Powody do zbulwersowania
Nie da się ukryć: ten kraj nie jest nudny. Tylko dlaczego emocje związane z aktualnymi wydarzeniami z reguły muszą być negatywne? Dziś dwie sprawy: sytuacja w Telewizji Publicznej i w naszym futbolu. Wszyscy o tym w zasadzie mówią – a nikt nie ciągnie wniosków do samego końca. Zacznijmy od telewizji. Wczoraj rozeszła się wieść o tym, że wspominana w tym miejscu już chyba dwukrotnie niejaka Pati Koti (Patrycja Kotecka) nie tylko była – oględnie mówiąc – osobiście i prywatnie związana z panem ministrem Zero, którego (i jego partii) wiernie broniła jako błyskawicznie przez Urbańskiego nominowana dyrektor czegoś-tam, ale na dodatek okazała się normalnym kablem CBA, który składał tamże donosy na kolegów. Proszę mi nie mówić przy tym, że donosy te dotyczyły rzeczywistych przekrętów; być może, tak. Nawet – prawdopodobnie, że tak: obowiązujący w Publicznej system zamówień u zewnętrznych producentów jest – w moim głęboki przekonaniu – głęboko korupcjogenny i rodzący nadmierne koszty od samego początku. Ale na kolegów się nie donosi. Koniec, kropka.
Zdumiewa mnie ta historia. Kotecka jest kobietą zapewne niegłupią i przy tym bardzo piękną. Mając takie walory mogłaby mieć w życiu wszystko – bez kablowania, bez demonstrowania pisowskiego zamordyzmu i bez cynicznych związków z tym obrzydliwcem Ziobrą; cynicznych, bowiem nie wierzę, że normalnie rozwinięta kobieta mogłaby w tym zaróżowionym prosiaczku dostrzec cokolwiek. Po co to zrobiła? Po co tak strasznie poszła w życiu na skróty? Czy doprawdy nie brała pod uwagę, że w kwiecie wieku i będąc u szczytu własnych możliwości – fizycznych i intelektualnych – ryzykuje całym swoim życiem?
Od razu wyjaśniam: w żadną romantyczną miłość w tym wypadku nie wierzę; za dobrze znam to środowisko. Tu tego rodzaju motywacje w ogóle nie wchodzą w rachubę, niemal nigdy.
Powracając do Pati Koti: przecież teraz już dla wszystkich będzie tylko byłą [ocenzurowane] Ziobry i nie dostanie nigdy już bardziej prestiżowej posady, niż sprzątaczka w “Gazecie Polskiej” (choćby nawet redaktor tego szmatławca nazywał ją Kierowniczką-tego-i-Owego). Przegrała wszystko, co tylko było do przegrania. Dlaczego?
W Senacie zaś przeszła zmiana projektu ustawy medialnej, która to zmiana – jednak! – oddaje władzę nad Publiczną rządowi. To kolosalny błąd Platformy, który zresztą zaowocuje dzikimi rozróbami w Sejmie, kiedy to wszystko wróci do ponownego rozpatrzenia. Jakoś nikt nie chce zrozumieć, że jedyny sposób rozwiązania problemu upolitycznienia Publicznej, to oddać ją w niezależne od polityków władanie samych dziennikarzy i przestać się w cokolwiek wtrącać; oczywiście, nie byle jakich dziennikarzy, nie absolwentów szkoły Rydzyka na przykład (podobno nalęgło się na Woronicza tej ohydnej paskudy tyle, że bez użycia DDT w dużych ilościach już nie da rady…), nie dwudziestoparoletnich gówniarskich dyletantów, ale ludzi dojrzałych i doświadczonych. To znaczy tych z PRL-owskim rodowodem, niestety; i nie tylko dlatego, że innych nie ma pod ręką, ale dlatego, że oni naprawdę znają ten fach. No, ale oddać TVP komuchom? Nie do pomyślenia!
No to będzie gnój i nędza. Oraz “misja” dla idiotów.
Następna sprawa – to ta cholerna piłka nożna i te wszystkie przekręty. Osobiście mam ją w głębokim… ukryciu. Rozumiem, oczywiście, że wiążą się z tym emocje milionów chamów i kretynów, które to emocje są ważnym czynnikiem uprawiania polityki. Rozumiem przeto, że żaden ważny polityk nie może powiedzieć prawdy, bo ryzykuje nie tylko sobą, ale także losami swego ugrupowania. Ale że nikt – dosłownie: nikt – nie zaryzykował stwierdzenia, że jedyny sensowny sposób postępowania w osuszaniu tego straszliwego zdemoralizowanego i przestępczego szamba jest taki: rozwiązać natychmiast wszystkie ligi; zwolnić z pracy wszystkich – co do jednego – działaczy, sędziów i piłkarzy, niech idą do diabła i sobie radzą, jak potrafią; wystąpić ze wszystkich organizacji międzynarodowych, rezygnując z udziału w jakichkolwiek rozgrywkach międzynarodowych; odstąpić od organizacji Euro 2012 i na 15-20 lat wyłączyć się z międzynarodowego życia sportowego, budując wszystko od podstaw.
No, skłamałem. Jest jeden, który to mówi. Ja, mianowicie. Ale nie mam złudzeń: za wielki szmal i za wielki w ogóle biznes stoi za piłką. I za wielkie są te emocje, by ktokolwiek przyznał mi rację. Więc przyklepią to wszystko na równo; może zwolnią Listkiewicza, może jeszcze paru staruchów będzie już tylko wyciągało z kanapy uprzednio zwinięte dolary i płakało, że nowych już nie skasują, i że następne staruchy teraz koszą sałatę zamiast nich. A poza tym – nic się tu nie zmieni.
księgarnia






No tak, szukanie haka w przeszłości. Nawet jeśli rzeczywiście o to w lustracji sie zabiega,zastanówmy się, o jaki hak chodzi. Otóż, taki hak, że delikwent(ka) donosił(a) tajnym służbom na kolegów. O ile się nie mylę, sednem sprawy nie był tu (tzn. we wspomnianym tekście) nieprofesjonalizm p. Koteckiej, tylko jej (rzekome) donoszenie na kolegów z pracy. Nie tak?
Krzysiek
13-04-2008 at 1:07
Hm, Zbynio pukał Pati? Jakie to piękne.
Jest duża różnica między przyzwalaniem na łamanie prawa a kablowaniem na kolegów z pracy. Systemy donosowe nie są wprowadzane dla wyłapywania nieprawidłowości, tylko dla kontroli. W przypadku TVP była to kontrola telewizji publicznej przez partię polityczną. Dziwię się, że Krystian i Student popierają takie działania, ale może w głębi serca są komunistami.
Jak chodzi o piłkę nożną – nie oglądam w ogóle. To sport, w którym oszustwo jest promowane nawet w Lidze Mistrzów i Mistrzostwach Świata, zresztą żołądkowałem się na ten temat kiedyś u siebie na blogu… Olać, nie oglądać, przełączyć na jakiś cywilizowany sport – tenis, F1, kolarstwo, snooker, cokolwiek. I też jestem za tym, żeby oddać Włochom organizację mistrzostw.
Kub
13-04-2008 at 1:18
Czy koniecznie PRLowskich dziennikarzy
Uśmiecham się, bo przychodzą mi do głowy dziennikarze polskiego oddziału BBP. Szostkiewicz z Koraszewskim — to by się w TVP działo
PAK
14-04-2008 at 8:17
W jednym autor się myli co do Pati Koti, ona jeszcze nie raz będzie na eksponowanych stanowiskach. Reguła Wielkiej Karuzeli działa. Jak się raz wsiądzie, to się już nie wysiada.
Bogusław Pinkiewicz
15-04-2008 at 15:12
A.W.
19-04-2008 at 16:40