Gwiazda gwiazd
Od dawna byłem ciekaw, co się z Nią dzieje. Znałem Ją osobiście, ale nieco z oddali – kilkanaście razy w życiu zamieniliśmy ze sobą kilka sympatycznych zdań, i to wszystko. Co nie znaczy, że nie byłem jej cichym i platonicznym wielbicielem, bowiem była to i jest gwiazda telewizyjna wszech czasów, w każdym razie w Polsce. Gdy przed laty przestałem pracować w TVP, nasz kontakt stał się jeszcze bardziej sporadyczny: kilka razy spotkaliśmy się “na mieście” i wspólnie ponarzekaliśmy na rzeczywistość. Doprawdy: z ogromnym wzruszeniem znalazłem Ją w Internecie…
Kto nie wie jeszcze o kim mówię: niech się wstydzi. Nie wolno nie znać tego nazwiska, jeśli ktoś się interesuje mediami. Piszę bowiem o Irenie Dziedzic, twórczyni pierwszego w dziejach polskiej telewizji legendarnego talk-show “Tele-echo”.
Bardzo lubię historie (najlepiej, gdy są prawdziwe) o tym, jak inteligentny człowiek potrafi zrobić kuku władzy, umiejętnie obchodząc prawo – bez jego naruszania – lub też nietypowo wykorzystując możliwości głupich maszyn czy systemów. Oto majstersztyk złośliwości medialnej, o którym pisze dzisiejszy
Radio RMF FM (witamy, witamy – w gronie oficjalnie nazwanych publicznie po imieniu wrogów 4RP!) opublikowało taśmy, na których jeden pan prokurator nagrał drugiego pana prokuratora w nieformalnym przesłuchaniu na okoliczność nacisków w aferze, związanej ze śmiercią Barbary Blidy. Całe
Coś mi się wydaje, że uważana przez wielu za model braku profesjonalizmu, wyklinana na wielu forach “Superstacja” – tabloidowy kanał telewizyjny – stosuje konsekwentnie politykę tisze jediesz – dalsze budiesz. Polityka ta polega na stopniowym przyciąganiu do współpracy ludzi “z nazwiskami”, przy czym nie chodzi tu o jakieś głupiutkie seks-starletki czy popularnych prezenterów-błazenków, ale o autentycznych dziennikarzy. Pojawiła się tu więc m. in. Janina Paradowska, ostatnio zaś…
Okropny jest ten wypadek polskiego autokaru; to nie ulega wątpliwości. Ale to, co wokół tego wyczyniają politycy i media – budzi zgrozę. Dlaczegóż to obsypano niezwykłymi bonusami rodziny pielgrzymów, nie zaś tych, którzy ucierpieli od trąby powietrznej pod Częstochową? Nie żałuję ludziom, ale czy rodzina każdej ofiary wypadku drogowego w Polsce dostaje takie same odszkodowania? Czemuż ogłasza się – po raz kolejny – żałobę narodową, i to trzydniową? Czy robi się to za każdym razem, gdy zginie w wypadkach drogowych kilkadziesiąt osób? Przecież tak jest co weekend, a przypominam, że w II RP ogłoszono żałobę tylko raz: gdy umarł Piłsudski! Czy nie dlatego aby to wszystko, że tam byli pielgrzymi, tu zaś – zwykli ludzie? A może dlatego, że katastrofą autobusu tak intensywnie zajęły się media? I może różni spece od marketingu politycznego doradzili politykom, że dobrze wyglądają ze smutkiem na twarzy i na kolanach?
Cholernie długo nic tu nie napisałem – a przecież działo się tak wiele. Czemu więc milczałem? Wyjaśniam: otóż ten polityczny bajzel (w odróżnieniu od widocznej obok wizji artystycznej tego pojęcia) zaczął już mnie w zasadzie nudzić. Działania poszczególnych partii i ugrupowań politycznych stały się do bólu przewidywalne, reakcje mediów na nie – takoż. Wiadomo, że co „Wyborcza” skrytykuje, to „Rzeczpospolita” pochwali i odwrotnie; wiadomo, że „Dziennik” będzie siedział okrakiem (zerkając jednak życzliwie ku skrajnej prawicy), „Nasz Dziennik” będzie zapluwał się po narodowo-katolicku, „Gazeta Polska” znów kogoś zlustruje, „Wprost” będzie miał na znamienna wyłączność różne poufne informacje; w TVN24 znów wystąpią ci sami komentatorzy jako „państwa i moi goście”, „Superstacja” pokaże ósmorzędne dziennikarstwo, i tak dalej. W gruncie rzeczy – jak się dobrze zastanowicie – nie ma o czym mówić. Jak wszystko toczy się zwykłą koleją – nie ma newsa, choćby ta normalna kolej rzeczy oznaczała tok wydarzeń w szpitalu psychiatrycznym. Było jednak w ciągu tych dni coś, co mnie poruszyło do głębi – co zaś dziś znalazło swoje zwieńczenie…
Nie tak dawno pisałem tu o pysznych produkcjach kanału BBC Prime, szczególnie lewitując z zachwytu nad genialnym serialem “Sędzia Deed”. No i w ostatnią sobotę – jak od paru tygodni – zasiadam ja przed telewizorem by się nasycić tą doskonałością… a tu kicha z grochem. Bez słowa przeproszenia – co innego. Wkurzyłem się tedy maksymalnie i uruchomiłem tkwiącą we mnie – jak twierdzą moi bliscy – “Spółdzielnię Pieniacz”. Ponieważ znałem adres mailowy firmy BBC, więc im posłałem kąśliwe pytanie w kategorii NEGATIVE (mają taką) plus kilka słów stosownego komentarza. Bez nadziei, że dostanę odpowiedź – w końcu, żyję w kraju, w którym ignorowanie tego rodzaju poczynań jest rzeczą nagminną. A tu – niespodzianka: odpowiedzieli bardzo grzecznie; treść jednak łamiąca kompletnie. Imaginujcie sobie: oni tam mają cenzurę! Prewencyjną!
Bertold Kittel - znany dziennikarz śledczy “Rzepy” – opublikował w forum internetowym
Nie piszę dziś o niczym związanym z polityką, bo uważam, że dość już narzekań. Dość nawet kpin i szyderstw; pora na działanie. Ostatnie wystąpienie szefa rządu – to z “szatanami” odpowiedzialnymi za strajk lekarzy i pielęgniarek – upewniło mnie ostatecznie, że mamy do czynienia z czystą paranoją. Ktoś, kto w XXI stuleciu wyplata takie durnoty, jest po prostu niebezpiecznie chory. Nie mam już – być może: tymczasem – siły ani ochoty na komentowanie tej sytuacji. Zaangażowałem się po prostu w dwa ruchy społeczne, które – mam nadzieję – będą miały istotny wkład w budowę normalnego społeczeństwa obywatelskiego; i tam głównie teraz działam, stąd moja aktywność blogowa znów jest cokolwiek mniejsza. Niemniej w mediach też się co nieco dzieje; dziś zatem będzie o telewizji kablowej…


Komentarze