Jazgot wokół “Jasia”
Cholery można dostać: media zgłupiały kompletnie w związku z chorym na mukowiscydozę dzieckiem pewnej Białorusinki, które ma pozostać – albo nie – w Polsce. Na gwałt szukano tatusia; ucieszono się, gdy okazał się Polakiem i – jakże szlachetnie! – zadeklarował chęć poddania się badaniom DNA. Górą nasi, okazało się: nie oddamy ani guzika, zwłaszcza zaś nie oddamy małego Jasia na pożarcie białoruskim komuchom, którzy – jak ogólnie wiadomo – wpieprzają takie dzieciaki na surowo i zamykają w dziecięcych psychiatrykach. Wszystko to razem jest historia tyleż rzewna, co – jakby to oględnie powiedzieć – dość średnio odpowiadająca rzeczywistości.
Po pierwsze – to, oczywiście, drobiazg, ale dość znamienny – nie żaden Jaś, tylko Pawełek; tak mu dała mamusia w USC. No, ale Jaś jest pewno bardziej polski i mediom lepiej pasuje. Po drugie, nikogo nie oburza, że ciężko chore dziecko (rzeczywiście ciężko, bo mukowiscydoza to dość wyjątkowe paskudztwo), co było z miejsca zdiagnozowane, powierzono spokojnie dość prymitywnej 24-letniej matce, która dopiero po kilku tygodniach pojęła, że opieka nad małym ją przerasta. Po trzecie, dziecko – w razie oddania na Białoruś – nie ma wcale trafić do żadnego wariatkowa, ale do kliniki Uniwersytetu Medycznego w Grodnie; jakim prawem obraża się tamtejszych profesorów stwierdzeniem, że grozi to dziecku natychmiastową śmiercią?
Do wielkiej cholery: może się nam p. Łukaszenko nie podobać (we mnie na przykład jego “pożyczka spod pachy”, którą maskuje łysinę, budzi odruch wymiotny i bardzo wiele złego mówi o tym faciu), ale jakim prawem uważamy Białoruś za azjatycką dzicz? Niby dlaczego nasz ukochany Tuskoland, czy przedtem Kaczenlandia, miałby być dla owego nieszczęsnego Pawełka-Jasia rajem? Bo tu się go wychowa w wierze katolickiej może?
Tfu.


Po raz kolejny nie mam nic do dodania, zgadzam się z każdym słowem. Zbliżone uczucia mam czytając o Marszu W Obronie Kuby Skazanego Za Gwałt Przez Złych Anglików Ale Może Kochany Pan Prezydent Go Ułaskawi. Ofiara gwałciciela niewątpliwie przeżyje chwile szczęścia, jeśli ułaskawienie rzeczywiście nastąpi… NO! Ale z pewnością Kuba jest niewinny, wszak jest Polakiem. Ciekawe tylko, czy równie ochocza byłaby obrona i równie gromkie nawoływania do pomocy Kubusiowi, gdyby nagle okazało się, że jest polskim Żydem, lub że jego ojcem jest Białorusin.
To już bym wolał odwalić kitę na tej Białorusi niż dorastać w Polsce.
Jak już go wypiszą ze szpitala to rodzice popiją gdzieś i młody pewnie zejdzie, o czym media nie wspomną.