Panienka z okienka
Kilkadziesiąt lat temu jedna z najbardziej wówczas popularnych spikerek telewizyjnych przeczytała na antenie nazwisko “Churchill” zgodnie z pisownią, zamiast “czerczil”. Skandal był wręcz wszechświatowy, zaś owa dama za karę musiała zapłacić połowę średniej płacy krajowej. Nieco później reporter sportowy powiedział, że “drużyna A uzyskała z drużyną B wynik 0:0, do przerwy był remis“; po godzinie już nie pracował, usunięty decyzją prezesa Radiokomitetu karnie w trybie natychmiastowym; prezes – Maciej Szczepański – motywował to wrodzoną niechęcią do pracy z idiotami. Jeszcze później, jedna z dam telewizyjnych (nie powiem kto, bo działa – i to z powodzeniem – do dziś…) wywołała rechot warszawki telefonem do Związku Literatów z prośbą o umożliwienie rozmowy z twórcą… od dziesięcioleci martwym jak kiszony ogórek. A tymczasem dziś…
…panna, której nazwiska litościwie (jeszcze!) nie wymienię powiada mi, że ministrowie z ramienia “Samoobrony” oddają się pod auspicje premiera (a naprawdę oddali się – podobno – do dyspozycji tegoż, co jednakże znaczy raczej bardzo co innego…). Ta sama cipeczka poprzedniego dnia zapytała inteligentnie oficera saperów, czy znaleziony w Warszawie niewybuch (nie: niewypał, to co innego!) pocisku artyleryjskiego – ponoć dwutonowy, choć na zdjęciu nie wyglądał – będą wysadzali na miejscu, czy wywiozą poza miasto; a minutę wcześniej sama z przejęciem, bidulka, opowiadała o… ewakuacji kilkuset ludzi z okolic – właśnie w ochronie przed skutkami eksplozji…
Inna panna w moim kochanym radiu TOK FM przeczytała dziś nazwisko przywódcy komunistów portugalskich Cunhala jako “Kunchal” (zamiast Kunjal) i w chwilę potem w jej słodkich usteczkach gen. Charles de Gaulle stał się z angielska… “Czerlsem”. Rany Julek, co to się, do q. nędzy dzieje? Nawet w ś. p. inteligenckim podobno Radiu Classic nazwisko dyrygenta i kompozytora Previna słyszałem kiedyś – w odstępie paru minut – w wersji “Prewę” i “Priwajn”…
Mafia analfabetów dorwała się do koryta? Myślałem, że coś takiego da się powiedzieć tylko o władzy…
W paskudnych mediach peerelowskich – w każdym razie w radiu (zwłaszcza) i telewizji – istniały redakcje językowe. Cały program był monitorowany, wszystkie błędy wyłapywane i omawiane w specjalnym biuletynie. Dziennikarze, gdy mieli wątpliwości (a mieli służbowy obowiązek je mieć…) mogli dzwonić pod specjalny numer wewnętrzny, gdzie przez całą dobę stale dyżurowali poloniści i językoznawcy (wśród nich genialny poliglota, prof. Miłosz Stajewski); pod ten numer dzwonili też redaktorzy z całej Polski, bo to była Najwyższa Instancja Poprawności Językowej nie tylko dla radia i tv, ale dla wszystkich – z prasy i wydawnictw też. Ta sama redakcja językowa wydawała inny biuletyn, w którym podawała – gdy było trzeba – poprawną wymowę popularnie używanych obcych słów lub nazwisk; było to szczególnie nieocenione przed wielkimi wydarzeniami sportowymi typu olimpiady.
Jak w starym dowcipie: i komu to, q. , przeszkadzało?
księgarnia






Tęskno Panu za “Krawym Mackiem” Szczepańskim?
tosz
13-09-2007 at 22:35
@tosz: i tak, i nie. Tak, bo to był fachowiec i rasowy dziennikarz. Nie, bo nie szanował ludzi. Ale tylko dlatego nie; i jeśli miałbym wybierać między np. Walendziakiem, Wildsteinem, Urbańskim, Dworakiem i Szczepańskim – wybiorę Szczepańskiego. Dostać w mordę od tego ostatniego (nie zdarzało się, więc to tylko przenośnia) to większy zaszczyt, niż awans od każdego z pozostałych. A najwyżej cenię Drawicza.
Bogdan Miś
14-09-2007 at 18:45
A ja cierpie i to bardzo,bardzo kiedy slucham wypowiedzi “Pierwszewj Damy Polskiej Dyplomacji p.Fotygi.”9X2007przyklady :Ex..Celencje ,Ministerstwo Spraw Zagranicznych…….jest twarzOOOOL……..jest podstawOOOL.Nasze interesy sOOOL obektynie sprzeczne.EstoniOOOL,LitwOOOL/mam angielska klawiature, brak polskich liter ,tu L powinno byc przekreslone/. itp ,itd. Pozdrawiam ZOLTA
ZOLTA
15-11-2007 at 12:58