisach informacyjnych oraz w jakiej kolejności. "Skoro zatem ta władza istnieje, trzeba pytać o jej mandat i odpowiedzialność" – uważa Sellin.

Zdaniem publicysty Jacka Żakowskiego, to nad mediami próbuje się sprawować władzę, a dzieje się to w różny sposób. Jednym z nich jest nierówny dostęp do informacji. "Można spojrzeć, z jakimi dziennikarzami politycy się umawiają, a z jakimi nie. Politycy umawiają się z tymi dziennikarzami, którzy trzymają z nimi sztamę. Jeśli natomiast któryś z dziennikarzy jest im nieprzychylny, wówczas odmawiają goszczenia w ich programach i udzielania wywiadów" – argumentował Żakowski.nn"To jest sianie grozy: jeśli nie będziecie mi przychylni, to nie będę do was przychodził i jeszcze przekonam do tego kolegów" – powiedział Żakowski.

Według Żakowskiego, taka sytuacja spotkała ostatnio Monikę Olejnik, na którą miał się rzekomo obrazić prezydent Lech Kaczyński. Zdaniem Żakowskiego, prezydent zapowiedział, że do końca swojej prezydentury nie będzie gościem jej programów. Olejnik powiedziała w rozmowie z PAP, że nie wie, skąd Jacek Żakowski ma takie informacje. "Ja nic o tym nie wiem. Trzeba pytać o to Pałac Prezydencki" – powiedziała PAP.

Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Maciej Łopiński powiedział w czwartek PAP, że "prezydent nie upoważnił redaktora Żakowskiego, aby publicznie wypowiadał się na ten temat". "Prezydent uważa, że dyskusje przedwyborcze w +Radiu Zet+pomiędzy nim a Donaldem Tuskiem były prowadzone w sposóbstronniczy przez redaktor Monikę Olejnik" – dodał Łopiński.

Niektórzy z uczestników debaty krytycznie wypowiadali się o nowej przewodniczącej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) Elżbiecie Kruk (po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że powoływanie przewodniczącego KRRiT przez prezydenta jest niezgodne z konstytucją Kruk pełni obecnie jedynie funkcję przewodniczącej posiedzeń KRRiT – PAP).

"Czym różni się pani Kruk od pani Waniek. Obie kompletnie nie znają się na mediach. Czy tak samo reagowalibyśmy, gdyby ministrem finansów został np. dr medycyny. Pewnie nie, a tu się na to godzimy" – powiedział Żakowski.

"Nie ma powodu, aby politycy kradli nam państwo. Tak, jak nie ma powodu, by rządzili przedsiębiorstwami. Tak samo nie ma powodu, by rządzili mediami" – dodał.

Zdaniem prof. Andrzeja Rzeplińskiego z Helińskiej Fundacji Praw Człowieka, czas, by wytworzyć sprawne mechanizmy wyłaniania członków takich instytucji, jak KRRiT, by w ich skład nie wchodziły osoby z "dworsko-politycznego układu".

Według Kamila Durczoka, od pewnego czasu obserwujemy w mediach szereg niepokojących zjawisk, które każą ze szczególną uwagą obserwować ten rynek. Wśród nich wymienił m.in. tryb zmiany ustawy o radiofonii i telewizji, a także dotychczasową działalność KRRiT.

Przeciwnego zdania był Sellin. Jego zdaniem, na razie nie wydarzyło się w mediach nic niepokojącego, a pierwsze przejawy działania nowej KRRiT są pozytywne. "Prawda jest taka, że obecna KRRiT jest pierwszą, która postanowiła zwrócić się do związków i stowarzyszeń twórczych o wskazywanie swoich kandydatów na członków rad nadzorczych. Wcześniej byli oni wybierani z tzw. notesu" – przypomniał Sellin.

Debata transmitowana przez Program 1 TVP – oto fragmenty.

Aleksander Smolar (Fundacja Batorego) zaczął od pytania co mamy na myśli mówiąc: „media jako IV władza”? Przez wiele lat podkreślano znaczenie mediów w budowaniu demokracji w Polsce, odegrały również ogromną rolę w odkryciu rozmaitych afer i nieprawidłowości. Warto postawić dzisiaj pytanie, czy media w Polsce pełnią dzisiaj funkcję kontrolną, czy też są one przede wszystkim reprezentantami rozmaitych interesów politycznych, gospodarczych, wreszcie służb specjalnych? Na ile media przyczyniają się do wzmocnienia demokracji, a na ile realizują partykularne interesy swych wydawców czy mocodawców politycznych? Na ile reprezentują realne interesy społeczne, a na ile kreują naszą rzeczywistość? Na ile stawiają tamę populizmowi polskiej sceny politycznej, a na ile same przyczyniają się do jego wzrostu, wraz postępującą tabloizacją mediów, podporządkowaniem polityki redakcyjnej walce o odbiorców i wymogom reklamodawców?

Kamil Durczok (TVN Fakty) uważa, że problem władzy mediów jest problemem drugorzędnym, można znaleźć równie dużo argumentów za, jak i przeciw istnieniu tej władzy. Trudno byłoby też określić, jaki jest jej stopień. Mówi się, że polityka, jak muchę, można zabić gazetą. Ale gdyby tak rzeczywiście było, czy Andrzej Lepper, od lat krytykowany przez media, miałby prawo funkcjonowania w polityce, nie mówiąc o wprowadzeniu kilkudziesięcioosobowej reprezentacji jego ugrupowania do parlamentu?

Zdaniem Durczoka bardzo ważny i aktualny jest natomiast problem władzy nad mediami. Władzę tę sprawują: Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, jurysdykcja polskich sądów oraz politycy. W sferze legislacji jak dotąd nie wydarzyło się nic, co kazałoby myśleć, że ograniczony jest dostęp do informacji, zachodzi natomiast szereg niepokojących zmian, wśród których wymienić można propozycje zmian w ustawie medialnej, czy też kary i upomnienia nakładane przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji. Durczok oczekuje, że Krajowa Rada będzie reagowała nie tylko na nie tylko na to, co mówi się w mediach, ale i na wypowiedzi polityków projektujących zapisy, które mogłyby zmienić sytuację mediów.

Zdaniem Roberta Krasowskiego („Dziennik Polska Europa Świat”) konflikt politycy–media nie jest zjawiskiem nowym, co więcej – ma charakter strukturalny. Politycy czują, że są atakowani i skrępowani przez media, postrzegają kontrolę mediów jako zamach na władzę, wybraną przecież w demokratycznych wyborach, a dziennikarzy jako swoich politycznych przeciwników. Dziennikarze natomiast uważają, że mają pełne prawo, by krytykować i oceniać polityków, pełnić rolę sędziów. Spór jest bardzo poważny, może to nawet najgłębszy konflikt ustrojowy. Kto ma rację? Zdaniem Krasowskiego obie strony.
Krasowski zastanawia się, czy IV władza kontynuuje proces osłabiania władzy wykonawczej, a jeśli tak, to czy nie osłabia jej nadmiernie, sama stając się absolutnym monarchą? Zdaniem Krasowskiego media stają się instrumentem służącym wykonywaniu władzy. Konflikt pomiędzy mediami i politykami jest jak najbardziej realny, ale żadna ze stron nie jest w stanie, a nawet nie powinna go rozwiązywać. Takie rozwiązania powinny być wypracowane w trybie konstytucyjnym.

Jacek Żakowski („Polityka”) zaczął od stwierdzenia, że przeżywamy właśnie rewolucję – po latach budowania demokracji liberalnej nowa władza próbuje budować demokrację nieliberalną. Pojawiają się nie tylko próby przejęcia władzy nad mediami – zmiana ustawy medialnej, prawa prasowego – ale i próby uzyskania większej kontroli nad sądami i gospodarką. Zdaniem Żakowskiego istnieje kilka sposobów sprawowania władzy nad mediami – nieformalne, jak wpływy polityczne w mediach, związki dziennikarzy z politykami, wpływy gospodarcze i ograniczanie dostępu do informacji. Wśród sposobów formalnych wymienił władzę ekonomiczną, która jego zdaniem bywa nadużywana, oraz nadzór polityczny w postaci urzędników powoływanych do kontroli nad mediami. Sposób powoływania tych urzędników Żakowski określił jako patologiczny, jak mówił – tam, gdzie powinny być powoływane osoby kompetentne, są powoływane osoby wierne. Uważa, że politycy nie potrafią sobie odmówić kontrolowania mediów za pomocą „swoich” ludzi, a to z kolei podważa zaufanie do mediów. Nieustannie rosną wpływy władzy ekonomicznej – realną władzę stanowią tzw. rynki. Obserwujemy bunt władz monteskiuszowskich przeciwko zmianom niesionym przez nowy porządek, starcie sił starej mentalności z tzw. późną nowoczesnością. zdaniem Żakowskiego politycy ukradli publiczne media, problemem nie jest ani PiS, ani Lepper, ale średnia polityczna, która będzie broniła starego porządku jak niepodległosci.

Jarosław Sellin (Ministerstwo Kultury, poseł PiS) uważa, że pojawienie się IV władzy wywróciło równowagę trójpodziału władzy, zaburzyło układ władz, które się równoważyły i wzajemnie kontrolowały. W dobie globalizacji można powiedzieć, że władzę ma ten, kto ma najlepszy dostęp do informacji. Kto ma taki dostęp? Kto ma zatem władzę? Sellin uważa, ze właśnie media są – nie czwartą, a pierwszą władzą. Świadczą o tym również badania opinii publicznej, w których wyłania się osoby uznawane za najbardziej wpływowe – wysokie pozycje na tych listach zajmują ludzie związani z mediami. Ludzie mediów maja duży potencjał władzy, twierdzi Sellin. Jeśli zgodzimy się z tym, ze media mają władzę, to trzeba również zapytać o to, jaki jest mandat tej władzy i jaka jest jej odpowiedzialność. Sellin uważa, że trzy tradycyjne władze – ustawodawcza, wykonawcza i sądownicza muszą się przyznać do bezsilności wobec IV władzy. Jego zdaniem nie ma zagrożenia dla wolności słowa i mediów. Widzi jednak inne zagrożenie dla władzy mediów – uważa, że rewolucja cyfrowa osłabi tę władzę. Pojawi się wiele mediów mających nieduży udział w rynku, przez co rynek się zdywersyfikuje. Bardziej będzie się opłacało słuchać odbiorców i ich potrzeb, niż narzucanie swojego zdania i własnej wizji świata. Zmaleje znacznie rola i władza potentatów medialnych.

Andrzej Rzepliński (Helsińska Fundacja Praw Człowieka) zastanawia się, czy media stanowią IV władzę. Lubią się tak nazywać media, ale lubią też tak mówić politycy, którzy mediów nie lubią. Lepszym niż „IV władza” określeniem dla mediów jest zdaniem Rzeplińskiego używane przez Francuzów „kontrwładza”. Należy zapytać, kto sprawuje władzę nad mediami? Czy szefowa Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji stoi na straży wolności słowa? Czy możemy – wzorem Czechów – zmienić sposób powoływania członków Rady tak, by nie były to osoby z układu polityczno-dworskiego? Równie ważne jest to, kto sprawuje władzę w mediach, kto decyduje o tym, co i z jakiego punktu widzenia pokazane, ukaże się w mediach. Kto ma władzę nad dziennikarzem? To bardzo ważne dla osób, które swoją wiedzę o świecie czerpią właśnie z mediów. Prof. Rzepliński poruszył też inną ważną kwestię – koncentracji mediów. Kto powinien jej przeciwdziałać? pyta i od razu odpowiada, że nie powinna to być osoba z układu polityczno-dworskiego. Jeśli chcemy mieć dobrze skonstruowany system i wolne, odpowiedzialne media, zadbajmy o to sami – przecież to my decydujemy o tym, co chcemy czytać i oglądać.

Mój komentarz: najbliżej mi do poglądów Żakowskiego. Do zimnej furii doprowadza mnie natomiast haniebna bezczelność, hipokryzja i miedziane czoła pisowskich bubków w rodzaju Sellina. Bezczelność pisuarów wręcz poraża; pozostaje mieć tylko nadzieje, że po najbliższych wyborach zniką jako formacja; ale – niestety – wobec porażającej głupoty Polaków, z pewnością pojedyncze osobniki tego gatunku uratują istnienie pod innymi szyldami…

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Czy media mają władzę?

  1. Sellina obserwuję od dawna, bo jest stąd. Jeszcze w KRRiT robił wrażenie sensownego, teraz wbrew logice potakuje szefowi, zaprzeczając swoim wcześniejszym wypowiedziom. Dramat.
    Zakowski mi podpadł przy okazji Staniszkisowej i listy W.- jakoś nie może odrobić tyłów, ale mówił rozsądnie

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.