Archiwum

Archiwum dla kwiecień, 2008

Inwazja jąkałów

30-04-2008 B M 11 komentarzy

Ten wpis będzie – uprzedzam – bardzo “niepoprawny politycznie”. Chodzi mi o zjawisko, które jest w mediach elektronicznych (nawet tych przeze mnie dosyć lubianych) coraz częstsze – i coraz bardziej dla mnie irytujące. Otóż obserwuję prawdziwą inwazję komentatorów i uczestników dyskusji studyjnych z niebywale wyraźnymi, graniczącymi z inwalidztwem, usterkami dykcji. Po prostu, to są pieprzone jąkały; i już nie chodzi nawet o samo “ykanie” (yyyy… eee… więc… yyy… powiem tak… eeee…), ani mówienie nadmiernie szybkie z powtarzaniem słów (to podobno “intelektualiści”), typu: w tej sprawie-sprawie moim-moim zdaniem-zdaniem-zdaniem… Czytaj dalej…

Dlaczego sama nazwa IPN wywołuje u mnie odruch wymiotny?

28-04-2008 B M 20 komentarzy

Nieoceniony “Dziennik” pisze z właściwą sobie melodyjką coś takiego (wytłuszczenia moje):

Kiszczak przed sądem za pierwszą komunię.  Czesław Kiszczak znów stanie przed sądem za zwalnianie podwładnych. Wyrzucił ze służby swojego podwładnego tylko za to, że posłał córkę do pierwszej komunii. Teraz były komunistyczny minister spraw wewnętrznych odpowie za to przed sądem. Szczeciński oddział Instytutu Pamięci Narodowej wysłał już akt oskarżenia przeciw Czesławowi Kiszczakowi. Byłemu ministrowi grożą trzy lata więzienia.

Czytaj dalej…

Kategorie:polityczne Tagi:,

Odnośnie merytoryki

25-04-2008 B M 11 komentarzy

Dziwny tytuł? Jeśli ci zgrzytnęło, to dobrze. Jeśli zgrzytnęło dwakroć – świetnie, bo w tych dwóch słowach są dwa paskudne błędy językowe; niestety, coraz powszechniejsze. Od czasu do czasu – jak sądzę – warto poświęcić kilka zdań polszczyźnie użytkowej – to znaczy tej stosowanej w sferach polityczno-dziennikarskich. Źle się z nią dzieje. Czytaj dalej…

Syndrom 10000 km raz jeszcze

22-04-2008 B M 11 komentarzy

Jakiś czas temu pisałem już na ten temat: chodzi o zjawisko, które badacze statystyk wypadków drogowych nazywają tak właśnie, jak w tytule. Okazuje się, że najniebezpieczniej i najbardziej agresywnie prowadzą samochód wcale nie debiutanci, ani takie sklerozy jak niżej podpisany, ale ludzie z niejakim już doświadczeniem, właśnie po przejechaniu około 10000 km. Z takim dorobkiem za kółkiem zaczynają oni bezgranicznie ufać własnym możliwościom, czują się pewnie, mają wrażenie całkowitego opanowania warsztatu – i walą w drzewo albo w inny samochód. To samo – pisałem na przykładzie pewnej młodej osoby z TVN24 – dotyczy dziennikarzy: już nauczyli się modulować głos, już wiedzą, że czerwone światełko oznacza pracę kamery i tam właśnie trzeba spojrzeć, już umieją kątem oka dojrzeć tekst na prompterze… i stają się zupełnie nieznośni. Nic nowego; ale wiecie co? Dotyczy to nie tylko indywiduów, lecz także całych zbiorowości! Czytaj dalej…

Kategorie:Dziennikarstwo

Superstacja mnie rozśmieszyła

18-04-2008 B M 10 komentarzy

Zadzwoniła do mnie Superstacja. Miły damski – wyraźnie bardzo młody głos – powiedział, że mają dla mnie propozycję. Mianowicie chcieli, żebym poprowadził u nich na żywo przegląd prasy. – Trzeba być jakieś 10 minut przed ósmą, robimy godzinkę na żywo; co to dla pana – zaszczebiotała panienka. Wyraziłem zainteresowanie; nie powiem, propozycja zrobiła mi nawet pewną przyjemność: w końcu spędziłem w profesjonalnej telewizji około połowy dorosłego życia, uważam się w tej dziedzinie za coś w rodzaju (zdezaktualizowanego…) zawodowca, jakieś tam nagrody w życiu za to podostawałem… No, było mi miło, że uznano, iż jeszcze się do czegoś nadaję i że ktoś tam pamięta moje nazwisko. Poza tym lubię studio i perspektywa siądnięcia raz jeszcze przed kamerą po ponad 10 latach wabiła. Czytaj dalej…

Myślą, że płyną pod prąd…

17-04-2008 B M 6 komentarzy

Jednak Głódź. Kościół katolicki mianował metropolitą gdańskim słynnego “Flachę”; mógłbym oczywiście – jako zapiekły ateista i renegat – powiedzieć: a co mnie to w końcu obchodzi? Ale chodzi tu nie o sprawy religijne, lecz polityczno-społeczne, przy czym wybór akurat opcji “rydzykoidalnej”, jakim jest wyznaczenie na wysokie stanowisko tego właśnie dżentelmena jest też w sumie bez znaczenia. Waży natomiast to, że  hierarchia zlekceważyła całkowicie opinię publiczną. Zlekceważyła nawet Lecha Wałęsę. Pogardliwie odąwszy wargi powiedziała: my z demokracją nie chcemy mieć nic wspólnego. Robimy, co chcemy – i tyle. Wbrew poprawności politycznej. wbrew duchowi czasu – zachowujemy się jak feudałowie. Czytaj dalej…

Kategorie:Dziennikarstwo

Wykonanie absolutne muzyki absolutnej

16-04-2008 B M 2 komentarzy

Ci, którzy wczoraj nie oglądali transmisji uroczystego koncertu z Teatru Wielkiego z okazji rocznicy powstania w Getcie Warszawskim – niech żałują. Zakładam oczywiście, że piszę to do ludzi, którzy – może nie co tydzień – ale jednak co jakiś czas bywają na koncertach w filharmonii i rozróżniają Bacha od Beethovena oraz Dody; zresztą, prawdę mówiąc, tych co nie rozróżniają, to ja uroczyście tniutniam, oni mnie po prostu nie interesują. Tak tedy – jeśli nie widzieli i nie słyszeli, niech żałują. V Symfonia genialnego Ludwiga van jest bowiem sama w sobie muzyką absolutną: myślę sobie z pewną przesadą, że nie byłoby specjalnie dużej szkody, gdyby po jej napisaniu nikt inny niczego już nutami nie zanotował. Oczywiście, niemal każdy kulturalny człowiek zna początek ze słynnym motywem “V”, ale posłuchajcie sobie drugiej części. Albo finału! Możecie mi wierzyć albo nie, ale ta muzyka – to najczystsza matematyka: każdy dźwięk wynika z poprzedniego w sposób ściśle logiczny i każdy podobnie implikuje jedyny możliwy następny. Dzieło jest doskonałe.

Słuchałem tego dziesiątki, jeśli nie setki razy w ciągu mego długiego życia. Znam na pamięć każdą nutę. Słuchałem genialnego wykonania Filharmoników Berlińskich i myślałem, że nic lepszego w życiu nie usłyszę; myliłem się. Izraelska orkiestra pod dyrekcją przesławnego Zubina Mehty wykonała Piątą tak, jak ona jest napisana: absolutnie. Tego po prostu nie można zagrać już lepiej; Mehta wydusił z partytury absolutnie wszystko, każdy niuans, wszystkie subtelności i plany dźwiękowe. Rozkosz. Czytaj dalej…

Kategorie:Dziennikarstwo

Mądry głos Karola Modzelewskiego

12-04-2008 B M 14 komentarzy

W weekendowym wydaniu “Wyborczej” znów kolejny doniosły i mądry głos profesora Karola Modzelewskiego; nie pojmuję, czemu ten właśnie tekst nie znalazł się w wydaniu internetowym gazety, więc nie mogę go tu podlinkować. Tym razem Modzelewski komentuje – wielce krytycznie – pomysły reformowania struktury i form działania nauki polskiej, w szczególności te zgłoszone przez Platformę. Prowadzą one – zdaniem profesora – wyłącznie do dalszego upadku i tak podłego poziomu naszych uczelni i kompletnej już deprecjacji wyższego wykształcenia; specjalnie dotyczy to zniesienia habilitacji, jednolitego wprowadzenia studiów trzystopniowych (licencjat, magisterium, doktorat) i jeszcze paru innych pomysłów. Czytaj dalej…

Powody do zbulwersowania

11-04-2008 B M 10 komentarzy

Nie da się ukryć: ten kraj nie jest nudny. Tylko dlaczego emocje związane z aktualnymi wydarzeniami z reguły muszą być negatywne? Dziś dwie sprawy: sytuacja w Telewizji Publicznej i w naszym futbolu. Wszyscy o tym w zasadzie mówią – a nikt nie ciągnie wniosków do samego końca. Zacznijmy od telewizji. Czytaj dalej…

Kilka słów o hipokryzji

9-04-2008 B M 8 komentarzy

mnisiChiny i Tybet. Trudna sprawa. Niby “cały świat” jest przeciw Chińczykom; o czym tu dumać? A jednak, a jednak… Strasznie dużo w tym wszystkim – zwłaszcza u nas, w Polsce – niezrozumienia i zwykłej hipokryzji. Bo tak: Chiny zaanektowały (pół wieku temu zresztą, co chyba ma jakieś znaczenie, bo to znaczy w starożytności…) Tybet; fakt. Ale było to przecież modelowo feudalne, zamordystyczne państwo teokratyczne; też fakt. Więc może to nowoczesność wygrała po prostu z historią? No tak; ale z drugiej strony “narody mają prawo do samostanowienia” … tylko kto tak mówił? Czytaj dalej…

Lis w formie

8-04-2008 B M 3 komentarzy

Jak zawsze – obejrzałem sobie wczoraj program Tomasza Lisa. W pierwszym momencie lekko mnie cholera zatrzęsła, bowiem temat brzmiał “Czy Kościół katolicki w Polsce przezywa kryzys?” – a w studiu zasiadał komplet katolików. Tak sobie pomyślałem – a cóż to za wymiana poglądów, skoro nie ma ani jednego przedstawiciela innego wyznania, nie mówiąc już o ateistach?

No i okazało się, że absolutnie nie miałem racji. W roli ateistów wspaniale wystąpili panowie Jankowski (to ten biznesmen w sukience z Gdańska, jak kto nie pamięta), sztandarowy obecnie działacz PiS, Girzyński oraz wojujący dziennikarz konfesyjny, Terlikowski z “Rzeczypospolitej”. To znaczy oni “bronili wiary” w swoim mniemaniu, ale ich przesycony agresją, nienawiścią i brakiem tolerancji język zupełnie wystarczył: żaden naładowany argumentami antyklerykał czy ateista nie byłby w stanie tak przekonująco dowieść, że tytułowy kryzys jest faktem, i to niezmiernie głęboko uzasadnionym. A sprawę dokończył celnym komentarzem b. prezydent Lech Wałesa, którego niezależność i ostrość sądów mnie zdumiewa. Czytaj dalej…

Kategorie:telewizyjne Tagi:, , ,

Jescze raz o reklamie, chamstwie i poczuciu humoru

7-04-2008 B M 7 komentarzy

Zbyt mało dziś – niestety – popularny (o ile wiem…) poeta, Konstanty Ildefons Gałczyński napisał przed laty o naszym rodzimym poczuciu humoru mniej więcej to (cytuję z pamięci), że najbardziej nas bawią dowcipy typu raz dwie gołe baby kąpały się w wannie i jak się zderzyły pośladkami, to tak klasnęło, że nie macie pojęcia. Od dawna obserwuję dwie reakcje na tę anegdotę: jedna, to szczery rechot, wparty siarczystym o, k…, facet miał rację! – druga, to powiedzenie mniej więcej tego samego, tyle że bez rechotu i na ogół bez zawartego w zdaniu wiadomego “słowa uniwersalnego”. To pierwsze przyznanie racji dotyczy samego dowcipu, który mówiący uznaje za słuszny; to drugie – dotyczy oceny polskiego prymitywizmu. No i tak oto dowodnie widzimy, że słuszność mieli starożytni w powiedzeniu Terencjusza duo cum faciunt idem, non est idem (jak, baranie, nie wiesz co to znaczy, to zajrzyj do słownika, albo se zgugluj). Pierwsza reakcja jest otóż reakcją chama, druga – wręcz przeciwnie. Czytaj dalej…

Autoreklama

4-04-2008 B M 10 komentarzy

Cynicznie – ale nie bez pewnego zrozumiałego, jak sądzę, zadowolenia – mam zaszczyt niniejszym poinformować PT Czytelników niniejszego bloga, że moja książka (okładka obok) już się ukazała i jest do nabycia tutaj. Uprzedzam: to nie jest książka dla tzw. humanistów. Kieruję ją do młodych ludzi, którzy – po pierwsze, szykują się do matury z matematyki; po drugie, planują studia ścisłe lub techniczne. Znajdą oni w niej – dość przystępne, powiem nieskromnie – wyjaśnienie wielu niesłychanie niekiedy trudnych pojęć matematycznych. Nie mówię o tym, że piszę nawet o potwornie skomplikowanym twierdzeniu Frobeniusa (słyszeliście o tym kiedykolwiek? Tego się nawet na studiach matematycznych w normalnym kursowym wykładzie nie uwzględnia!), o które na żadnej maturze czy egzaminie wstępnym nikt nigdy nikogo nie zapyta. Ale proponuję zastanowienie się na poważnie nad sprawami pozornie banalnymi, które po chwili zastanowienia okazują się mocno kłopotliwe…

Czytaj dalej…

Kategorie:osobiste