Tarski. Czytać!

Alfred Tarski
Skończyłem właśnie czytanie wspaniałej książki małżeństwa Fefermanów o Alfredzie Tarskim. Wszystkim polecam! A oto dlaczego:
- Po pierwsze, nazwisko Tarskiego jest chyba jeszcze mniej znane w Polsce, niż nazwisko Banach; a obaj byli matematykami genialnymi (choć Banach zajmował się “prawdziwą” matematyką, a Tarski tą częścią matematyki, która nosi nazwę logiki). Tymczasem kulturalny i w miarę wykształcony obywatel naszego kraju oba te nazwiska powinien znać tak samo dobrze, jak Kościuszki, Mickiewicza, Chopina, Kopernika czy JPII. Albo lepiej. W końcu Tarski zdefiniował prawdę (choć tylko dla języków sformalizowanych…).
- Po drugie, książka jest napisana świetnie. Czytałem wiele biografii sławnych ludzi (lubię takie lektury), w których autor podchodzi do swego bohatera na klęczkach, starannie tuszując wszelkie jego słabości i – przy okazji – pozbawiając go wszelkiego człowieczeństwa. Tu – nic takiego. Genialny polsko-żydowsko-amerykański matematyk jawi się nam jako postać pełnokrwista, nie unikająca żadnych uciech życiowych, trudna w pożyciu, czasami nawet okropna.
Przed kilkoma laty namiętnie zbierałem interaktywne encyklopedie na CD i DVD (nawiasem mówiąc: również procesory tekstu). Miałem tego sporą kolekcję, ale w miarę rozrastania się Wikipedii zaglądałem do nich coraz rzadziej; w końcu wszystkie płyty wyrzuciłem. Poza Wikipedią są w końcu w Sieci inne ciekawe encyklopedie – szkoda gigabajtów na dysku. Ostatnio zainstalowałem na próbę Multimedialną Encyklopedię PWN w. 2.0. Obejrzałem - i zdjąłem ją z dysku błyskawicznie.
Niezawodna (to oczywiście tzw. sarkazm) “Rzeczpospolita” wypuściła informację o tym, że przygotowywana jest ustawowa swoboda hulania specsłużb po Internecie w celu namierzania naszego “złego zachowania”. Zostało to szybko zdementowane jako dość typowa “podsrywka” tej gazety w stosunku do platformerskiego rządu, ale – okazuje się – dzwony dzwonią. Choć niezupełnie w tym kościele. Oto list, który otrzymałem prywatnie od jednego mojego kumpla (matematyka zresztą z wykształcenia); prywatnie, więc nie ujawniam nadawcy. Nie o jego osobę zresztą chodzi, ale o istotę sprawy. Poczytajcie:
Jak przypomina Informacyjna Agencja Radiowa, dokładnie rok temu Polska i Stany Zjednoczone podpisały umowę o lokalizacji w naszym kraju elementów tarczy antyrakietowej. Dokument do tej pory nie został ratyfikowany.
Po co się wydaje takie książki? Pytanie retoryczne: po to, by zarobić pieniądze. Ale na książce Larsa Reppesgaarda “Imperium Google” wydawnictwo 
Obejrzałem film, którego – zapewne – nie powinienem był oglądać. Nie wiem, czy ten domowy seans na komputerze był zgodny z prawem; to znaczy – seans na pewno tak, ale uzyskanie filmu zapewne nie. Ale – niech tam; inaczej tego filmu w Polsce obejrzeć się nie da. Obejrzałem bowiem fim genialny, choć jego tematyka jest maksymalnie wredna. Jest to bowiem słynny reportaż niemieckiej artystki,
TVP zawiesiła współpracę z Dodą po jej wypowiedziach na temat Biblii, które zdaniem telewizji mogły obrazić uczucia religijne chrześcijan.W wywiadzie dla Dziennika Doda mówiąc o Biblii, stwierdziła, że “ciężko wierzyć w coś, co spisał jakiś napruty winem i palący jakieś zioła”. Dopytywana, o kim mówi, dodała: “o tych wszystkich gościach, którzy spisali te wszystkie niesamowite historie”.”W związku z wypowiedziami prasowymi Pani Doroty Rabczewskiej, dotyczącymi autorów Biblii, Telewizja Polska podjęła decyzję o czasowym zawieszeniu współpracy z piosenkarką” – można przeczytać w oświadczeniu TVP.Telewizja podkreśla, że “jako nadawca publiczny jest zobligowana ustawowo do podejmowania działańmających na celu kształtowanie szacunku, zrozumienia i dialogu między ludźmi różnych wyznań”.”Niedopuszczalne jest więc, aby w programach TVP występowały osoby, których publicznie głoszone opinie noszą znamiona wypowiedzi obrażających uczucia chrześcijan” – brzmi stanowisko TVP, które podpisał dyrektor biura zarządu TVP Wojciech Bosak. Piosenkarka nie skomentowała decyzji TVP.


Komentarze