The WordPress.com stats helper monkeys prepared a 2011 annual report for this blog.
Here’s an excerpt:
The Louvre Museum has 8.5 million visitors per year. This blog was viewed about 120 000 times in 2011. If it were an exhibit at the Louvre Museum, it would take about 5 days for that many people to see it.
Mój dostawca kablowy okazał się łaskawy: bez dopłat dołożył do cyfrowego menu kilkanaście kanałów, które dotychczas były dostępne tylko jako analogowe. W ten sposób wszystkie mam na jednym pilocie, co jest – naturalnie – wygodniejsze. I wszystko byłoby więcej niż przepięknie, gdyby nie to, jakie to są kanały. Pooglądałem trochę – i resztki włosów stoją mi sztywno dęba. W sumie oferta łączna jest teraz dość makabryczna. Czytaj dalej…
Piękna liczba. Potrojony kwadrat piątki. Liczba atomowa renu. Limit wieku dla senatora w Kanadzie. Numer gromady kulistej w gwiazdozbiorze Strzelca w katalogu Messiera. Rok, w którym podobno urodził się rzymski historyk Swetoniusz. I – co dla mnie najważniejsze - liczba lat, które udało mi się przeżyć.
Nadziało mi się przez te trzy ćwierci wieku od cholery. Przeżyłem ucieczkę z bombardowanej rodzinnej Warszawy na Kresy; potem ucieczkę stamtąd – przez zieloną granicę – znowu do Warszawy, bo zaczęły się wywózki Polaków, o czym pewien Okrutny Komuch uprzedził moją matkę i namówił ją do powrotu do Polski. Potem przeżyłem całą okupację w znanym dziś zupełnie skądinąd mieście Pruszkowie. Na własne oczy widziałem egzekucję zbiegłych ze słynnego pruszkowskiego obozu trzech Żydów i własnym nosem czułem w jakiś czas potem zapach ich ciał przy powojennej ekshumacji. Sam ze trzy razy stałem z matką pod ścianą i czekałem na rozwałkę. Widziałem – choć dorośli dość starannie usiłowali to przede mną ukryć – schowane w biurku spluwy i wiedziałem po co młodzi ludzie je stamtąd biorą jadąc do Warszawy; bywało, że wracali nie wszyscy i nie w całości. Czytaj dalej…
Powstaje fundacja “Też chcemy być”, założona przez moich przyjaciół – Sławka i BlankęPopowskich. Polecam stronę Fundacji; tam znajdziecie szczegóły. Z grubsza biorąc chodzi o swoisty coming-out tych, którzy mają dzieci niesprawne umysłowo – a także o stworzenie pewnej wspólnoty wokół tej sprawy. A oto teledysk świąteczny, przygotowany przez ludzi dobrej woli, podopiecznych Fundacji oraz studentów Wyższej Szkoły Dziennikarskiej im. Wańkowicza.
Miasto Kraków jest młode duchem. Oto kolejny dowód: dziś właśnie dowiedziałem się, że zafundowało sobie wirtualny spacer; zupełnie niezły w realizacji i ciekawy. No i odbywając ów spacer trafiłem – bo zresztą tego szukałem – na Muzeum Farmacji. Miejsce przeciętnemu turyście mało chyba znane, a warte zwiedzenia; stamtąd właśnie pochodzi ilustrujące ten ten tekst zdjęcie.
Dla mnie to miejsce ważne nie tylko i nie przede wszystkim dlatego, że piękne i urokliwe. Głównie dlatego, ze to miejsce mojego debiutu telewizyjnego sprzed niemal dokładnie półwiecza. Czytaj dalej…
Autor niniejszego bloga urodził się dawno: w roku 1936, czyli jest mocno przedwojenny. Z wykształcenia jest matematykiem; przez wiele lat wykonywał ten zawód jako nauczyciel akademicki w kilku wyższych uczelniach (w tym - co sobie ceni najwyżej - w UW); był również pracownikiem PAN, zaś przez pięć lat miał zaszczyt być także członkiem Komitetu Prognoz PAN "Polska 2000 Plus". Szczyci się tym, że wchodził w skład zespołu programistów pierwszej polskiej maszyny matematycznej XYZ.
Od wielu lat zajmuje się zawodowo dziennikarstwem, szczególnie naukowym. Od paru lat jest aktywnym zawodowo emerytem, związanym z grupą "Studia Opinii".
Ten blog jest odbiciem wyłącznie osobistych poglądów autora. Nie jest przez nikogo - ani przez żadną organizację czy instytucję - sterowany.
Autor - zwany także przez niektórych Gospodarzem, co sprawia mu dużą przyjemność - bardzo uprzejmie prosi, by nie próbować przesadnie agresywnie komentować zamieszczanych tu tekstów.
W szczególności autor uprzejmie zawiadamia, że chamstwo, w tym użycie niektórych słów powszechnie uważanych za niestosowne, i antysemityzm nie będą w tym miejscu tolerowane, autorzy zaś takich wypowiedzi zostaną zablokowani.
Na wszelki wypadek odsyłane są do moderacji komentarze, których autorzy nie maja ani jednego komentarza uprzednio zaaprobowanego przez Autora blogu.
Autor przeprasza, ale uważa ten kawałek Internetu za własny i nie zezwala tu na intelektualne kibolstwo.
Uwaga specjalna Autor uprzejmie prosi PT Komentatorów, by nie nazywali go megalomanem, pyszałkiem, besserwiserem, złośliwym staruszkiem, osobą całkowicie zdemoralizowaną, kosmopolitą itp. Szkoda czasu i klawiatury: autor wie o tym wszystkim doskonale i zgadza się z tymi określeniami w pełni. Dodaje również na wszelki wypadek chętnym do odkrywania tajemnic przeszłości, iż jeden z jego dziadków był niemieckim bankierem, drugi - polskim lewicowym terrorystą, ojciec zaś - obywatelem USA. Poza tym autor przyznaje bez tortur, że jest filosemitą, rusofilem i germanofilem. A także dowolnym innym -filem. A, i jeszcze: oczywiście, zakamieniałym ateistą.
Komentarze