Strona główna > Dziennikarstwo, telewizyjne i radiowe > Predyspozycje telewizyjne

Predyspozycje telewizyjne

22-10-2005 B M

Wiele lat temu Amerykanie – którzy w końcu jako pierwsi wprowadzili do użytku telewizję, więc można przypuszczać, że się na jej robieniu trochę lepiej znają od innych – ujawnili ludziom polskiej telewizji sposób doboru prezenterów wiadomości. Był to dla naszych obserwatorów szok: okazało się otóż, że bossów amerykańskich stacji telewizyjnych nie interesują ani poglądy kandydatów, ani ich wygląd (a w każdym razie: cechy te nie są interesujące w pierwszej kolejności), lecz… głos i dykcja. Bez owego słynnego amerykańskiego cudownego dudniącego głębokiego basu (kto pamięta głos Willisa Conovera z “Music USA”?), używanego dodatkowo tak, że można wychwycić każdą głoskę, nie ma mowy o wejściu na wizję; w drugiej kolejności dopiero liczy się prezencja.

W tej sytuacji np. jeden z nabardziej rozchwytywanych w polskich mediach elektronicznych dziennikarzy – z uwagi na skrajnie prawicowe poglądy, oczywiście – niejaki p. Zaremba z “Newsweeka”, “posiadacz” potwornej wady wymowy i w dodatku wyrzucający słowa z szybkością karabinu maszynowego, nie miałby w USA najmniejszych szans na zaistnienie publiczne; chyba że jako autor tekstów drukowanych. To samo dotyczyłoby pana Pospieszalskiego (ten z kolei jest na dodatek tak jawnie nieobiektywny, że i to samo w sobie wykluczyłoby go z każdej przyzwoitej telewizji publicznej) oraz całej watahy żurnalistów, którym wydaje się, że występy w telewizji są imitacją zachowania spikera zawodowej walki bokserskiej – z tym jej charakterystycznym “zaśpiewem”…

Wszystko to razem – to “profesjonalizm” na poziomie Wąchocka (bez obrazy dla tego zacnego grodu). Podobnie jak uporczywe lansowanie bardzo młodych ludzi (nawet sprawnych zawodowo) jako prezenterów wiadomości – bez względu na porę ich nadawania. Tymczasem – znów odwołam się do amerykańskich klasyków – im późniejsza pora nadawania, tym prezenter powinien być starszy. Trudno to jakoś chyba uzasadnić socjologicznie czy psychologicznie, ale testy wykazuję niezbicie, że młody człowiek jest wiarygodny tylko do wczesnych godzin popołudniowych; po godzinie 17.00 prezenter powinien być dojrzały, wieczorem zaś, zwłaszcza późnym – wskazany jest nawet siedemdziesięciolatek.

U nas zaś na najpóźniejsze dyżury wyznacza się z reguły właśnie najmłodszych; bo to najmniej wdzięczna i kłopotliwa pora. A że wiarygodność przekazu jest w takiej sytuacji zerowa? A któżby o czymś takim myślał!

Godne uwagi jest przy tym to, że tak jest teraz – za “nowoczesnej” telewizji pana Dworaka – i dokładnie tak samo było w czasach głębokiego PRL-u, za Włodzimierza Sokorskiego.