Powtórzmy za Cohn-Benditem…
Jeden z moich przyjaciół – którego zdanie i inteligencję cenię bardzo wysoko – napisał do mnie i paru jeszcze kumpli list w związku z rozgrywaną obecnie “aferą Bolka”. Zawarł w tym liście pomysł, byśmy się określili analogicznie, jak to zrobił w 1968 słynny Daniel Cohn-Bendit, i – bez względu na nasz dawny czy obecny stosunek do Wałęsy – powiedzieli “wszyscy jesteśmy Bolkami“. Popieram tę ideę; z wielu względów. Po pierwsze dlatego, że Wałęsa – bez względu na jego “winę” czy jej brak – jest obecnie jawnie prześladowany i ewidentnie słabszy od swoich oponentów. Przyzwoity człowiek staje zaś z reguły po stronie prześladowanych i słabszych; nawet gdyby mieli coś w przeszłości na sumieniu.


Komentarze