Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie wielki bluesman Tadek Klimonda, genialny akordeonista, świetny kompozytor i najbliższy przyjaciel – a także: niezawodny opiekun – Maćka Zembatego. - Dwie godziny temu – powiedział łamiącym się głosem – Maciek zmarł w Szpitalu Bielańskim.
Pogrzeb Maćka 8 lipca 2011 (piątek), Cmentarz Wojskowy Powązki, Warszawa, godz. 14:00
Maćka znałem z pół wieku – a przez ładnych parę ostatnich lat byliśmy sąsiadami, klatka w klatkę w tym samym bloku. Wpadałem do niego dość często, prawdę mówiąc głównie po to, by pogadać – ale pretekstem były z reguły jakieś kwestie informatyczne: Maciek był, niestety, kompletnym w tym względzie antytalentem i laikiem. Ekspertem był – jak sam żartobliwie podkreślał głównie - w… gotowaniu i hodowaniu kotów; skromnie pomijał fakt, że dla wielu był ikoną polskiego bluesa i uosobieniem czarnego humoru. O swoim fenomenalnym basie mówił – ot, genetyczny wybryk natury… Czytaj dalej…
Na Woronicza błazny tam rządzące wykonały kolejne salto. W ostatnim okresie najpierw królowała jakiś czas egzotyczna i dość obrzydliwa koalicja PiS-SLD, potem chłopcy ze stowarzyszenia Ordynacka gładko wyślizgali cuchnącego koalicjanta i jakieś pół roku rządzili sami, blokując w dodatku śmieszną instytytucję pod tytułem Krajowa Rada Radia i Telewizji, której skutecznie uniemożliwiali wybór rad nadzorczych; wreszcie – gdy skończył się okres zawieszenia odstawionych poprzednio prezesów z PiS – do akcji wkroczył ponoć przedstawiciel Skarbu Państwa, czyli PO, śmiertelnego ponoć wroga pisuarów – i zagłosował przeciw lewicy. W efekcie u władzy są znów panowie Orzeł i Tejkowski. Tym razem wygląda na to, że klowny w trakcie skoku napaskudziły sobie na puste łby; z tym, że nawet głupia gawiedź się już nie śmieje. Rechocą tylko managerowie błaznów.
Czytaj dalej…
Historia, która zatyka mi wręcz dech w piersiach wściekłością. Całość opisana jest tutaj, a w skrócie chodzi o to, że zespół Teatru Ósmego Dnia z Poznania publicznie poparł działania Janusza Palikota – i jego szefową “wezwał na dywanik” niejaki Hinc, ponure jak się okazuje indywiduum, pełniące obowiązki wiceprezydenta Poznania. Otóż ów Hinc (zapamiętajcie to nazwisko i jak będziecie mieli w dowolnej sprawie głosować – głosujcie zawsze przeciw niemu i jego pomysłom) zajął stanowisko “płacę i wymagam”: skoro miasto utrzymuje teatr, to ma on robić tak, jak urzędasy sobie życzą. I to nie w kwestiach repertuarowych, co (bardzo) od biedy dałoby się zrozumieć, ale w kwestiach wyborów politycznych.
Czytaj dalej…
52.263390
20.987440
Nie powiem, by mi się ubiegły tydzień politycznie nie podobał – nawet mimo zmniejszenia dystansu, dzielącego w sondażach obu głównych kandydatów, co jednak chyba zapowiada drugą turę wyborów prezydenckich i wyrzucenie w błoto 50 milionów złotych na jej przeprowadzenia. Ale trzy decyzje obecnych władz są krzepiące. I wszystkie trzy łączy coś, co wydaje mi się wielce pozytywne…
Czytaj dalej…
52.263390
20.987440
Coraz bardziej słuchane “Przygody Wuja Alberta” (radio TOK FM, autor – Maciek Zembaty) osiągnęło skromny jubileusz: nadano dziesiątą audycję. Aby fakt ten uczcić załączamy nagranie pieśni polityczno-kryminalnej “Mój biedny starszy brat” w genialnym wykonaniu Piotra Fronczewskiego. Pieśń pochodzi z najnowszego, jubileuszowego nagrania. Miłośnicy Prawa i Sprawiedliwości proszeni są o niesłuchanie – po się mają denerwować?
Download: MojBiednyStarszyBrat-PF.MP3
Zabawnie. Nieco niżej pogadaliśmy sobie o pani Kazi Szczuce i stawianych jej – idiotycznych, moim zdaniem – zarzutach, a już szykuje się nam temat niebezpiecznie podobny. Nie chcę niczego sugerować, ale odnajdźcie na antenie Radia TOK.FM cykliczne słuchowisko “Przygody Wuja Alberta” Maćka Zembatego i posłuchajcie (poszły już dwa odcinki, zerowy i pierwszy). “Przygody” nadawane są w dwóch wersjach: light w godzinach “normalnych” i hard po północy. Nawet wersji light nie polecam jednak do słuchania małolatom (i tak będą słuchać, ale niech to robią sami – w towarzystwie mamuśki, zwłaszcza choćby w części radiomaryjnej, awantura pewna). Czytaj dalej…
Okrrropnie się media rozgadały na temat wczorajszego plenum KC… przepraszam, zbiórki episkopatu, na której debatowano m. in. czy nadal hodować w kraju rydzyki, czy też może hodowlę zakończyć jako moralnie nieopłacalną. Tyle, że więcej tego gadania i spodziewań końca hodowli było przed plenum, a komentarze po - jakoś ucichły. Zdumiewa mnie naiwność koleżeństwa: rydzyki w sosie palestyńskim to przecież ulubiona potrawa większości hierarchów, podawana zaś do kaczek – to ponoć specjał. Przeniesienie hodowli – powiedzmy, do jakiejś przyklasztornej piwniczki w Afryce czy nawet we Włoszech – nie wchodziło tedy w rachubę de la montagne; nie mówiąc już o całkowitej likwidacji. Tyle słów Szatana, czyli moich prywatnych złośliwostek – a teraz czas na spokojną analizę sytuacji. –Czytaj dalej
Mediarun.pl: Dyrekcja Radia BIS poinformowała, że postanowiła anulować karę pieniężną za nieprawidłowe nazywanie dnia 1 listopada. Rzeczpospolita podała wczoraj, że dyrektor chciał karać dziennikarzy, jeśli na antenie powiedzą “Święto Zmarłych” zamiast “Dzień Wszystkich Świętych”. Dziennikarze mieli płacić tysiąc złotych. No i okazuje się, że obśmianie tego kretyństwa przez właściwie wszystkie liczące się media – pomogło. Ktoś oprzytomniał, ale… Czytaj dalej…
Komentarze