Koniec afery „Sukcesu”?

Wirtualne Media podają za "Rzepą": – W zaistniałej sytuacji moje odejście jest definitywne – mówi "Rz" Korwin-Piotrowska. Poinformowała już o swej decyzji wydawcę "Sukcesu" spółkę Multico-Press. Ze współpracy z miesięcznikiem zrezygnowali dziennikarze TVN 24: Justyna Pochanke, ?ukasz Grass, Tomasz Sekielski, a z pisania felietonów: Małgorzata Szumowska, Katarzyna Nosowska i Dariusz Basiński z Mumio. Z udziału w tekście o asystentach polityków zrezygnowali sekretarz Jana Rokity Karol Walczuk i Piotr Mościcki, asystent Wojciecha Olejniczaka. "Wycięcie tekstu Gretkowskiej jest śmieszne.To śmieszne i straszne" – tak szef Kancelarii Prezydenta Andrzej Urbański skomentował wycięcie z kwietniowego numeru "Sukcesu" felietonu "Dyskretny gust Kancelarii Prezydenta" Manueli Gretkowskiej."To, co się stało – jeśli jest to prawda, bo znam tylko relacje mediów o wycinaniu tekstów w gazecie – jest śmieszne i straszne" – ocenił Urbański w rozmowie z PAP. "Osobiście jestem gotów każdego dziennikarza, który jest pokrzywdzony przez wydawcę, właściciela, przyjąć i spróbować mu pomóc" – dodał. Zapewnił, że jeśli Manuela Gretkowska będzie chciała się z nim spotkać, to takie spotkanie się odbędzie. Media podały, że stronę z felietonem, nożykami do tapet, wycinali dziennikarze i inni pracownicy w podwarszawskim magazynie firmy kolportującej miesięcznik. Usunięcie niepożądanej strony z 90-tysięcznego nakładu zajęło im trzy dni – od czwartku do soboty. W wydaniu dla kobiet "Sukcesu", który od wtorku jest w sprzedaży, brakuje stron 17-18.Wszystko zaczęło się od opublikowanego w lutym felietonu Gretkowskiej, w którym pisała o braciach Kaczyńskich. Znalazły się w nim dwa błędy. Jeden dotyczył śmierci ojca braci: felietonistka napisała, że stracili go w dzieciństwie, a miało to miejsce w ubiegłym roku. Drugi błąd polegał na przekręceniu nazwiska byłej minister finansów, – z Lubińskiej na Lubelską.List do redakcji napisała szefowa biura prasowego prezydenta Anna Kamińska. Nazwała tekst Gretkowskiej "pseudointelektualnym bełkotem naszpikowanym kłamstwami". Nazwisko byłej minister sprostowane zostało w kolejnym, marcowym numerze; sprostowanie dotyczące ojca Kaczyńskich miało się znaleźć w wyciętym felietonie. Gretkowska odniosła się w nim do listu Kamińskiej. "Najpoważniejszą pomyłką w moim felietonie było twierdzenie, że bracia Kaczyńscy stracili w dzieciństwie ojca. Ale jeszcze nie musimy znać na pamięć życiorysu Wielkich Przywódców – jedynie to mam na swoje usprawiedliwienie. A Kancelaria Prezydencka ma prawo korygować błędy rzeczowe. Jednak dodawanie epitetów nie licuje z powagą urzędu" – napisała Gretkowska w felietonie, który zamieściła na stronach internetowych "Gazety Wyborczej". Według wydawcy "Sukcesu", błąd redaktor naczelnej polegał na tym, że nie poinformowała o piśmie Kamińskiej ani nie zamieściła "właściwego sprostowania".
"Biorąc powyższe pod uwagę Wydawca, chcąc uniknąć ukazania się w miesięczniku »Sukces« odpowiedzi Pani Manueli Gretkowskiej na sprostowanie Kancelarii Prezydenta RP przed ukazaniem się tego sprostowania na łamach miesięcznika »Sukces« – zmuszony był podjąć opisaną wyżej decyzję" – napisała dyrektor wydawniczy Multico- Press, wydawcy "Sukcesu", Mariola Wiercińska w oświadczeniu rozesłanym w poniedziałek do mediów.

Jej zdaniem, Korwin-Piotrowska naruszyła zasady etyki dziennikarskiej i przepisy ustawy Prawo Prasowe.

Zbigniew Jakubas, właściciel spółki Multico-Press,  zapewnił w środę, że to nie on zdecydował o wycięciu felietonu. Według niego zdecydowano o tym "na niższym szczeblu". Zadeklarował jednocześnie, że nie zwolni ani Wiercińskiej, ani Korwin-Piotrowskiej, która – jego zdaniem – powinna była przekazać wydawcy list z Kancelarii. "Pani Wiercińska powinna czytać materiały przed drukiem, a Karolina miała jednak za dużą samodzielność" (podkreślenie moje – patrz u dołu komentarz) – komentuje  Jakubas. Zapowiedział, że w najbliższym numerze "Sukces" opublikuje treść listu z Kancelarii oraz wyciętego felietonu.

Reklamy

5 myśli na temat “Koniec afery „Sukcesu”?

  1. Coś mi się wydaje (CMSW), że warto byłoby pogadać o pryncypiach; ale nie wiem, czy akurat tutaj. W każdym razie ów skrajny, darwinowski wręcz, liberalizm ekonomiczny (tak nawiasem mówiąc, ubolewam, że to samo słowo określa w sferze obyczajowej ideę po prostu przepiękną, której wyznawcą być się szczycę…) sprowadza się prostym rozumowaniem do tego, że silniejszy (fizycznie, materialnie czy jakoś tam) ma rację. Nie widzę: czemu miałby być ode mnie lepszy (w sensie: mieć jakiejkolwiek sprawie więcej do powiedzenia) osobnik z grubszym portfelem, albo jakieś napakowane sterydami byle co. Aby tak nie było, muszą być jakieś regulacje (prawne, czy w postaci konwenansu), czyli szeroko rozumiane państwo (jeśli wolisz: cywilizacja). Rzecz tylko w proporcji; jak zawsze, jest tu strona (umownie) SKRAJNIE PRAWA (u nas: UPR), odrzucająca owo państwo, konwenans, dobre wychowanie czy cokolwiek z tych rzeczy całkowicie – i strona SKRAJNIE LEWA (uśmiejesz się, ale tu jest sporo PIS i Samoobrony & LPR), która wszystko by chciała uregulować zakazami, nakazami itp. Wniosek: jak mawiał mój śp. wuj, umiar jest ozdobą wieku dojrzałego. I tyle tej krótkiej glossy.

  2. 1.
    tak, to prawda: jestem Niepoprawnym prostym Liberałem. od dziecka (prawie..;-)
    2.
    tak, zgadzam się: Media w naszych czasach (a tv głównie) stały się zbyt potężne — a jednocześnie ich poziom się GWA?TOWNIE obniżył.
    i skutki widać.
    (choćby po naszych tzw. Wyborach…:-((
    3.
    ale to się zmieni: nadchodzi Sieć — i prawdziwy pluralizm
    (a więc BRAK starych Wad; i wiele NOWYCH…;-)
    4.
    ps.
    nie, NIE ZGODZĘ SIĘ Z OGRANICZANIEM wolności Wydawcy;
    za to jestem za (mimo wszystko!) Związkami Zawodowymi, Stowarzyszeniami i Korporacjami zawodowymi;
    i niech one walczą.
    jak muszą.
    ale KONKURENCJA — w którą, jako ?że-Liberał wierzę święcie — prostuje lepiej Rynek i Wydawców — niż Ustawy…
    i być musi.
    5.
    (a pozatem Panom Redaktorom przyda się nieco Bata; a choćby i Ekonomicznego. jak to pisal Poeta Goethe?
    „to Ograniczenia — tworzą Artystę…” 😉
    i pozdrawiam serdecznie!

  3. Niestety, Drogi Korespondencie: muszę stwierdzić, że jest Pan skażony skrajnym liberalizmem ekonomicznym w wersji dość – hm, uproszczonej, typu mego eksstudenta Korwina-Mikkego :-)).
    Wyjaśniam: w dzisiejszych warunkach ma Pan – oczywiście – pełną rację: prawo stanowi tak właśnie, jak Pan mówi; p. Jakubas nie zrobił nic bezprawnego. Mnie zaś chodzi właśnie o to, by to prawo zmienić tak, by wydawanie prasy czy prowadzenie stacji telewizyjnej nie odbywło się na tych samych zasadach, co w wypadku kramu z warzywami czy nawet fabryki gwoździ. Media są instrumentem zbyt ostrym, by dawać je do ręki dzieciom, małpom albo półanalfabetom; skutki mogą być (i są) fatalne. I właśnie optuję za takim modelem systemu prasowego, w którym wydawca (właściciel) ma wpływ na swoją gazetę (stację TV albo radiową itp.) jedynie poprzez pełną swobodę doboru redaktora naczelnego. Ale jak go już wybierze – to stało się, powinien móc tylko płacić i ewentualnie płakać, że był tak głupi, że wybrał kogoś z nieodpowiadającymi sobie poglądami.
    Jeśli chcesz mieć nad „swoim” medium kontrolę merytoryczno-polityczną, to je sobie sam rób; jeśli potrafisz. Jak nie, handluj raczej ogórkami.
    Jestm zaś już zupełnie zdegustowany praktyką, w której właściciel ustanawia nad redaktorem funkcję wydawcy z uprawnieniami merytorycznymi.
    I nie ma to wiele wspólnego z Socjalistyczną Prasą, Która Wychowuje. W tamtym właśnie systemie Nadwydawca (czyli Biuro Prasy KC PZPR) zachowywał się dokładnie tak, jak w krytykowanym przeze mnie modelu, uzurpując sobie Prawo Do Wszystkiego (niekiedy włącznie z narzucaniem redakcji „właściwych” sekretarek).
    Mój ideał to raczej model współdziałania rządu Wielkiej Brytanii z BBC. Oni chyba nie Socyały Wszeteczne, ani Kowboje Jakoweś, hę?

  4. …wydawca ma zapewnić redakcji sprawne funkcjonowanie, zdjąć jej z głowy kłopoty organizacyjno-produkcyjno-finansowe i zapłacić pensje dziennikarzom…

    z całym szacunkiem — ale to Wydawca wydaje.
    ryzykuje — i wymaga.
    podejmuje decyzje (= powinien.)
    a dziennikarze — to są TACY SAMI najemni pracownicy, jak Górnicy, Kierowcy, czy Nauczyciele…
    (czy się nam to podoba, czy nie.)
    to nie XIX wiek — gdzie Wydawca był i Składaczem i Dziennikarzem i Kolporterem…
    to nie Dziki Zachód 😉
    ani Socjalistyczna Prasa Która Wychowuje…
    ps.
    decyzję Pana Wydawcy Jakubasa uważam za Kretyńską.
    i samobójczą w konsekwencji.
    ale MIA? DO NIEJ PRAWO.
    jako wydawca.

  5. Wynika z tego, że wydawca rości sobie prawo do czytania tekstów i kontrolowania w tym względzie redakora naczelnego… Jedyny pozytyw w tym taki, że zapewne p. Jakubas zakłada, że wydawca w ogóle umie czytać, co w dzisiejszych – rządzonych forsą – czasach nie jest takie pewne. To sformułowanie powinno wywołać kolejny ostry protest środowiska: trzeba wreszcie powiedzieć wyraźnie, że wydawca ma zapewnić redakcji sprawne funkcjonowanie, zdjąć jej z głowy kłopoty organizacyjno-produkcyjno-finansowe i zapłacić pensje dziennikarzom. Nic ponadto. Nic mu do treści gazety, wyglądu, doboru pracowników i tak dalej. Jak mu się otrzymywany produkt nie podoba – może jedynie zwolnić (z odpowiednim odszkodowaniem) naczelnego i zmienić go na innego. Tylko taka sytuacja jest do przyjęcia.

Możliwość komentowania jest wyłączona.