Tym razem – wyjątkowo, nad czym boleję – chyba nie będzie o polityce, ale o psach. Jak zapewne stali bywalcy tego miejsca pamiętają – mam w domu nowego czworonożnego przyjaciela. Tej samej “marki” co poprzedni, czyli pinczer miniaturowy, inaczej zwany ratlerem. Tak na marginesie: nie wiem, czy nazwa “ratler” (łowca szczurów) jest w tym wypadku adekwatna, bo nie było okazji sprawdzić; ale “pinczer” – czyli “szczypacz” jest dobrana idealnie. Facet - ma obecnie około 7 miesięcy – uwielbia tę czynność, w szczególności usiłuje z upodobaniem uszczypnąć piekielnie ostrymi zębami właściciela w… oko. Czytaj dalej…
Straszne oburzenie w kołach prawicowych po masakrze w Oslo: jak media śmią mówić o “chrześcijańskim ekstremiście” – skoro chrześcijaństwo to, jak wiadomo, sama słodycz, nadstawianie drugiego policzka itp. Nie przypomnę tu krucjat (nb morderca coś tam w tej kwestii majaczył), ani inkwizycji, ani nawet strzelania w Usiech do ginekologów dokonujących aborcji – bo to byłoby zbyt łatwe. Czytaj dalej…
Nie przepadałem dotychczas za ministrem Sikorskim, delikatnie mówiąc. Jego ostentacyjny antykomunizm jest dość drażniący, ta “strefa zdekomunizowana” wyznaczona wokół posiadłości – idiotycznie pozerska, powtarzany zaś konsekwentnie pomysł wyburzenia Pałacu Kultury – wręcz kretyński. Nie podoba mi się też jego podkreślanie swojego ”czynnego udziału” w walkach w Afganistanie za czasów interwencji radzieckiej: jeśli to prawda, to złamał zasady etyczne korespondenta wojennego (którym podobno był), bo dziennikarzowi w takiej sytuacji w ogóle nie wolno wziąć broni do ręki; jeśli zaś nieprawda – no to chyba jeszcze gorzej, bo uprawia niezbyt etyczny “piar” i podlizuje się prawicy; nie mówiąc o tym, że osobiście nie chwaliłbym się wspieraniem talibów nawet wówczas, gdy jeszcze nie było do końca wiadomo, że to sukinsyny. Ale, jak słusznie pisze w dzisiejszej “Wyborczej” Jacek Żakowski – człowiek traktowany w całości nie jest nigdy jednoznaczny; jednoznaczne mogą być tylko jego poszczególne czyny. No i ministrowi Sikorskiemu zdarzyło się coś, za co go muszę z czystym sumieniem pochwalić. Czytaj dalej…
Oj, nie lubimy my prawdy o sobie.
My – Rycerze Niepokalanej. My Chrystusiki Narodów. My – sama Dobroć, Mądrość i – oczywiście – Wiara Święta. Jak nam jakiś Gross trochę prawdy powie, to już byśmy kęsim czynili jemu i całej rodzinie. My, Kibole Sprawy Narodowej.
A teraz nam te parszywe Niemce dokładają. Poczytajcie; nie będzie miło: Czytaj dalej…
Jarosław Kaczyński znowu w kolejną miesięcznicę katastrofy smoleńskiej wykonał na czele ryczącego tłumu zwolenników swój marsz z pochodniami pod Pałac Prezydencki. Znów płonęły pochodnie, znów wznoszono okrzyki “Polacy, obudźcie się!”; sam przywódca słowa te powtórzył kilka razy…
No więc tak: wyjaśniając uprzejmie, że uważam JK za człowieka inteligentnego i nieźle wykształconego – a nawet do pewnego stopnia erudytę (czego dowodem może być choćby użycie przezeń słynnego cytatu z Ujejskiego o “innych szatanach”, które wywołało mnóstwo zdumienia u niedokształconych komentatorów) nie mogę uwierzyć, by był on nieświadomy tego, co mówi i robi. Tym bardziej, że media – nieśmiało, bo nieśmiało – już jednak zwracały na sprawę uwagę. Czytaj dalej…
Jak zapewne dla wszystkich bywalców tej witryny jest jasne – głosowałem w wyborach prezydenckich na Bronisława Komorowskiego raczej przeciwko horrorowi Kaczyńskiego (i trochę też dlatego, że pan Bronisław jest kuzynem mojej miłej i lubianej młodszej koleżanki szkolnej, Majki), niż z głębokiego przekonania, iż jest to najwłaściwsza w Polsce osoba na to miejsce. Bardzo się cieszę, że dziś mogę powiedzieć z pełną odpowiedzialnością za słowo powiedzieć, że jest to coraz bardziej mój prezydent. Zachował się po trzykroć bezbłędnie. Czytaj dalej…
No i znów mamy pasztet. Prokuratura zatrzymuje pana Zakajewa, przywódcę “dzielnych Czeczenów”, którzy zorganizowali sobie swój globalny zjazd akurat w Pułtusku (na co, naturalnie, ktoś im zezwolił…). Oczywiście – rząd “idzie na pasku Ruskich”. Jazgot, łomot. Rzecz spada opozycji pisowskiej wręcz z nieba, bo wczorajsze protesty w sprawie przeniesienia wiadomego krzyża do kaplicy w Pałacu Prezydenckim zgromadziły w sumie kilkaset osób – przy czym na moje oko ów tłumek dzielił się mniej więcej na trzy równe części: przeciwników, zwolenników i… fotoreporterów oraz kamerzystów telewizyjnych.
Moje zdanie w tej sprawie jest wysoce niepoprawne politycznie, niestety.
Czytaj dalej…
52.263390
20.987440

Bitwa Warszawska
Ależ był rejwach, kiedy pan minister Drzewiecki wypowiedział te słowa! Aż się sam pan minister – skądinąd w najmniejszym stopniu nie bohater mojej bajki – zacukał i wił jak piskorz; chyba wręcz rzeczywiście uznał, że powiedział coś okropnego. A tymczasem – co krok potwierdzenie tej opinii, choćby w tej idiotycznej i ohydnej w swej wymowie Wojnie Krzyżowej. A oto kolejny dowód, świeżutki. Nacjonalistyczny tłumek uniemożliwił zrobienie porządnego grobu poległym pod Ossowem przeciwnikom; nie wystawienie pomnika, jak chciała ta chora nienawiścią publika, ale uporządkowanie grobu. Poczytajcie o szczegółach.
Czytaj dalej…
52.263390
20.987440
Komentarze