Strona główna > problemy języka > Odnośnie merytoryki

Odnośnie merytoryki

25-04-2008 B M

Dziwny tytuł? Jeśli ci zgrzytnęło, to dobrze. Jeśli zgrzytnęło dwakroć – świetnie, bo w tych dwóch słowach są dwa paskudne błędy językowe; niestety, coraz powszechniejsze. Od czasu do czasu – jak sądzę – warto poświęcić kilka zdań polszczyźnie użytkowej – to znaczy tej stosowanej w sferach polityczno-dziennikarskich. Źle się z nią dzieje.

Zacznijmy od pierwszego słowa. Zauważyłem, że wśród polityków są tylko dwaj, którzy używają go poprawnie: to ministrowie Klich i Ćwiąkalski. Mówi się tak, jak oni, zapamiętajcie: odnośnie do czegoś, nie odnośnie czegoś. Bez tego małego słowa do mamy paskudny błąd językowy!

Pochwaliłem profesora Ćwiąkalskiego – i zaraz muszę go surowo zganić, zresztą podobnie jak posła Kalisza. Otóż, drogi panie ministrze i drogi panie pośle, mówi się rozumiem, a nie rozumię!.

Następny błąd (wszystko to z dzisiejszych i wczorajszych nasłuchów radia i telewizji): panowie dziennikarze, specjalnie sportowi – nie można być faworytem do czegoś (np. faworytem do pierwszego miejsca w turnieju tenisowym); do pierwszego miejsca – lub czegokolwiek – można tylko kandydować. Jak o kimś mówimy, że jest faworytem, to właśnie znaczy to, iż kandyduje gdzieś do czołowej pozycji. Zatem faworyt do pierwszego miejsca to typowe masło maślane! Pomyślcie chwilę: czy powiedzielibyście, że Kubica jest faworytem do drugiego miejsca w Hiszpanii? Przecież – nie! Więc czujecie, że z tym faworytem jest coś “nie tak”, prawda?

Ostatnia sprawa na dziś, to ta tytułowa merytoryka. Co za idiota wymyśliła to nieistniejące słowo? Pleni się ono, szczególnie w wypowiedziach polityków i innych oficjeli, jak kolejny chwast. Ma oznaczać chyba aspekty merytoryczne danego zjawiska – zapewne w odróżnieniu od formalnych, ale jest to skrót myślowy najzupełniej chybiony i niezgodny z duchem języka polskiego. Precz z nim!

Na marginesie: przypomina mi się niesłychana (na szczęście załamana już) kariera kretyńskiego zwrotu w tym temacie. To też był taki ukochany szymelek językowy urzędników i działaczy, który narodził się chyba w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, rodowód swój zaś bierze najpewniej z przemówienia jakiegoś ówczesnego bonzy. Tak samo jak owa nieszczęsna merytoryka zwrot ten miał zapewne – w mniej lub bardziej świadomym mniemaniu używającego – podkreślać jego przynależność do grupy ludzi ważnych i wykształconych; tymczasem dyskwalifikował go z miejsca jako głupawego biurokratę…

  1. agata
    13-11-2008 o 18:16 | #1

    Czy forma odnośnie do jest poprawna?
    Jest poprawna. Poprawniejsza niż samo odnośnie (np. „Odnośnie tej opinii mam tylko jedną uwagę”), to ostatnie bowiem bywa krytykowane jako kalka składniowa z języka rosyjskiego.

    — Mirosław Bańko, PWN

Strony komentarzy
Komentarze zablokowane.