Trzynastego
13 grudnia 1981 roku wyszedłem rano na spacer. Była siarczysta zima, śnieg skrzypiał pod butami. Sąsiad, który akurat wyprowadzał psa, powiedział filozoficznie: – no i widzi pan, panie redaktorze, znów nam spuścili historię ze smyczy…
Spodobał mi sie ten tekst. Uznałem go za wysoce słuszny. A tu czytam dziś w “Wyborczej”, że warszawscy licealiści nie mają w zasadzie zielonego pojęcia o tym, co się wówczas stało. To, co dla mojego pokolenia było jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu – to dla nich prehistoria, o której nic kompletnie nie wiedzą, bo “jeszcze tego nie przerabiali”. “Gazeta” – co o niej dobrze świadczy – nie oburza się tym faktem; relacjonuje go po prostu jako swoistą ciekawostkę.


Komentarze