Prasowy obyczaj ciekawy jest nadzwyczaj
Byłem świadkiem – na własne oczy i uszy – czegoś niesłychanego (z góry wyjaśniam: to nie jest – jeszcze! – interwencja w konkretnej sprawie, więc zmieniam realia na tyle, by nie można było zainteresowanych identyfikować; proszę tedy nie podejmować takiej próby). Otóż dziennikarz z niewielkiego – acz przyzwoicie wyglądającego i utrzymującego się jakoś na trudnym rynku prasowym - pisemka prowincjonalnego (prywatnego, nie jakiegoś “sieciowego” ) napisał tekst o pasjonującym miejscową społeczność aktualnym wydarzeniu. Tekst był – czytałem i ręczę słowem – zimno obiektywny, zrównoważony i bezstronny; słowem, modelowa relacja reporterska. Został przyjęty do druku – a gdy się ukazał, autor omal nie dostał zawału.


Komentarze