Wodospad kiczu
Wczoraj mieliśmy istny wodospad kiczu na małym ekranie. Aż przykro powiedzieć, ale dramatyczna śmierć świetnej dziewczyny, Agaty Mróz, wyzwoliła oceany tandety dziennikarskiej. To obrzydliwe włażenie z butami w psychikę każdego znajomego wybitnej siatkarki, zadawanie po wielekroć “odkrywczego” pytania “co pani/pan teraz czuje?”, te łzawe podkłady muzyczne i ciągłe podkreślanie, że “została powołana do nieba”… Zęby bolą i rzygać się chce. Zrozumcie, barany: w takich sytuacjach – im więcej skromności, ciszy, spokoju, tym lepiej. Wystarczyłby suchy życiorys i dwie-trzy delikatne wypowiedzi, koniec. Żadnych łez, ochów i achów. Ale to nie wszystko…
Kolejne popisy niewiarygodnego chamstwa i tandety żurnalistycznej znajdujemy w tabloidach. To, co zaczyna się wyprawiać w związku z nadchodzącymi ME, to już jest zgroza; wyobrażam sobie, co się będzie działo w trakcie. Jakaś godna tylko pogardy i splunięcia erupcja szowinizmu i (na razie) antyniemieckości: te krwawe głowy zawodników niemieckich na okładce… Okropność. Bardzo bym chciał, żeby Polacy szybko przegrali wszystko, co się da – i może wtedy skończy się ten obrzydliwy spektakl; choć też wątpię, bo wtedy motłoch będzie wieszał trenera i zawodników. Te mistrzostwa trzeba przeżyć – i przeżyje się je; ale dlaczego po szyję w prasowym gównie?
Trzeci kicz – to historia śmiesznego raportu pani minister Pitery. To babsko nie ma cienia wyczucia odbioru społecznego swoich “dzieł i przemyśleń”; smutne jest jednak, że ośmiesza nie tylko siebie i nie tylko swojego szefa, ośmiesza państwo. Doprawdy, nie w tym rzecz, że minister (choćby nam niemiły i choćby faktycznie głupawy) kupił za państwowe pieniądze spinki dla swego zagranicznego odpowiednika albo zapłacił stówę za służbowe spotkanie w knajpie (takie też bywają!), nie mówiąc już o wydaniu 8 złociszów na jakiegoś dorsza: a co, ma sponsorować państwo? Z jakiej racji?
Raczej należy się przyczepić, że personel tego ministra nie pomyślał o takim zakupie dostatecznie wcześnie i nie zapakował szefowi prezentu do walizki dwa dni przed wyjazdem; raczej należy się przyczepić, że uprzednio dyrektor gabinetu owego ministra nie pofatygował się do tej knajpy, by umówić się z jej kierownikiem i zapłacić rachunki za szefa powiedzmy następnego dnia – bo to oznacza bałagan w kierowanym przez nowego dostojnika resorcie i brak kompetencji obsługujących go urzędników. Co zresztą nie dziwne, bo zazwyczaj ci urzędnicy to krewni-i-znajomi jakiegoś “królika…”, a nie fachowi biurokraci i kamerdynerzy…
A już komentarz Donalda Tuska, który usiłował wybrnąć z sytuacji uwagą, że “cieszy się, że ministrowie zwinęli tylko tyle”… To miał być, zdaje się, żart? Uchachałem się do wypęku.
A propos tego: a może przy okazji bardzo uściślić przepisy i przestać kłapać dziobem? W jednej ze znanych mi firm niemieckich było mniej więcej tak: masz stanowisko A – przysługuje ci VW, gabinet w kolorze jasnym i karta kredytowa do kwoty 1000 DM/miesiąc, o której rozliczenie nikt cię nie pyta; masz stanowisko B – Mercedes klasy S z kierowcą, gabinet ciemny z salonikiem i palmą w środku, trzy skeretarki i karta na 3000 DM/mies. Wiedzą to wszyscy – od portiera w firmie do samych zainteresowanych; i wiedzą, że te bonusy wchodzą w skład drogi kariery…
Pojmijmy wreszczie, że tego typu przywileje – zachowując proporcje – są całkowicie normalne. Jeśli ktoś ma np. tzw. pełną nielimitowaną dyspozycję samochodu służbowego – to może ten samochód posyłać po kochankę do Rzeszowa albo po świniaka od kuzyna ze wsi – i nikt nie ma prawa się go za to czepiać. Jeśli ma tę dyspozycję. Rzecz tylko w tym, jakie owe przywileje mają konkretnie być – i aby były publicznie znane. Spisane i dostępne w każdej chwili. Zaakceptowane przez opozycję.
księgarnia






Też mi jest ogromnie przykro, bo odeszła świetna sportsmenka, a przy okazji śliczna dziewczyna. Ale absmack miałem totalny – brakowało tylko żałoby narodowej.
Brak tematów w “przekaziorach”?
A propos mediów – u mnie jest akurat mała dyskusja wokół zadymy z akcyzą – też kamyczek do ogródka mediów:
http://poradnikwebmastera.blox.pl/2008/06/Akcyza-czysta-bezmyslnosc.html
Wimmer
6-06-2008 at 11:09
No cóż pozostaje mi się dzisiaj zgodzić z tym okropnym postkomunistycznym autorem, panem Misiem Bogdanem. Ale ja go jeszcze dopadnę jak nie będzie miał racji!
Bogusław Pinkiewicz
6-06-2008 at 12:51
ps. myślę sobie, że nikomu tak naprawdę nie zależy, by to uregulować. Po pierwsze trzeba byłoby się przyznać, że się na niektóre rzeczy przyzwala… ( a tak to zawsze można zrobić zabie oczy i zapytać w osłupieniu: “Naprawdę???? nie wiedziałem…”)
joe
6-06-2008 at 15:52