Odszedł Janek Suzin. Jeden z moich najbliższych przed laty przyjaciół; a właściwiej mówiąc – serdecznych kumpli. Król życia. Erudyta, świetnie wykształcony, znający języki, bardzo zdolny architekt, z najlepszej rodziny, jaką sobie można wyobrazic. Dysponujący cudownym głosem i nienaganną dykcją blisko dwumetrowy, wiecznie chłopięcy dryblas. Spiker telewizyjny o najdłuższym stażu zawodowym na świecie w historii XI Muzy. Zasłużenie wielbiony przez – z reguły traktowane najzupełniej instrumentalnie – damy, do których potrafił docierać bezbłędnie, tej co trzeba było - recytując poezje Ronsarda w oryginale, tej co trzeba – proponując wprost najrozmaitsze zabawy. Nie przypominam sobie, by mu się w tej dziedzinie coś nie udało. Czytaj dalej…
Wiele, wiele lat temu uczestniczyłem w masówce (kto jeszcze pamięta to słowo?). W jej trakcie pewien działacz partyjny – zwracając się do młodzieży – użył profetycznego, jak się okazało, zwrotu, który wywarł na mnie wrażenie niezatarte do dziś. Wykrzyknął był mianowicie z emfazą „Młoda polska degeneracjo”…
Czyżby przewidział rozwój polskich mediów elektronicznych? Czytaj dalej…
Mój dostawca kablowy okazał się łaskawy: bez dopłat dołożył do cyfrowego menu kilkanaście kanałów, które dotychczas były dostępne tylko jako analogowe. W ten sposób wszystkie mam na jednym pilocie, co jest – naturalnie – wygodniejsze. I wszystko byłoby więcej niż przepięknie, gdyby nie to, jakie to są kanały. Pooglądałem trochę – i resztki włosów stoją mi sztywno dęba. W sumie oferta łączna jest teraz dość makabryczna. Czytaj dalej…

Miasto Kraków jest młode duchem. Oto kolejny dowód: dziś właśnie dowiedziałem się, że zafundowało sobie wirtualny spacer; zupełnie niezły w realizacji i ciekawy. No i odbywając ów spacer trafiłem – bo zresztą tego szukałem – na Muzeum Farmacji. Miejsce przeciętnemu turyście mało chyba znane, a warte zwiedzenia; stamtąd właśnie pochodzi ilustrujące ten ten tekst zdjęcie.
Dla mnie to miejsce ważne nie tylko i nie przede wszystkim dlatego, że piękne i urokliwe. Głównie dlatego, ze to miejsce mojego debiutu telewizyjnego sprzed niemal dokładnie półwiecza. Czytaj dalej…
Ostatnich kilka dni – a właściwie wieczorów – spędziłem przed telewizorem, oglądając z entuzjazmem pewien serial. Ten serial nazywał się “transmisje z konkursu im. H. Wieniawskiego” i zajmował po kilka godzin dziennie na kanale TVP Kultura. Konkurs – w ostrej rywalizacji – wygrała doskonała Koreanka Soyoung Yoon. Drugie miejsce zajęła świetna Japonka Miki Kobayashi, trzecie – Niemiec, Stefan Tarara. Serial – jak to dobry serial – miał swoją dramaturgię: wielkim suspensem na przykład było właśnie trzecie miejsce Tarary, który koncertowo… spieprzył wykonywany koncert Wieniawskiego, ale mimo to pokonał grającego na wspaniałym Stradivariusie Kazacha Erzhana Kulibajewa (nie mogę się przyzwyczaić do – idiotycznej i pretensjonalnej moim zdaniem – angielskiej transkrypcji cyrylicy, nakazującej pisać Kulibaev...). Czytaj dalej…
Lata temu mój ówczesny – i do dziś – serdeczny przyjaciel, świetny naukowiec, który też z wielkim powodzeniem próbował w swoim czasie sił na polu literatury science-fiction, ale objąwszy ważne międzynarodowe stanowisko uznał to zajęcie – niesłusznie zresztą – za niepoważne, zadzwonił do mnie i zaczął mi opowiadać o debiutującym wówczas młodym autorze. – Wiesz - mówił - wygląda okropnie: jakiś taki pryszczaty niechlujny spaślak; wiedzę też ma niewielką, ale łatwość pisania – szaloną. Sądząc po debiucie - mówił przyjaciel – mogą być z niego ludzie, jak się trochę poduczy. No i jeśli nie da się kupić jako pałkarz, bo z tą łatwością pisania będzie cennym łupem dla różnych nieciekawych środowisk. Bo nos mi mówi – kontynuował przyjaciel – że facet będzie miał mnóstwo kompleksów i wyhoduje w sobie solidny zasób bezinteresownej nienawiści i zawiści. A poglądy ma zdaje się mało ciekawe, jeśli w ogóle jakieś…
Czytaj dalej…
Długo nie pisałem w tym miejscu. Wyjątkowo długo; że zaś niektórzy czytelnicy z tego tytułu dali mi tzw. opr – muszę się wytłumaczyć. Powodów otóż mojego milczenia jest kilka; wymienię je nie w kolejności wagi, ale tak, jak spływają na klawiaturę.
Po pierwsze tedy – dokonywane przeze mnie zmiany w “Studiu Opinii”. Przeszliśmy mianowicie na WordPressa, którego po prostu uwielbiam. Niegdyś kibicowałem Joomli, ale ten skrypt strasznie żre zasoby serwera – no i rozmaitych wtyczek i dostępnych funkcji WordPress ma chyba więcej. Jest przy tym wyjątkowo łatwy w obsłudze i mogłem z czystym sumieniem dać wybranym kolegom dostęp do panelu administracyjnego – bez obaw, że coś szczególnie schrzanią. No, ale to wymagało sporo czasu – co pojmie każdy, kto kiedykolwiek przenosił witrynę z jednego systemu na drugi. W każdym razie, jakby kto był ciekaw – informuję, że postawienie dość złożonej witryny od nowa to ładnych kilka dni roboty po parę godzin, lekko licząc. Czytaj dalej…
Wczoraj wieczorem zadzwonił do mnie wielki bluesman Tadek Klimonda, genialny akordeonista, świetny kompozytor i najbliższy przyjaciel – a także: niezawodny opiekun – Maćka Zembatego. - Dwie godziny temu – powiedział łamiącym się głosem – Maciek zmarł w Szpitalu Bielańskim.
Pogrzeb Maćka 8 lipca 2011 (piątek), Cmentarz Wojskowy Powązki, Warszawa, godz. 14:00
Maćka znałem z pół wieku – a przez ładnych parę ostatnich lat byliśmy sąsiadami, klatka w klatkę w tym samym bloku. Wpadałem do niego dość często, prawdę mówiąc głównie po to, by pogadać – ale pretekstem były z reguły jakieś kwestie informatyczne: Maciek był, niestety, kompletnym w tym względzie antytalentem i laikiem. Ekspertem był – jak sam żartobliwie podkreślał głównie - w… gotowaniu i hodowaniu kotów; skromnie pomijał fakt, że dla wielu był ikoną polskiego bluesa i uosobieniem czarnego humoru. O swoim fenomenalnym basie mówił – ot, genetyczny wybryk natury… Czytaj dalej…
Cała Polska (a w każdym razie ta “medialna”) zatrzęsła się z oburzenia. Premier Donald Tusk zachował się po seksistowsku! Zrobił jakąś nieskromną uwagę na temat dekoltu pewnej dziennikarki! Cóż za faux pas! Od konserwatywnej prawicy i katolików po progresistki feministyczne – wszyscy się zgorszyli. Tymczasem… zanim przejdę do istoty sprawy, pozwolę sobie przypomnieć PT Czytelnikom pewien ohydny dowcipas, wyjaśniający istotę Teorii Względności. Otóż anegdotka ta mówi, że jeśli pan Kowalski wetknie panu Malinowskiemu nos w tyłek, to obaj panowie mają nosy w tyłkach, tylko dla każdego z nich znaczy to całkiem co innego. No i właśnie.
Czytaj dalej…
Na Woronicza błazny tam rządzące wykonały kolejne salto. W ostatnim okresie najpierw królowała jakiś czas egzotyczna i dość obrzydliwa koalicja PiS-SLD, potem chłopcy ze stowarzyszenia Ordynacka gładko wyślizgali cuchnącego koalicjanta i jakieś pół roku rządzili sami, blokując w dodatku śmieszną instytytucję pod tytułem Krajowa Rada Radia i Telewizji, której skutecznie uniemożliwiali wybór rad nadzorczych; wreszcie – gdy skończył się okres zawieszenia odstawionych poprzednio prezesów z PiS – do akcji wkroczył ponoć przedstawiciel Skarbu Państwa, czyli PO, śmiertelnego ponoć wroga pisuarów – i zagłosował przeciw lewicy. W efekcie u władzy są znów panowie Orzeł i Tejkowski. Tym razem wygląda na to, że klowny w trakcie skoku napaskudziły sobie na puste łby; z tym, że nawet głupia gawiedź się już nie śmieje. Rechocą tylko managerowie błaznów.
Czytaj dalej…
Coraz rzadziej oglądam mój niegdyś ulubiony kanał informacyjny, czyli TVN24. Głównie dlatego, że notorycznie łamią tam najświętszą zasadę dziennikarstwa informacyjnego, jaką jest konsekwentne oddzielanie informacji o faktach od opinii o nich. Już nie chodzi nawet o to, że prezenterzy komentują wiadomości mimiką, intonacją i innymi zachowaniami niewerbalnymi; oni po prostu wchodzą w sam środek przekazu ze swoją – głupawą na ogół i stronniczą – gadką; a to już jest kryminał niezależnie od tego, czy się z ich opiniami zgadzam, czy nie. Szukam więc po innych podobnych kanałach – i byłbym skłonny powiedzieć (przy wszystkich zastrzeżeniach, o których przy innej okazji), że zupełnie niezłe były ostatnio “Wydarzenia” Polsatu. Ale w pierwszy dzień Saturnaliów (bo to przecież właśnie te święta były, nieprawdaż?) zasunęli tak, że mi się słabo zrobiło…
Czytaj dalej…
52.263390
20.987440
Komentarze