„Wyborcza” podaje dalsze szczegóły afery wokół felietonu Gretkowskiej

"GW" pisze: Według naszych informacji poszło o następujący fragment: "Jeśli pisarz brzydko kłamie, rozczarowani czytelnicy mogą go ukarać, nie czytając i nie kupując jego książek. Polityk ciskający wyborcze iluzje, łgający podczas kadencji jest oszustem. Czy równie bezkarnym co artysta? Tu nie chodzi o rymy i metafory, ale o decyzje, którym będziemy się musieli podporządkować. Po wyborach nie mamy już żadnego wyboru. Ani żadnej kary". Wydawnictwo tłumaczy, że nie o treść chodziło, ale o zasady. Bo felieton Gretkowskiej odnosił się do listu, jaki do miesięcznika przysłała Anna Kamińska, szefowa biura prasowego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Dyrektor wydawnictwa Mariola Wiercińska powiedziała "Gazecie", że zdaniem jej prawników najpierw "Sukces" winien opublikować list Kamińskiej, a dopiero potem polemiczny felieton Gretkowskiej.

Kamińska zareagowała na felieton z lutowego numeru "Kły kłamią". Gretkowska napisała: "Czym kierowali się bracia Kaczyńscy, zamieniając Lubelską na Gilowską? Poglądy obu pań są zbyt od siebie różne, by mówić o korekcie politycznej. ?ączy je tylko płeć. Dlatego psychoanalityk przypomniałby zapewne dzieciństwo Kaczyńskich. Finansami ich domu zarządzała owdowiała matka. Bracia przywykli więc do silnej ręki kobiety zajmującej się domem".

Gretkowska popełniła tu dwa błędy: poprzednią minister finansów była nie Lubelska, ale Teresa Lubińska, a bracia Kaczyńscy ojca stracili nie w dzieciństwie, tylko w zeszłym roku.

Kamińska napisała do redakcji: „Trudno określić felieton pt. »Kły kłamią « inaczej niż jako pseudointelektualny bełkot naszpikowany kłamstwami. (…) Rozważania Manueli Gretkowskiej są nie tylko żenujące, ale oparte na nieprawdziwych informacjach. (…) Dalsza »analiza « dokonana przez autorkę jest na tyle niesmaczna, że nie zasługuje na jakikolwiek komentarz. Zapisana w konstytucji wolność słowa gwarantuje, że swoje wynurzenia mogą publikować twórcy tej miary co Manuela Gretkowska. Dziwi jednak fakt, że »Sukces «, pismo, które stara się zachować wysoki poziom, otwiera swoje łamy na tego rodzaju publicystykę”.

Sprostowanie nazwiska byłej minister finansów się ukazało. W wyciętym właśnie felietonie "Dyskretny gust Kancelarii Prezydenta" Gretkowska miała sprostować drugi błąd i popolemizować z Kamińską. Gretkowska napisała: "Najpoważniejszą pomyłką w moim felietonie było stwierdzenie, że bracia Kaczyńscy w dzieciństwie stracili ojca. Ale jeszcze nie musimy znać na pamięć życiorysu Wielkich Przywódców – jedynie to mam na swoje usprawiedliwienie". Gretkowska obficie cytowała też pismo Kamińskiej.

Decyzję o wycięciu felietonu z wydrukowanych już 90 tys. egzemplarzy podjął właściciel wydawnictwa Multico-Press Zbigniew Jakubas. Nie poinformował o tym Gretkowskiej.

– Piszę od 20 lat i pierwszy raz mi się zdarzyło, by wycinać mój tekst z wydrukowanych już egzemplarzy pisma – mówi Gretkowska – oczywiście właściciel pisma ma do tego prawo, ale ja mam prawo być o tym poinformowana.

Dyrektor wydawnictwa twierdzi, że naczelna "Sukcesu" Karolina Korwin-Piotrowska naruszyła zasady etyki dziennikarskiej, nie publikując sprostowania Kamińskiej. Jednak Kamińska swego listu sprostowaniem nie nazwała i nie domagała się jego publikacji.

Korwin-Piotrowska nie komentuje tej sytuacji. Nie wiadomo, czy naczelna straci posadę i czy "Sukces" będzie jeszcze publikował felietony Gretkowskiej.

Gretkowska powiedziała, że poprosi Jarosława Kaczyńskiego o pomoc, bo mówił, że będzie bronił dziennikarzy przed wydawcą, który ogranicza wolność słowa dziennikarzy. – Czuję się wyjątkowo, bo po raz pierwszy zostałam ocenzurowana z powodu pana prezydenta – mówi Gretkowska.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “„Wyborcza” podaje dalsze szczegóły afery wokół felietonu Gretkowskiej

  1. No i tu drobny komentarz – a częściowo glossa do poprzedniego komentarza. Owoż nie uleka kwestii, że redakcja zrobiła błąd nie adiustując felietonu MG (ją samą błąd obciąża w daleko mniejszym stopniu; autor ma pełne prawo do pomyłki, redakcja daleko mniejsze…). Z drugiej strony – nic się takiego znów nie stało: kogo obchodzi, jak się naprawdę nazywa to babsko na ministerialnym stołku? No, a pan Jakubas już kilka miesięcy temu przedstawił swój pogląd na świat, oświadczając po kupnie WSiP-u, że podręczników nie powinni redagować ludzie… po pięćdziesiątce. Jest to pogląd technokratycznego arrywisty, który w sprawie „Sukcesu” dowiódł dodatkowo, że ma pełne portki przed Kaczekancelarią. Słowem: jak to na ogół w kraju między Odrą a Bugiem: szambo i absurd na absurdzie. Oraz zła robota.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.