Niesmaczny cyrk
Zafundowano nam oto kolejne widowisko historyczno-patriotyczno-religijne pod tytułem “Ekshumacja i ponowny pochówek bohatera narodowego generała Sikorskiego”. Widowisko – jak większość tego typu jawnie politycznych spektakli – tyleż w efekcie obrzydliwe, co (w mniemaniu katolicko-narodowej prawicy) nośne propagandowo. Dla ludzi myślących – podobnie jak w wypadku kaczyhecy gruzińskiej – propagandowo przeciwskuteczne.
Spróbujmy rzeczy rozsądzić na zimno.
Nie będę jednakże argumentował i sam rozważał historycznych możliwości. Ciekawych odsyłam do źródłowego opracowania “Gazety Wyborczej”. Od siebie powiem tyle tylko: nazywanie byłego współpracownika walterowego “Studia 2″, Dariusza Baliszewskiego (którego “publicystyka” jest praźródłem całej hecy) “poważnym historykiem” – budzi mój zażenowany uśmiech. Pan B. jest zwykłym goniącym za sensacją żurnalistą z drugiej linii, którego dziwaczne upodobania i fobie wpasowały się przed laty idealnie w tabloidowy gust twórców śp. programu telewizyjnego “Świadkowie”. A teraz, na stare lata, ma swoje pięć minut.
Natomiast entuzjastyczne przypięcie się do sprawy p. Kurtyki i spółki dowodzi tylko jednego: pewna grupa pracowników IPN zrobi absolutnie wszystko, by nie utonąć (na co się wyraźnie zanosi). Włącznie z zaangażowaniem autorytetu Kościoła; ta ostatnia instytucja zresztą nic przeciw temu nie miała, bo to i Dzwon Zygmunta można uruchomić, i wielogodzinna transmisja w TVN24 będzie…
W sumie: cyrk. Żałosne.
księgarnia






@ p. Fryckowski: Daję słowo, nie miałem zamiaru wypominać Baliszewskiemu wieku; tak wyszło po prostu. Może dlatego, że sam jestem od niego sporo starszy, a – jakoś tak – ani cudze, ani moje lata nigdy mnie specjalnie nie obchodziły. Ale fakt, że ktoś się nawet 100 lat skupia na jednym nie oznacza, że ma rację; równie dobrze może znaczyć, że jest maniakiem…
Bogdan Miś
27-11-2008 at 15:32
A kto z nas nim nie jest tak naprawdę? Trzeba być masochistą aby mówić o tym publicznie, i pan to robi i ja i setki tysięcy innych osób. A CBS, ABW i licho wie kto jeszcze… piszą, notują, namierzają. Jednak może wzorem “starych czasów” warto po raz wtóry zostać “męczennikiem”? Dajmy temu spokój bo zapewne racja jest po pańskiej stronie.
Ja jestem tylko obywatelem, równie wnerwionym jak 38 000 000 innych Polaków, no, może z wyłączeniem tych “cwaniaków” o których piszemy.
Cholera, szkoda, że nie można sklonować publicystów z tamtych czasów, może ich obecność wpłynęłaby na tych współczesnych “komentatorów”? Taki stary,a w baśnie wierzę, jednak zdecydowanie wolę Baliszewskiego niż jakąś współczesną “Dodę – elektrodę” (skąd to się bierze?)
Mariusz R.Fryckowski
27-11-2008 at 18:04
Tak samo przesadą jest określanie Wołoszańskiego, który ma chyba wykształcenie prawnicze, mianem “historyka”. Ten przypadek jest też ciekawy, że ten człowiek, czerpiący informacje niewiadomo-skąd (a przez to niemożliwymi do zweryfikowania), stał się autorytem w kwestii historii polski, kiedy ujawniono jego agenturalną przeszłość.
milosti
27-11-2008 at 20:19
Wołoszański stał się autorytetem bo: sam znakomicie poznał temat (historię II Wojny) i nikt mu nie zarzucił nigdy mówienia nieprawdy ani fałszowania faktów; jest po prostu profesjonalnym dziennikarzem-specjalistą, w tej dziedzinie samoukiem. Ponadto jest znakomitym showmanem, z prezencją, świetnym głosem, wyczuciem dramaturgii widowiska i manierami. To wszystko. Ale rzeczywiście – jeśli ktoś nazywa go historykiem, to mocno przesadza. A stał się postacią na dłuuuugo zanim go jakiś kretyn zlustrował.
Bogdan Miś
27-11-2008 at 20:37
Milosti:
Chyba pierwszy raz się z Tobą zgadzam (choć i w znacznej mierze zgadzam się z Gospodarzem) — Wołoszański nie jest profesjonalnym historykiem. Tu dodaję, że w swoim poszukiwaniu historycznych sensacji (Sensacje XX wieku) przygotował grunt pod popularność tezy red. Baliszewskiego.
Co nie przeszkadza w tym, że jest dobrym showmanem, i że zdecydowanie jest ostrożniejszy w lansowaniu karkołomnych tez.
PAK
28-11-2008 at 8:43