Wojna dzienników

"Wirtualne Media": 14 kwietnia w największych telewizjach rusza kampania reklamowa nowego dziennika opiniotwórczego Axel Springer Polska, wydawcy Faktu i Newsweek Polska. Idziemy na wojnę z „Gazetą Wyborczą” – słyszy niemal każdy dziennikarz zatrudniany w nowej gazecie. Nazywany „polskim »Die Welt«” dziennik niemieckiego koncernu powstaje od jesieni 2005 roku. Ale wersja, która wygląda jak prawdziwa gazeta, nie trafia do kiosków. Oceniają ją redaktorzy i wyselekcjonowani do badań czytelnicy – informuje tygodnik "Przekrój".

– Badania pokazują, że większość czytelników gotowa jest porzucić dla nas „Gazetę Wyborczą”. To znak, że startu nie powinniśmy odkładać zbyt długo – ocenia dla “Przekroju” jeden z redaktorów. Mówi anonimowo, bo wydawca zabronił pracownikom nowej gazety rozmów na jej temat. Oficjalnie rzecznik zarządu Springera Maciej Fijoł zdradza tylko tyle: – Pracujemy nad projektem gazety jakościowej, czyli z tej samej półki co „Gazeta Wyborcza” i „Rzeczpospolita”.

– Odpowiednik „Die Welt” będzie musiał odbierać czytelników innym tytułom, bo na rynku poważnej prasy codziennej w Polsce trudno dziś znaleźć niszę czytelniczą – zapowiada nadchodzącą wojnę profesor Wiktor Pepliński, medioznawca z Uniwersytetu Gdańskiego. Twierdzi, że – w przeciwieństwie do „Gazety Wyborczej”, którą na rynek wprowadziła historia – nowy dziennik „wymaga dynamicznej i kosztownej promocji oraz stworzenia modelu społeczno-politycznego konkurencyjnego wobec »Rzeczpospolitej« i »Wyborczej«”.

Nad owym modelem Axel Springer pracuje na najwyższych obrotach.

– Projekt jest naprawdę dobry i może być zagrożeniem dla istniejących dzienników, ale słabością są dziennikarze. Brakuje takich, którzy mogliby wcielić projekt w życie – twierdzi redaktor biorący udział w szykowaniu nowego tytułu. Nadzieje na skompletowanie zespołu przyniósł w lutym upadek „Nowego Dnia” – niemal do wszystkich jego dziennikarzy od razu dzwonił Axel Springer, ale z ofert skorzystali nieliczni. Są cenni, bo mają za sobą trening tworzenia nowej gazety, czyli nawykli do pracy po 14 godzin dziennie.

Jak donosi "Przekrój" wcześniej do blisko 200-osobowego zespołu przeszli dziennikarze „Rzeczpospolitej”, „Ozonu”, „Pulsu Biznesu”, „Super Expressu”, „Polityki” i rozgłośni radiowych. Większość znęciły spore pieniądze: brutto od 4 do 10 tysięcy złotych dla dziennikarzy i do 12 tysięcy złotych dla redaktorów.

Zespołem dowodzi Robert Krasowski. Ma 39 lat, zaczynał jako dziennikarz „Życia Warszawy”, następnie był szefem działu opinii w „Życiu” i wicenaczelnym „Faktu”, ostatnio także szefem publicystycznego dodatku „Faktu” „Europa – Tygodnik Idei”.

Z „Faktu” do nowego projektu odeszła z Krasowskim Marta Bratkowska. Z Marcinem Piaseckim, byłym naczelnym polskiej edycji „Forbesa”, pełnią funkcję wiceszefów polskiego „Die Welt”. Oboje zaczynali karierę dziennikarską w „Gazecie Wyborczej”.

Wbrew wcześniejszym domysłom wizytówką nowej gazety nie ma być publicystyka, ale newsy i mocno rozbudowana polityka – dziennikarze polityczni najdłużej siedzą na kolegiach i mają w redakcji specjalne prawa, także jeśli chodzi o wyposażenie. Każdy z nich otrzymał dyktafon cyfrowy, podczas gdy pozostali muszą zadowolić się jednym na cały dział.

Redakcja zabiega, by gwiazdą działu politycznego została Małgorzata Subotić z „Rzeczpospolitej”. W pracach nad projektem biorą też udział publicysta „Polityki” i laureat dziennikarskiej nagrody Grand Press Igor T. Miecik, dziennikarz TV Puls i „Życia” Cezary Michalski oraz spec od policyjno-śledczych tekstów „Super Expressu” Robert Zieliński.

– Sposób pisania o polityce w gazecie opiniotwórczej to wyznacznik miejsca danego tytułu na rynku. Dziś mamy na rynku lekko lewicującą „Gazetę Wyborczą” i lekko konserwatywną „Rzeczpospolitą”. Oraz skrajne, lecz mało się liczące, „Trybunę” i „Nasz Dziennik”. Nowa gazeta może próbować otworzyć nową przestrzeń – ocenia dyrektor Instytutu Kultury i Komunikowania Szkoły Wyższej Polityki Społecznej profesor Wiesław Godzic.
Ta nowa przestrzeń może oznaczać ostry skręt w prawo.

Agora w przededniu bitwy ze Springerem koncentruje się na obronie flagowego okrętu – „Gazety Wyborczej”. Nie chodzi tylko o laury pierwszeństwa wśród dzienników opiniotwórczych, ale także o 150 milionów złotych rocznie wpływów z reklam, które według nieoficjalnych szacunków domów mediowych Axel może odebrać Agorze.

– Axelowi Springerowi chodzi, po pierwsze, o osłabienie Agory, a tym samym ochronienie pierwszej pozycji „Faktu” wśród prasy codziennej. Po drugie, o przejęcie ogłoszeniodawców, którzy niekoniecznie chcą się reklamować w bulwarówce. Nie musi być to atak idący w ilość. Posiadając poważny tytuł, Axel Springer znacznie zwiększy atrakcyjność swojej oferty dla reklamodawców już przy nakładzie porównywalnym z „Gazetą Prawną”, czyli około stu tysięcy egzemplarzy – ocenia dla "Przekroju" ekspert Domu Medialnego OMD Karol Suchenek.

Tymczasem wszystko wskazuje na to, że nowy dziennik Axel Springer Polska zadebiutuje na rynku 18 kwietnia.

Już w tym tygodniu wydawca gazety rozpoczął prezentację oferty reklamowej polskiego "Die Welt" w domach mediowych. Jak wynika z informacji "Gazety Prawnej" 14 kwietnia rusza kampania reklamowa nowego dziennika Axel Springer Polska.

Wydawca potwierdził już rezerwację czasu reklamowego w stacjach telewizyjnych. Docelowa sprzedaż na koniec roku ma wynieść 150 tys. egzemplarzy.

Wiadomo natomiast, że wydawca w ostatnim czasie zakupił duże ilości papieru na druk nowego dziennika.

Axel Springer pokazał już zerowe numery dziennika w domach mediowych. Osoby, które widziały gazetę, określają ją jako nowoczesną i przejrzystą.

– Uplasowałbym ją między Gazetą Wyborczą a Rzeczpospolitą. Przypomina brytyjskiego The Guardian – powiedziała "GP" osoba, która widziała projekt.

Wydawca nie ujawnił tytułu dziennika. Wiadomo, że oprócz wydarzeń, są w nim informacje ze świata, sportu i gospodarki.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Wojna dzienników

  1. Nie wróżę powodzenia tej inicjatywie. Jeśli po kwartale będą mieli 100 tys. nakładu, to będzie to sukces. Nie pojmuję, czemu wydawcy (którzy przecież pownni kierować się w takich okolicznościach interesem finansowym, a nie sympatiami politycznymi) tak koniecznie pchają się na prawą stronę. Kończy się to za każdym razem jak z „Ozonem” czy „Życiem” – czyli kłopotami finansowymi i koniecznością sięgania po jakieś tajemnicze „sponsoringi”. Po prawej jest już całkiem sporo tytułów, jak „Nasz Dziennik” czy „Gazeta Polska” albo „Życie Warszawy” – i nie sądzę, by ich czytelnicy dali się skusić ewentualnie bardziej eleganckim wystrojem. „Wyborczej” czytelników odebrać się w tej sytuacji chyba nie da, bardziej już powinna być zagrożona „Rzepa”, której wyraźne w ostatnich miesiącach przejście do obozu trzeźwych wielu jej czytelnikom (sam znam takich) się nie podoba. Pewno ci wydawcy kierują się jakimiś badaniami – ale podejrzewam, że wielu ludzi deklaruje sympatie prawicowe wyłącznie z niechęci do SLD i częściowo dlatego, że tak wypada; oni wcale w gruncie rzeczy nie są prawicowcami…
    Czemu nikt nie chce zrobić dziennika zimno obiektywnego, po prostu atakującego głupotę, z minimalną liczbą wyważonych (i prawych, i lewych jednocześnie) komentarzy? Jeśli jakiś dziennik ma jeszcze szanse sukcesu u nas – to, moim zdaniem, tylko taki.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.