Są na szczęście sądy

15 04 2007

Jak podają Wirtualnemedia.pl, w Sądzie Apelacyjnym odbyła się w czwartek (12.04) rozprawa w sprawie z powództwa dwóch członków Rady Nadzorczej Polskiej Agencji Prasowej, domagających się uznania za nieważne uchwał WZA spółki z 2006 r., zmieniających skład Rady. Sąd przychylił się do argumentacji powodów i zmienił wyrok Sądu Okręgowego, unieważniając tym samym decyzje WZA z 2006 r., zmieniające skład Rady Nadzorczej. Uzasadniając swój pozew powodowie wskazywali na zapis w jednym z artykułów ustawy o PAP, głoszący iż “w przypadku udostępnienia akcji Spółki osobom trzecim, Walne Zgromadzenie może dokonać zmian w składzie Rady Nadzorczej przed upływem jej kadencji”. Ich zdaniem oznacza on, że przed udostępnieniem akcji PAP osobom trzecim - co dotąd nie nastąpiło - zmian w składzie RN PAP dokonywać nie można.

Sąd Okręgowy w Warszawie odrzucił w swoim czaasie tę interpretację. Powodowie odwołali się więc do Sądu Apelacyjnego. Ten 12 kwietnia przychylił się do ich argumentacji i zmienił wyrok Sądu Okręgowego, unieważniając tym samym decyzje WZA z 2006 r., zmieniające skład Rady Nadzorczej.

- Zarząd PAP SA zapowiada złożenie skargi kasacyjnej od tego wyroku. Nie zmienia to faktu, że wyrok Sądu Apelacyjnego jest wyrokiem prawomocnym i wiążącym - napisano w komunikacie PAP.

Spółka informuje, że na mocy ustawy o PAP, jej Rada Nadzorcza może liczy od 5 do 7 członków. Rada Nadzorcza, w której składzie WZA dokonało w 2006 roku zmian, liczyła pięć osób. Dwie osoby już po ich przeprowadzeniu złożyły rezygnacje. Wyrok Sądu Apelacyjnego przywrócił Radę Nadzorczą w składzie trzyosobowym, o dwie osoby mniejszym niż minimum, umożliwiające jej podejmowanie decyzji. Skład RN PAP może rozszerzyć WZA spółki.

Mój komentarz: PiS w sposób absolutnie bezczelny robił - i, niestety, robi na ogół nadal - co chce. Czasami jednak znajdują się sędziowie (im wyższy sąd, tym częściej), który ukazują nielegalność takiego postępowania. Wówczas następuje wściekły ryk o konieczności “przewietrzenia” i “walki z układem, który znów się objawił”; tylko na szczęście czasami można temu “układowi”: co najwyżej skoczyć na warkocz. Myślę, że teraz - po jurkoaferze aborcyjnej - będzie temu towarzystwu (pardon, środowisku - towarzystwo to w żadnym wypadku nie jest…) coraz trudniej osiągać swoje cele na chama. Mam nadzieję - jeszcze nie jestem pewien, ale właśnie mam nadzieję - że jesteśmy świadkami raczej początku końca niż końca początku; ale zobaczymy…

Na marginesie: PiS czegoś nas jednak chyba nauczył. Nie jestem pewien, czy to jest w sumie dobre - ale że jest nieuniknione, to wiem z całą pewnością. Jak się wahadełko polityczne kiwnie - a kiwnie się! - to tym razem głowy polecą do samego dołu, bez cienia litości i z całą bezwzględnością. Cięcie popisowskich dzierżycieli posad i mianowańców będzie okrutne: równo przy trawie, do sprzątaczek i cieciów włącznie. A niektóre głowy - i to całkiem sporo tych głów - polecą pod trybunały. Błąd Millera, który tego właśnie w swoim czasie nie zrobił, powtórzony nie będzie. Cóż: jak Kuba Bogu…


Operacje

Informacja

3 odpowiedzi do “Są na szczęście sądy”

15 04 2007
Oliveira (15:18:18) :

Z tym cięciem jest tylko jeden problem. Kolejna koalicja czynności powtórzy. Co zrobić, żeby przerwać ten “krąg”?

16 04 2007
Bogdan Miś (20:22:28) :

Trudno będzie bardzo, zwłaszcza po zniszczeniu Służby Cywilnej. Moim zdaniem jedyny sposób jest taki: najpierw wyciąć te bataliony miernot i mentalnych kurdupli do korzeni (to nieuniknione), a potem w masowych otwartych konkursach, nadzorowanych przez niezależnych mężów zaufania, z gigantycznymi wymaganiami (głównie dotyczącymi wykształcenia i znajomości języków) w stosunku do kandydatów, obsadzić te posady i (konstytucyjnie?) zagwarantować ich pełnienie tak wybranym ludziom przez 6 lat - z obowiązkiem rotacji dwukadencyjnej. Niektóre stanowiska zaś powinny być zastrzeżone dla opozycji, jak np. przewodniczący KRRiT czy prezes Trybunału Konstytucyjnego albo T. Stanu. Opozycyjny “gabinet cieni” - jak w Anglii - powinien mieć państwowe umocowanie i państwowe pensje, równe rządowym i takież przywileje (ochrona, samochody itp). No i potem trzeba poczekać jakieś 200 lat; tak samo jak w znanej historii o brytyjskich trawnikach…

17 04 2007
Daniel (23:03:16) :

cze Bogdano. oglądaj dziś misję specjalną. będzie o mojej teczce. SIEMSKO!

Dodaj komentarz

Możesz wykorzystać te tagi : <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>