MMM, czyli mądrze mówi Majchrzak
Myślę, że młode pokolenie w ogóle nie musi wiedzieć, kto to jest Majchrzak, Krzysztof zresztą. Na wszelki wypadek tedy wyjaśniam: jeden z absolutnie najświetniejszych polskich aktorów, klasy Zapasiewicza czy Holoubka. Podobnie jak oni nie spaskudził się udziałem w żadnej reklamie, w żadnym serialu, ani też nie prowadził nigdy teleturnieju; grywa wyłącznie w filmach, które uważa za rokujące wybitność, no i nie był nigdy bohaterem skandalu obyczajowego. Nie spał też na styropianie, ale i nie figuruje w żadnych listach agentów. Więc nie ma popularności i nigdy nie był na pierwszej stronie “Faktu”. Słowem – artysta. No i ten artysta, poza niebywałym warsztatem aktorskim ma zupełnie niewyparzoną mordę. Mówi zaś rzeczy cudowne; ostatnio udzielił wywiadu “Przeglądowi”, który mnie zachwycił…
Oto wyjątki; wstęp:
– Kiedy tak obserwuje się tzw. to wszystko: całe to agresywne, chamskie lansiarstwo, głupie reklamy, kretyńsko gęgających pogodynów i pogodynki, pełne frazesów gęby aktorów, którzy nigdy na ekranie nie udowodnili tego, o czym z tupetem trąbią w wywiadach z tabloidów – ma się ochotę zostać seryjnym mordercą, a potem, w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku, odpocząć w więzieniu….
O filmach Marka Koterskiego
– Powszechnie też wiadomo, że nie przepadam za samym Markiem Koterskim, którego filmy wydają mi się grubo ciosanymi knotami z pseudogłęboką tezą w tle. Pozbawione niuansowania i sublimacji. To nie są moje ulubione środki reżyserskie.
O współczesnej kulturze
– Kicz. Współczesna kultura jest jego nowym wcieleniem, bo jest najtandetniejsza od dziesięcioleci. Jeszcze niedawno mieliśmy albo filmy typu „Kapitan Sowa na tropie”, albo takie, które walczyły z Ruskimi. A dziś mamy nowy rodzaj choroby – wszechogarniającą korporacyjną szmirę
O Lindzie
Do szału doprowadzał mnie na przykład fakt, że pan Linda maniakalnie przyczepiał do obiektywów kamer kartki z tekstem swojej roli. Jeżeli miał kwestię powyżej trzech linijek, już musiał to czytać. Trochę słabo, jak na wiodącą postać w projekcie.
O dziennikarzach
– Dziennikarze dzielą się na tych, którzy po prostu uprawiają zawód dziennikarza, i na lansiarzy. Do lansiarzy zalicza się m.in. pewien wiekowy już pan w papuzim krawacie z TVN, który beztroski jak szczypiorek raz mówi o 38 śmiertelnych ofiarach ataku gazowego w Czadzie, a innym razem o tym, że Paris Hilton zamieniła różową podpaskę na niebieską. W obydwu wypadkach tak samo macha łapami, chwacko pohukując, bo chce być medialny. Wow, ekstra i na czasie! Dziennikarz lansiarz nie przekazuje informacji, tylko na tle informacji ukazuje przede wszystkim siebie. Poza tym formuła szybkiego obrazka spowodowała, że dziś wystarczy parę razy poprowadzić głupi kwiz, ugotować coś w „Kawie czy herbacie”, przeprowadzić rozmowę o niczym, potem zatańczyć na lodzie, zaśpiewać z gwiazdami i jest się tzw. kimś. Ten mechanizm sprawia, że dziś gwiazdą może być każdy: a to pogodynka, a to srynka, a to facet, który prowadzi program motoryzacyjny. Byle buzia była znana i lubiana. Hops i jestem celebrity! Największy kłopot te leszcze mają potem, kiedy przychodzi odpowiedzieć na pytanie: co zrobić z tą popularnością, kiedy kolejny konkurs wędkarski, koński albo tenisowy już nie bawi?! Pozostaje nudne bywanie na lansiarskich imprezach. I gorączkowe wypatrywanie, gdzie na sali znajdują się fotoreporterzy tabloidów.
O tworzeniu programu telewizyjnego
– To nie do końca zależy od telewidzów, choć w kółko trąbi się, że to widz decyduje o wszystkim. Winne jest szefostwo korporacji medialnych. Mechanizm działania jest taki: siadamy przy stole i ustalamy, że chcemy zarobić górę kasy. Więc co robimy? Szukamy miernot, które dla sławy zrobią wszystko. Miernoty ruszają w te pędy robić serialową sieczkę. Po kilku zaledwie odcinkach artysta, który miałby duże trudności z dostaniem się do kółka dramatycznego w powiatowym domu kultury, zdobywa popularność. Tak jak popularne jest logo znanych programów czy deseń na opakowaniu gumy do żucia. Te miernoty wchodzą w tzw. obieg i już tworzy się dla nich ślizgane i tańczone konkursy, rozkręca się rywalizację, żeby jak najwięcej miłośników seriali to oglądało. I – że powtórzę – bynajmniej nie chodzi tu o widza, o którego interesach tak się trąbi, ani nawet o występujących w tym bajorze sprzedawczyków, tylko o reklamodawców, którzy za 30 sekund w prime timie dadzą kilka milionów dolarów. I to jest czysty zarobek dla korporacji. Cała reszta to trybiki w machinie, alfonsy i chłystki, które nawet nie orientują się, w czym biorą udział. Tyle na ten temat.
Całość wywiadu tutaj. Smakowite! I facet ma 100% racji, niestety.
księgarnia






Ot cała logika Licealisty : nie ma znaczenia czy mówi mądrze czy głupio tylko czy jest skuteczny, czy jest szeroko cytowany. Ale bardzo nośna głupia myśl poprzez samą nośność mądrą się nie stanie. W drugą stronę to działa trochę inaczej.
x-man66
28-03-2008 at 9:49
>x-man66
Ha, przejrzałeś mnie na wylot… jestem ukrytym leninistą-stalinistą. Ich to dopiero cytowano!!! Mam w domu wydanie wierszy dla dzieci Mickiewicza z przedmową właśnie złożoną z cytatów z Lenina. A skuteczni byli – jak sam diabeł…
Licealista
1-04-2008 at 16:15