Jak się dowiadujemy, pan premier Tusk w ramach tworzenia wizerunku “swojego chłopa” umówił się z redakcją tabloidu “Fakt”, że poświęci jeden swój dzień na zredagowanie tej gazety. I otóż uważam tę decyzję – wypisz, wymaluj, wzorowaną na pewnym niegdyś pisowskim błazenku “Yes, yes, yes” – za idiotyzm wysokiej rangi. W dodatku Tusk wcale sobie tym nie zyska sympatii dziennikarzy; wręcz przeciwnie. Rozumiałbym jeszcze, gdyby rzeczywiście przyszedł na jeden dzień do redakcji poważnej gazety – ale przecież nie tej! – i usiadł skromnie w kącie, by się zapoznać z trybem pracy redaktorów i czegoś nauczyć. Ewentualnie mógłby popracować dzień jako asystent któregoś z dziennikarzy; taka pozycja absolutnie by odpowiadała jego wiedzy żurnalistycznej i taka praktyka mogłaby być pożyteczna. Tak jak jest – to tylko wyraz przekonania, że gazetę może redagować (i to jako naczelny!) byle kto, nawet polityk. A to jest – w moim głębokim przekonaniu – dla środowiska po prostu obraźliwe… W dodatku: czyżby premier w kilka dni po objęciu urzędu nie miał nic lepszego do roboty? Jeśli on i jego doradcy nie mają pomysłów, to podrzucam: coś trzeba zrobić z lekarzami, dobrze byłoby jakoś się poważnie wziąć za Rydzyka, nieźle pogłówkować nad problemem CBA…
Komentarze