Troszkę gastronomicznej makabry dla smaku
Strasznie jesteśmy na ogół – ze mną włącznie, niestety – poważni i zgryźliwi. No to może dzisiaj sobie troszkę pożartujemy. Jest taka witryna poświęcona różnym projektom plastycznym – Design Swan – którą po prostu uwielbiam. Proponuję dla uczczenia Wszystkich Świętych (jak kto woli: Święta Zmarłych) obejrzeć nieco ekstrawaganckie, ale swoją drogą inspirujące pomysły… kucharzy. Jedno zdjęcie, pyszne ciasteczka-paluszki, obok; kolejne poniżej, a reszta w witrynie; tamże przepisy na te pyszne danka. Mnie specjalnie przypadło do gustu zdjątko – jakby to powiedzieć – aborcyjne… Smacznego.
Ludziska, mające problem z definicją życia napoczętego i jego tzw. świętością – a jednocześnie żądające zakazu różnych co ciekawszych eksperymentów, nie mówiąc już o in vitro – będą miały nowy orzech do zgryzienia, co nie bez złośliwej satysfakcji odnotowuję. Otóż naukowcy amerykańscy metodami zgoła niekonwencjonalnymi wyhodowali ludzkie nasienie i jajeczka. To wydarzenie może odmienić sposób postrzegania rodzicielstwa i przychodzenia człowieka na świat – pisze Daily Mail, a za nim
“Super Express”: Ekspertyzy, które zostały przeprowadzone w sprawie rzekomego cudu w Sokółce,
Tytuł znanego włoskiego filmu z 1976 roku (nieco zmodyfikowany) przypomniał mi się natychmiast, gdy oglądałem dzisiejszą konferencję Mariusza Kamińskiego. Ten facet ma – nawiasem mówiąc – przedziwne właściwości przemiany: na przykład, jak wygodnie mu być funkcjonariuszem CBA (bo odwołano go z funkcji, ale nie wylano na pysk, więc chce się tam pętać po korytarzach) – to jest; jak niewygodnie (bo funkcjonariuszom nie wolno za dużo gadać, a już zwłaszcza zwoływać z własnej inicjatywy konferencji prasowych) – to nie jest i działa jedynie jako “obywatel”…
W “Gazecie Wyborczej” tekst “
No i znowu mamy narodowo-debilne misteria: walka bokserska, nazwana walką stulecia (swoją drogą, ci specjaliści od sportowego PR mogliby trochę ruszyć tymi kapuścianymi głąbami, nazywanymi niewiadomo czemu głowami, żeby wypuścić z siebie choć ciut mniejszy banał…): Gołota-Adamek, czy jak tam tym dziwnym panom “rozsławiającym imię Narodu Polskiego”, tfu. Jeden podstarzały spaślak, drugi przykościelny bigot, w tle zaś zwyczajne mordobicie za pieniądze; czym to się różni od prostytucji? Tym tylko, że inne części ciała są w robocie, a i przy boksie dużo mniej przyjemności dla wszystkich. Ale media – w orgiastycznym przykucu… Ale notable już grzeją silniki w samochodach, bo elektorat pilnie patrzy, czy aby tej epokowej chwili nie przegapili…
Jechałem dzisiaj z domu na naszą regularną cotygodniową zbiórkę w “Studiu Opinii”. Jestem człowiekiem dobrze zorganizowanym, więc wyszedłem z domu ze sporym zapasem czasu: nie znoszę niepunktualności, u siebie jeszcze chyba bardziej niż u innych. No i w połowie drogi autobus zatrzymała policja, kierując go na trasę zastępczą – która naturalnie natychmiast się śmiertelnie zakorkowała. Z początku nie wiedziałem o co chodzi: nad głową warczały mi policyjne śmigłowce, na każdym skrzyżowaniu stały błyskające “kogutami” radiowozy, po ulicach snuły się zaaferowane patrole z nisko zawieszonymi glockami na biodrach…
Obejrzałem sobie wczoraj “Agent Tomek Story” z udziałem Weroniki M-P w “Teraz My”. Garść refleksji. Pierwsza to taka, że panowie M&S obeszli się z panią Weroniką nader delikatnie. Francja, elegancja – po prostu; całkiem jak nie w tym programie. No, ale dobrze: ładna kobita, po co ją szczypać? Kilka pytań, całkiem zresztą grzecznych, warto by jednak tej urodziwej bizneswoman zadać. Na przykład takie: jakie konkretnie zlecenie miała jej firma w kwestii prywatyzacji WNT? Od kiedy w biznesie umowy zawiera się “na gębę” i przyjmuje zapłatę w gotówce, nie wystawiając rachunku ani innej faktury? Skąd znała prezesa WNT i od jak dawna? Jaki jest związek jej działalności z działalnością tych firm (instytucji?) ukraińskich, które wynajęły lokale od WNT? Te pytania nie padły. I wiele innych…
Irytuje mnie ten cud w jakiejś Pipidówie Dolnej z “transsubstancjacją”. Nie dlatego, że ciemny lud wierzy w brednie, bo zawsze wierzył i dopóki przeciętna wykształcenia owego ludu nie wzniesie się znacznie ponad maturę, to będzie wierzył nadal; to immanentna cecha ciemnego ludu, która potrwa jeszcze długie dziesięciolecia. Nie poradzi się na to szybko nic: zawodzące babiny były i będą, i (ich) Bóg z nimi. Ale irytuje mnie reakcja mediów. I znów: jakiś tam “Dzwonek Niedzielny” czy inna “Kadzielnica” może sobie pisać co chce. Ale normalne media, a już w szczególności państwowe, winny ten smutny i śmieszny incydent po prostu przemilczeć (to reakcja minimum – pożądane maksimum to obśmianie i wyszydzenie, ale rozumiem, że to w Tym Kraju nieosiągalne); robiąc inaczej, choćby dopuszczając do dyskusji “zwolenników” i “przeciwników” upowszechniają idiotyzm, czyli działają na szkodę społeczeństwa. Jakoś nie dochodzi do dyskusji “zwolenników” i “przeciwników” twierdzenia Pitagorasa – prawda?
Nie ukrywam, że jestem sympatykiem TVN24 i kibicuję tej stacji od narodzin. Byli z miejsca świetni technicznie, dynamiczni, ciekawi. Są w ich zespole dziennikarze wybitni; niektórych bardzo lubię i cenię osobiście; są tam też dziewczyny takie, że ja – chłop sędziwy – dostaję oczopląsu z zachwytu (choć lojalnie przyznaję, że przy oglądaniu niektórych innych słabo mi się robi, nie z zachwytu bynajmniej)…


Komentarze