Wiele, wiele lat temu uczestniczyłem w masówce (kto jeszcze pamięta to słowo?). W jej trakcie pewien działacz partyjny – zwracając się do młodzieży – użył profetycznego, jak się okazało, zwrotu, który wywarł na mnie wrażenie niezatarte do dziś. Wykrzyknął był mianowicie z emfazą „Młoda polska degeneracjo”…
Czyżby przewidział rozwój polskich mediów elektronicznych? Czytaj dalej…
Na Woronicza błazny tam rządzące wykonały kolejne salto. W ostatnim okresie najpierw królowała jakiś czas egzotyczna i dość obrzydliwa koalicja PiS-SLD, potem chłopcy ze stowarzyszenia Ordynacka gładko wyślizgali cuchnącego koalicjanta i jakieś pół roku rządzili sami, blokując w dodatku śmieszną instytytucję pod tytułem Krajowa Rada Radia i Telewizji, której skutecznie uniemożliwiali wybór rad nadzorczych; wreszcie – gdy skończył się okres zawieszenia odstawionych poprzednio prezesów z PiS – do akcji wkroczył ponoć przedstawiciel Skarbu Państwa, czyli PO, śmiertelnego ponoć wroga pisuarów – i zagłosował przeciw lewicy. W efekcie u władzy są znów panowie Orzeł i Tejkowski. Tym razem wygląda na to, że klowny w trakcie skoku napaskudziły sobie na puste łby; z tym, że nawet głupia gawiedź się już nie śmieje. Rechocą tylko managerowie błaznów.
Czytaj dalej…
Słuchałem ostatnio jednej z moich ulubionych radiostacji, w której występował pewien młody dżentelmen, komentujący poczynania rządu w jakichś tam kwestiach ekonomicznych. No i cholera mnie strzeliła kilkakrotnie. Po pierwsze dlatego, że nie wierzę w żadnych ekspertów w wieku lat dwudziestu i kilku, a już w dziedzinie gospodarczej w szczególności; po prostu, coś takiego nie występuje w naturze. Po drugie dlatego, że prowadzący zapowiedział owego szpenia jako eksperta do spraw – takich to a takich; tymczasem ekspertem się jest od czegoś. Po trzecie, bowiem ów “ekspert” robił – wielokrotnie – dwa wyjątkowo rozwścieczające mnie błędy językowe; błędy, które niestety występują nagminnie. Czytaj dalej…
Posłuchałem wczoraj na antenie radia TOK-FM archiwalnych nagrań wywiadów (rozmów, narad?) dziennikarzy “Polityki” – Daniela Passenta i Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego – z działaczami związkowymi Stoczni Gdańskiej z 1980 roku. Powiem w związku z tym coś wysoce niepolitycznego, co bez wątpienia ściągnie gromy na moją siwą i łysiejącą głowę: te nagrania są porażające. Rozmawia otóż dwóch błyskotliwych inteligentów z grupą dość prostych ludzi (Wałęsa, Pieńkowska, Gwiazda, Borusewicz), którzy najwyraźniej w świecie zbyt wiele nie pojmują z otaczającej ich rzeczywistości. Ich pomysły są prymitywne, w większości koszmarnie bezsensowne, mętne, wewnętrznie sprzeczne, wybełkotane fatalnym językiem – i nic tu nie zmieni fakt, że najpewniej wynikają z wielce szlachetnych pobudek. Różnica poziomów dyskursu wywiadujących z wywiadowanymi jest przeraźliwa…
Czytaj dalej…
52.263390
20.987440
Poprzedni odcinek skończyłem tak: Nadawcy zatem – podświadomie, lub świadomie – muszą swoimi kanałami przekazywać nam informację dużo bardziej agresywną i bardziej przy tym zwięzłą, żeby wygrała ona konkurencję z tą nadawaną na kanale równoległym.
To też wpływa na tabloidyzację, która w tym kontekście jawi się jako coś niemal nieuniknionego; co nie znaczy bynajmniej – pożądanego.
A w dodatku rozbudował się – i w ogóle powstał
52.263390
20.987440
…są coraz gorsze, głosi powszechna opinia. Dominuje poetyka „krwi i spermy”, dziennikarze popisują się zdumiewającym poziomem nieuctwa i nieznajomości ojczystego języka (nie mówiąc już o obcych), publicystyka sprowadza się do organizowania agresji i sterowania nią, coraz bardziej uprawniony jest sąd, iż treści poznawcze, polityczne i te z dziedziny kultury – specjalnie wysokiej – służą jedynie jako pretekst do nadawania coraz bardziej chamskich i ogłupiających reklam…
Jeśli nawet opinia ta nie jest do końca prawdziwa – może być bowiem w jakiejś mierze wyrazem i skutkiem zachodzących dziś w skali globalnej szybciej niż kiedykolwiek przemian obyczajowych i, ogólniej, cywilizacyjno-technicznych, o czym jeszcze będzie niżej mowa – to zawarte w niej sądy są na tyle alarmujące, że warto się nad nimi pochylić.
Pozostawiając szczegółowe analizy naukowe medioznawcom i socjologom – pragnę się w tym krótkim szkicu zająć dosłownie kilkoma aspektami istniejącej sytuacji z punktu widzenia praktyka z półwiecznym już dziś doświadczeniem dziennikarskim.
Czytaj dalej…
Naprawdę, z żalem to piszę, bowiem Radio TOK FM jest moją ulubioną stacją. Są – jak na dzisiejsze czasy – doskonali; w tym sensie, że poza niezłą informacją mają inteligentną publicystykę i trochę bardzo dobrej rozrywki, w tym świetną muzykę. Odbiegają o lata świetlne poziomem od powszechnego obecnie modelu “akustycznego słupa ogłoszeniowego” dla idiotów oraz różnych radyj katolickich i innych propisowskich śmieci. Mają też serwis internetowy. Zupełnie niezły. No, ale zdarzają się tam wtopy haniebne. Oto przykład; oprócz linka podaję tekst inkryminowanej inforacji, nad którą popastwię się niżej.
Czytaj dalej…
52.263390
20.987440
Jeśli ktoś zasługuje na miano dziennikarskiego symbolu stanu wojennego, to chyba najbardziej Marek Barański.
Napisałem to zdanie i natychmiast doszedłem do wniosku, że jest ono w dużej mierze bez sensu. Ani bowiem Marek nie pojawiał się po 13 grudnia na ekranie telewizora w mundurze (co podobno jest czynem hańbiącym i stygmatyzującym, choć – jako żywo – nie mam pojęcia dlaczego), ani nie pełnił jakichś szalenie wysokich funkcji kierowniczych (swoją drogą, czy ktokolwiek w ogóle pamięta, kto podówczas był naczelnym DTV? Albo – oczko wyżej – szefem zespołu programu telewizyjnego? A to przecież byli właściwi decydenci…). Marek był po prostu w DTV redaktorem-wydawcą, czyli w dniu swego dyżuru odpowiadał za dobór tematów i układ ich kolejności na antenie w postaci tzw. szpigla) i od czasu do czasu komentatorem. W sumie – typowy średni szczebel. Było takich co najmniej kilku. Dlaczego więc padło na niego?
Czytaj dalej…
52.263390
20.987440
Tak się składa, że ktoś, kogo znam, został nie tak dawno redaktorem naczelnym pewnego pisma. Pismo nie jest specjalnie ważne, ani nie należy do mainstreamu; jest oczywiście wydawane prywatnie. No i mój znajomy zaczął ochoczo działać; a jego działania do tego stopnia mi się nie podobają, że muszę o tym napisać. Bez nazwisk, nazw i bez tytułów; nie chodzi mi bowiem o interwencję, ale o problem.
Otóż człowiek, który zostaje redaktorem naczelnym, ma z grubsza dwie strategie do zastosowania: albo przyjmie na siebie rolę reprezentanta wydawcy/właściciela wobec zespołu, albo rolę przywódcy i przyjaciela zespołu (jakikolwiek on jest), reprezentującego ów zespół wobec właściciela.
Czytaj dalej…
Pisałem już wielokrotnie o potwornych błędach erudycyjnych, dykcyjnych i językowych, popełnianych przez lektorów i prezenterów, zarówno telewizyjnych, jak i radiowych. Jest to, rzecz prosta, typowe rzucanie grochem o ścianę, bowiem jak – dla przykładu – mówili “zo” zamiast “zoo”, tak mówią, i to coraz częściej. Gdy błędy takie popełnia jakiś nikomu nieznany debiutujący palant, macham już ręką; kiedy jednak strzelają byki ludzie, których skądinąd lubię i widzę lub słyszę, że mają pewne predyspozycje do wykonywania zawodu – cierpię. Ostatnio przykład z Radia TOK FM: obdarzona rzeczywiście wspaniałym głosem pani Elżbieta Mazur odczytała tytuł opery Pendereckiego “Diabły z Loudun” jako “Diabły z Lołdun” ( w dodatku z niewłasciwym akcentem) i zaraz potem zaakcentowała “tournee” na pierwszej sylabie! Powtarzam: jeśli chcesz wykonywać ten zawód – musisz spośród trzech głównych języków europejskich (angielski, francuski, niemiecki) znać konwersacyjnie co najmniej jeden, biernie zaś oba pozostałe.
Czytaj dalej…
Jak podaje “Press“, program pierwszy Polskiego Radia wycofuje się z pewnych bulwersujących decyzji sprzed paru miesięcy. “Sygnały dnia” znów poprowadzą zawodowi dziennikarze radiowi a nie prezenterzy telewizyjni i dziennikarze prasowi. Powrót do dawnej koncepcji zarządził nowy dyrektor Jedynki Jacek Sobala. Od poniedziałku poranne pasmo poprowadzą na zmianę dwa duety radiowe: Wiesław Molak i Marek Mądrzejewski oraz Grzegorz Ślubowski i Kacper Kaliszewski. Rozmowy z politykami (7.15, 7.45) poprowadzi Jacek Karnowski, wicedyrektor Informacyjnej Agencji Radiowej. –Czytaj dalej
Komentarze