Dorżnąć watahę
Dzisiejsza debata sejmowa nad sprawozdaniem Krajowej Rady Radia i Telewizji obudziła we mnie najniższe instynkty; mówiąc krótko: po raz kolejny naszła mnie chęć utoczenia komuś krwi. Niewiarygodna bezczelność i hipokryzja tego faceta z mordą tępego kryminalisty (nie powiem o kogo chodzi, bo co się będę narażał) zapierała dech w piersiach. W istniejącej sytuacji dyskusja była właściwie bezcelowa: wiadomo było, że PiS będzie swoich pachołków bronił, pozostali będą atakować; wiadomo też było, że Sejm i Senat sprawozdanie KRRiT odrzucą, podobnie jak wiadomo doskonale, że Kaczyprezio owo sprawozdanie przyjmie. Wszystko doskonale wyjaśnił w błyskotliwej mowie poseł Lewicy, J. Wenderlich i właściwie na tym można by rzecz zakończyć. Czytaj dalej…


Komentarze