Archiwum

Archiwum dla kwiecień, 2009

Tym razem o liczbach

29-04-2009 B M 10 komentarzy
Tesserakt

Tesserakt

Daję sobie chwilowo spokój gdy chodzi o czwarty wymiar (do problemu wymiarów jeszcze zapewne wrócę) i przechodzę do rudymentów. Matematyka – to po dawnemu nauka “o liczbach i figurach”. Więc będzie o liczbach. Czy znają państwo słowo kwaternion? Założę się, że nie; a to coś w rodzaju liczby właśnie; ściślej, najdalej idące uogólnienie pojęcia liczby, jakie może istnieć. Mówi coś o tym słynne twierdzenie Frobeniusa; słynne przede wszystkim z tego, że jest tak potwornie trudne, że nie uczy się jego dowodu nawet studentów… matematyki. Ale nie o nim jest w dzisiejszej gawędzie mowa, lecz o fascynacji pojęciem liczby Bertranda Russella.

A na animacji obok obracający się tesserakt (czyli taki czterowymiarowy odpowiednik sześcianu); oczywiście w rzucie na płaszczyznę, pośrednio przez zwykłą przestrzeń). Lubię tę figurę. Cholernie uruchamia wyobraźnię…

Czytaj dalej…

Kategorie:naukowe, osobiste

Jestem Berlińczykiem

27-04-2009 B M 20 komentarzy

Ich Bin Ein Berliner! – chciałoby się powtórzyć za Johnem F. Kennedym po opublikowaniu wyników referendum w sprawie wprowadzenia w szkołach stolicy Niemiec obowiązku nauczania religii. Mówiąc krótko: w Berlinie (nie w całych Niemczech, to rozwiązanie czysto lokalne) obowiązkowa jest etyka od 7. klasy; religia jest przedmiotem dodatkowym – i to właśnie bezskutecznie usiłowało zmienić stowarzyszenie “Pro Reli”. Pomysł ten zyskał poparcie jedynie 13% głosujących. Więc raz jeszcze: Ich Bin Ein Berliner, Meine Damen und Herren.

Czytaj dalej…

Jeszcze trochę o tym czwartym wymiarze

21-04-2009 B M 3 komentarzy

Może jeszcze w przyszłości do tego tematu powrócę – bo faktycznie, fascynujący – ale na razie STOP, panie i panowie. Następnym razem będzie już co czymś innym, ale za to zupełnie podstawowym. Tymczasem – zapraszam po raz dziewiąty…

Kategorie:naukowe, różności

W sprawie zdania “Bóg istnieje”

20-04-2009 B M 8 komentarzy

Właściwiej pewno byłoby odpowiedzieć komentatorowi, podpisującemu się “Milosti“, na jego wpis bezpośrednio w dyskusji. Poruszony temat wydaje mi się jednak wart rozważania w lepszym miejscu; nie dlatego, by dyskutować o meritum, ale dlatego, że sprawa stanowi doskonały pretekst do pokazania pewnych subtelności matematycznych i wyjaśnienia istoty naukowego podejścia do dowolnej sprawy. Pisze otóż “Milosti” tak: Jeśli uważa pan, że stwierdzenie “bóg istnieje” jest hipotezą naukową, to proszę o podanie warunków jej obalenia. Jeśli nie jest takim zdaniem, to podpieranie się argumentami naukowymi w dyskusji nt. istnienia boga jest bezsensowne.

Czytaj dalej…

Kategorie:polityczne

Znów jednego mniej…

16-04-2009 B M 6 komentarzy
Jezry Wunderlich (1930-2009)

Jerzy Wunderlich (1930-2009)

Odszedł Jerzy Wunderlich. Ten znakomity dziennikarz – wywodzący się jeszcze z legendarnego zespołu “Sztandaru Młodych” – należał do filarów prawdziwej Telewizji Publicznej, w której był autentyczną gwiazdą już w latach sześćdziesiątych. Zajmował się popularyzacją nauki. Największą popularność zdobył jako główny prezenter i współautor słynnej “Eureki“. Wielokrotnie występował także w roli reportera; jako jeden z nielicznych dziennikarzy miał również pełne uprawnienia realizatora telewizyjnego, w związku z czym wielokrotnie stawał także za konsoletą studia czy wozu transmisyjnego.

Pracowaliśmy razem dość długo. To on wprowadzał mnie w tajniki zawodu – dość krótko, ale jako pierwszy. Potem – tak się złożyło – zostałem jako zastępca naczelnego redaktora programów oświatowych  jego przełożonym; była to czysta fikcja, ponieważ w robotę Jurka nigdy nie ośmieliłbym się ingerować: była zawsze bezbłędna. Jeszcze później obaj byliśmy zastępcami dyrektora programowego TVP.

W “odnowionej”  Telewizji pozwolono Jurkowi zostać. Nadal zajmował się popularyzacją nauki; tym razem skupił się na medycynie. Również w tej dziedzinie osiągał znaczące sukcesy.

Nie był gwiazdą w dzisiejszym sensie tego słowa. Nigdy wokół niego nie było żadnego hałasu ani skandalu. Nienaganne maniery, zimne opanowanie, znakomita znajomość polszczyzny, niezawodne koleżeństwo – ale i umiłowanie weselszych stron życia. Niejeden drink wspólnie wchłonęliśmy. Żegnaj, Jurku.

Kategorie:telewizyjne

Żałoba narodowa w telewizji

14-04-2009 B M 7 komentarzy

W związku z tragicznym pożaarem w Kamieniu Pomorskim Pan Prezydent ogłosił był trzydniową żałobę narodową – poczynając od godziny 0.00 we wtorek, czyli dzisiaj. Ale Telewizja Publiczna zmieniła już wczorajszy program wieczorny; co do intencji, oczywiście słusznie – skoro bowiem coś zarządzono oficjalnie, to należy się do tego zastosować; choćby samo zarządzenie budziło jakieś wątpliwości (dziś w jakiejś dyskusji radiowej słyszałem np. uwagę, że w tym samym dniu zginęło na drogach w wypadkach niemal dwa razy tyle ludzi i nikt z tego powodu flagi do pół masztu nie opuszczał…). Ale, jak mówią żołnierze, rozkaz nie gazeta, do czytania nie służy. No więc intencję szefostwa TVP rozumiem; wykonanie jednak – przepraszam najmocniej, okazja jest wprawdzie smutna i poważna, ale owo wykonanie mnie rozbawiło. Oto bowiem sensacyjny film klasy B lub C z niejakim Stevenem Seagalem, w którym trup ściele się gęsto, huk zaś łamanych przez bohatera szczęk zagłusza oprawę muzyczną, zastąpiono filmem klasy niewątpliwie wyższej, z aktorem niepomiernie lepszym, tj. Robertem Redfordem. Tyle, że jest to… także film sensacyjny, mianowicie “Trzy dni Kondora”.

Czytaj dalej…

Kategorie:telewizyjne Tagi:

Czwarty wymiar ponownie

13-04-2009 B M 7 komentarzy

To jeden z najbardziej – jak mi się wydaje – frapujących szeroką publiczność tematów matematycznych. W poprzednim odcinku moich gawęd napocząłem go co nie co – i chyba jeszcze w następnej będzie o nim trochę mowa. Dziś temat “krwawy”: o wyrywaniu serca bez robienia dziurki…

Czytaj dalej…

Bandytkowo

11-04-2009 B M 2 komentarzy
To jest właśnie Cayenne

To jest właśnie Cayenne

Zaczyna mnie mierzić i nudzić to nasze życie polityczne i jego medialne odbicie. Wobec tego – niewielka  zmiana tematyki; niewielka, bowiem nadal w tle przecież będzie siedziała polityka, transformacja ustrojowa i różne takie: znajdziecie tu teraz pewną liczbę obserwacji obyczajowych. Opiszę fakty i wydarzenia, które mnie bawią lub zaskakują, czasem jednocześnie; mam nadzieję, że Szanowni Czytelnicy tę zmienioną poetykę wypowiedzi raczą zaakceptować. Czytaj dalej…

Nieznajoma

10-04-2009 B M 15 komentarzy

Zdarzyło mi się coś w dzisiejszej rzeczywistości dość niezwykłego i sympatycznego; a także – uprzedzę wydarzenia – krzepiącego. Muszę wam o tym opowiedzieć. Wracałem otóż do domu wczesnowieczornym kursem autobusu 116, do którego przed Uniwersytetem wsiadły dwie panny; w tłoku ustawiły się akurat nade mną. Obie wyglądały miło – z tym, że jedna była skończoną absolutną pięknością. Drobna, delikatna, z pięknymi rasowymi rękami o kształtnych długich palcach; oko duże, wyraziste, piękne. Cudowne naturalne ciemnoblond włosy. Szczuplutka sportowa sylwetka, bardzo w typie Audrey Hepburn i nic z Dody, jeśli rozumiecie co mam na myśli. Skromniutko – wręcz ubogo – ubrana, żadnej biżuterii, żadnej agresji wizualnej. Słowem – sam wdzięk i bezpretensjonalność. Założyłbym się, że pochodzi z rodziny, w której od paru pokoleń zawsze ktoś miał doktorat.

No i owa panna była uosobieniem rozpaczy i zmartwienia. Łzy miała tuż pod powiekami, powstrzymywała je z najwyższym wysiłkiem. Powtarzała do siebie co ja zrobiłam, co ja zrobiłam… Ta druga bardzo sympatycznie ją pocieszała; przekonywała, że nic się takiego nie stało; wyraźnie coś – nie miałem oczywiście pojęcia, co – bagatelizowała… Czytaj dalej…

Sir Lechu: lej Wasza Miłość na kundli!

4-04-2009 B M 9 komentarzy

Myślę, że te uwagi wpienią wiele osób (nie wykluczam, że włącznie z głównym bohaterem, o czym niżej – emocje w końcu grają…), ale trzeba chyba na problemy byłego prezydenta spojrzeć trochę inaczej, niż robią to jego adwersarze czy przyjaciele; włącznie z nim samym. Otóż nie ulega wątpliwości, że od pewnego czasu trwa dzika nagonka na LW; mówiąc prawdę, motywowana chyba tylko zapiekłymi osobistym pretensjami i mściwą nienawiścią Braci Bardzo Małych, bowiem LW dzisiaj nikomu nijak nie zagraża, ani żadnej roli politycznej – w sensie zajmowania ważnych stanowisk państwowych – już nie odegra. Ostatni numer z tzw. magisterium pewnego gówniarza z Krakówka,  niejakiego Z. , przeszedł – to oczywiste – wszelkie granice dobrego smaku i przyzwoitości. W sumie rozumiem, że Lech W. się wnerwił i ryknął; ale czy musiał i czy powinien?

Czytaj dalej…

Kategorie:polityczne

Oddech matematyczny: czwarty wymiar i duchy

2-04-2009 B M 7 komentarzy

Kolejne dwa odcinki moich gawęd. Tym razem słów (odc. 7) kilka o przestrzeniach wielowymiarowych, które wydają się wielu laikom czymś nie do pojęcia; a tymczasem wszystko to jest dość proste. Przy okazji anegdota: geometrii wielowymiarowej uczył mnie przed laty sam wielki profesor Karol Borsuk. Szczupły pan w okularach, zawsze nienagannie ubrany w szary garnitur, wykładał przepysznie. Miał jedną zabawną cechę: kiedy ktoś przy nim mówił głupstwa – przede wszystkim matematyczne, ale nie tylko – Profesor… rumienił się, dosłownie pąsowiał ze wstydu za mówiącego. Tak sobie myślę, że gdyby dożył dzisiejszych czasów i oglądał występy niektórych polityków w telewizji, byłby purpurowy niemal bez przerwy.  Z kolei odcinek 6 – którego nie zamieściłem wyłącznie przez gapiostwo, bo od tygodnia wisi na Youtubie – dotyczy pewnych problemów organizacyjnych, liczby e, prawdopodobieństwa – i… związków matematyki z moralnością. A raczej – jak mnie znacie – z niemoralnością, bo to zabawniejsze. Oba odcinki na następnej stronie. Czytaj dalej…

“Superstacja” znika z kabla w Warszawie

1-04-2009 B M 4 komentarzy
Superstacja

Superstacja

“Superstacja” – kanał informacyjno-publicystyczny – jak rzadko pasuje do słowa “kontrowersja”. Gdy powstawała, reklamowano ją jako “bezpruderyjną” stację telewizyjną, w której prezenterki wiadomości miały robić strip-tease i w ogóle wszystko tam miało być do wypęku luzackie. Ze strip-tease’u nic naturalnie wyszło (sądząc po urodzie niektórych tam zatrudnionych potem prezenterek – na całe szczęście…), ale luzactwa – i zwykłego prostactwa – było tam z początku co nie miara. Wielokrotnie zastanawiałem się: skąd tam tyle złego amatorstwa; odpowiedź okazała się banalna: stacja fatalnie płaciła wykonawcom (jeśli w ogóle). Stopniowo jednak sytuacja zaczęła się poprawiać: koszmarki prezenterskie zaczęły znikać, pojawili się autentyczni dziennikarze, wreszcie stację faktycznie przejął Solorz, właściciel “Polsatu”, więc problemy finansowe jakby zmalały – choć Solorz ma opinię właściciela największego węża w kieszeni w stolicy. W ostatnich dniach szefem programowym został Wojciech Mazowiecki (syn Tadeusza), dziennikarz całą gębą i z budzącym szacunek dorobkiem twórczym. Wyglądało na to, że stacja ostro pójdzie w górę…

Czytaj dalej…