Archiwum

Archiwum kategorii ‘sport’

Kibolom stop

4-05-2011 13 uwag

Bardzo się cieszę, że premier walnął pięścią w stół w sprawie kiboli. Martwię się jednak, że zrobił to tak lekko – i mam nadzieję, że ręka go od tego nie zabolała i nie zaboli. W moim głębokim przekonaniu sytuacja dojrzała bowiem do rozwiązań drastycznych, dużo drastyczniejszych niż czasowe zamykanie stadionów po ekscesach czy bezwzględne podporządkowanie decyzji władz administracyjnych w tej sprawie opinii policji. Pora przestać się podniecać “umiłowaniem piłki nożnej przez Polaków”, czy “interesem publicznym” rozumianym jako interes właścicieli jednego czy drugiego stadionu; pora nawet zapomnieć o tym, że kiboli jest dużo i mogą nie-tak-jak-trzeba zagłosować w nadchodzących wyborach. Antysemityzm, rasizm, zwykły bandytyzm muszą być wypalone ogniem i żelazem, bez pięknoduchostwa i bez oglądania się na jakieś mityczne “reguły” czy “prawa”. Czytaj dalej…

Casus panny Marek

25-03-2010 22 uwag

Media żyją aferą dopingową Kornelii Marek. Jak na nasze medialne obyczaje – KM traktowana jest nadzwyczaj łagodnie, z wyraźnie zamierzonym “obiektywizmem”. No bo jakże to tak – potępić człowieka, który “przyniósł chwałę Polsce”? Może niewielką, ale zawsze?

Nie umiem i nie chcę patrzeć na tę sprawę obiektywnie; z wielu powodów. Zatem kilka prawd; po kolei. Po pierwsze, zorganizowany sport wyczynowy od dawna nie jest żadnym sportem (czyli współzawodniczeniem dla własnej przyjemności miłośników różnych gier i zabaw), tylko zwyczajnie profesjonalnym widowiskiem, cyrkiem karmionym reklamą – z tym w dodatku, że niektóre jego dyscypliny nigdy w życiu wręcz by nie istniały publicznie, gdyby nie media. Skoro zaś jest widowiskiem i przedsięwzięciem biznesowym, to trudno sobie wyobrazić, by pracownicy tej branży (wszyscy ci “działacze”, sędziowie, trenerzy i sami zawodnicy) nie dbali o jego nośność reklamową, a przy okazji swoje dochody. Ta nośność będzie tym większa, im więcej poleje się medialnej “krwi i spermy”. Tak więc doping musi być tu obecny, i to w o wiele bardziej masowym wydaniu, niż to wiemy. Lanie krokodylich łez niczego tu nie zmieni.

Czytaj dalej…

Kategorie:obyczaje, sport Tagi: ,

Walka stulecia

23-10-2009 18 uwag

No i znowu mamy narodowo-debilne misteria: walka bokserska, nazwana walką stulecia (swoją drogą, ci specjaliści od sportowego PR mogliby trochę ruszyć tymi kapuścianymi głąbami, nazywanymi niewiadomo czemu głowami, żeby wypuścić z siebie choć ciut mniejszy banał…): Gołota-Adamek, czy jak tam tym dziwnym panom “rozsławiającym imię Narodu Polskiego”, tfu. Jeden podstarzały spaślak, drugi przykościelny bigot, w tle zaś zwyczajne mordobicie za pieniądze; czym to się różni od prostytucji? Tym tylko, że inne części ciała są w robocie, a i przy boksie dużo mniej przyjemności dla wszystkich. Ale media – w orgiastycznym przykucu… Ale notable już grzeją silniki w samochodach, bo elektorat pilnie patrzy, czy aby tej epokowej chwili nie przegapili…

Czytaj dalej…

Zjazd siły przewodniej

30-10-2008 3 uwag

Cały dzień, dosłownie caluśki, TVN24 transmitował zjazd PZPN. Niebywałe! W czasach najbardziej rozwiniętego socjalizmu nikomu nie przyszłoby w TVP do głowy transmitować przez cały dzień zjazdu… PZPR, która to organizacja – cokolwiek o niej mówić – miała wiekszy wpływ na życie Polaków, niż panowie kopacze piłkowi. Zaś informacje kto się z kim na tzw. secie spotkał w kuluarach były wtedy wielokrotnie ważniejsze niż dziś. Nie pojmuję. Wiem skądinąd, że Mariusz Walter (znamy się dziesiątki lat w końcu) zawsze miał lekkiego fijoła na punkcie sportu w ogóle, a piłki nożnej w szczególności; nigdy tych upodobań nie podzielałem, dziś zaś uważam, że mocno z tą transmisją przesadził. Kogóż może obchodzić dylemat: Lato – czy Boniek, i który z tych panów jest lepiej widziany przez Tuska? Czytaj dalej…

Futbolowe paradoksy

30-06-2008 6 uwag

No więc – szaleństwo piłkarskie za nami. Ze wstydem się przyznam, że oglądałem; na usprawiedliwienie mam to tylko, że towarzyszyłem Kobiecie, która się “tym” pasjonowała. Oczywiście, nie ustrzegłem się odruchów kibica, to jest jedne drużyny były mi bardziej sympatyczne niż inne. Aż przyszedł finał… i tu serce mi się pokłóciło kompletnie z rozumem. Czytaj dalej…